Zagryzała wargę, splotła dłonie, podrygiwała lekko nogą. Była zdenerwowana, zestresowana i delikatnie mówią również przestraszona. Bała się tego, co przed chwilą jej się przypomniały, a obrazy wracały raz po raz – jakby zaklęcie, które zostało na nią rzucone zaczynało tracić swoją moc. Czemu nie posłuchała się Augustusa, czemu nie poszła do Brenny? Nie chciała jej zawracać głowy. Spojrzała na Olivię, ale zaraz wróciła wzrokiem do swoich dłoni raz po raz wałkując każdy element tego wspomnienia z ulicy Pokątnej. Po chwili wróciły też wspomnienia z obcego mieszkania, siedziała na fotelu, była smutna, a on siedział naprzeciwko niej. Miał różdżkę. Wspomnienie nadal było nie pełne, nadal rozmazywało jej obrazy i detale. W końcu otrząsnęła się i spróbowała słuchać Olivii.
– Wydaje mi się, że… on mi usunął pamięć – szepnęła, bo z trudem była w stanie cokolwiek z siebie wydusić. – Ja… ja nie zrobiłam tego umyślnie. Może… ja… musiał mnie jakoś podejść – chrząknęła, bo głos jej zachrypł. – Napisze do Brenny, może ona coś zaradzi – dodała jeszcze. Chciała już dostać ten sernik, aby móc cokolwiek zrobić z dłońmi.