30.01.2024, 22:18 ✶
Nie grzeszyłem nadmiarem roztropności, ale młody byłem, może trochę głupi i zbyt ufny... Bynajmniej zbyt bardzo wierzyłem w niezbyt skomplikowane powodzenie (nie)planu, którego na dobrą sprawę nie miałem. Nie wiem, skąd mi się to brało. Szaleństwo miłości czy po prostu Ambroska wywróżyła mi, że ten kurwiszon Hades McKinnon to jednak pod szczęśliwą gwiazdą urodzony był...? Cóż, niezależnie od powodów, nie sądziłem, że Persephone będzie się chciało zaprzątać głowę mugolkom. To nie poniżej jej godności...? Albo coś.
Cóż, przerwałem pałaszowanie gulaszu tylko na moment, żeby kobieta serio za bardzo nie przejęła się tą jej amatorską grą aktorską. Persephonka chyba nie uważała, że ona to łyknie, a jeśli ona, to i wszyscy w pociągu...? Ja tu sobie spokojnie siedziałem (zresztą wraz z nią) większość podróży, ja się nawet uśmiechałem i byłem bardzo milutki, a tu takie oskarżenia. Prychnąłem sobie, mało co nie opluwszy się zupą.
- Zdajesz sobie sprawę, że pani nie zna szwedzkiego poczucia humoru...? I przez takie zabawy, to ja mogę mieć poważne problemy? - zapytałem nader spokojnie swoją drogą małżonkę, po czym pokręciłem głową.
- Niech jej pani nie słucha! Przyjechała ze mną ze Szwecji, pierwszy raz dziewczyna w Anglii... A my tu prości ludzie, Persephonko! I przede wszystkim mamy swoje, specyficzne poczucie humoru. Z czasem go poznasz - stwierdziłem rozbawiony, wskazując trzymaną łyżką na gulasz. - Bardzo dobry ten gulasz. Pani to przygotowywała...? - zapytałem dla zagadywania kobieciny, odwracania jej uwagi od Degenhardt. Na dobrą sprawę, nie miałem pojęcia, w jaki sposób wyglądał podział obowiązków w obsłudze pociągu. Pani to raczej gotowe żarcie roznosiła, ale to zawsze też jakiś komplement dla kucharza. Co prawda, byłem głodny, więc w tej chwili wszystko byłoby dla mnie najdoskonalsze, ale akurat miałem gulasz przed sobą, więc gulasz był najdoskonalszy.
- Per-se-pho-nko! Chodź tu, zjedz coś w końcu, bo zasłabniesz... Nie jadłaś od czasu podróży statkiem - zauważyłem takim tonem, jak gdybym serio był troskliwym małżonkiem. Heh, może jednak nadawałem się do życia w partnerstwie??? Pewnie tak, gdybym tylko miał szansę to wypróbować. Niestety, Otto mnie w tym nie wspomagał, a na domiar złego, aktualnie to raczej mnie tylko jeszcze bardziej znienawidzi. Nie dość, że porwałem jego ukochaną, najmłodsza siostrę, to jeszcze ją przerobiłem. Ale tylko raz. Więcej nie zamierzałem. - Wolisz zupę czy gulasz? Zabierasz pani tylko czas, a jest w pracy - zauważyłem, nieco ją pospieszając, bo właśnie chciałem wrócić do konsumpcji mojego jedzonka. Popijałem chłodnym napojem, który udało mi się otrzymać od pani z obsługi.
Cóż, przerwałem pałaszowanie gulaszu tylko na moment, żeby kobieta serio za bardzo nie przejęła się tą jej amatorską grą aktorską. Persephonka chyba nie uważała, że ona to łyknie, a jeśli ona, to i wszyscy w pociągu...? Ja tu sobie spokojnie siedziałem (zresztą wraz z nią) większość podróży, ja się nawet uśmiechałem i byłem bardzo milutki, a tu takie oskarżenia. Prychnąłem sobie, mało co nie opluwszy się zupą.
- Zdajesz sobie sprawę, że pani nie zna szwedzkiego poczucia humoru...? I przez takie zabawy, to ja mogę mieć poważne problemy? - zapytałem nader spokojnie swoją drogą małżonkę, po czym pokręciłem głową.
- Niech jej pani nie słucha! Przyjechała ze mną ze Szwecji, pierwszy raz dziewczyna w Anglii... A my tu prości ludzie, Persephonko! I przede wszystkim mamy swoje, specyficzne poczucie humoru. Z czasem go poznasz - stwierdziłem rozbawiony, wskazując trzymaną łyżką na gulasz. - Bardzo dobry ten gulasz. Pani to przygotowywała...? - zapytałem dla zagadywania kobieciny, odwracania jej uwagi od Degenhardt. Na dobrą sprawę, nie miałem pojęcia, w jaki sposób wyglądał podział obowiązków w obsłudze pociągu. Pani to raczej gotowe żarcie roznosiła, ale to zawsze też jakiś komplement dla kucharza. Co prawda, byłem głodny, więc w tej chwili wszystko byłoby dla mnie najdoskonalsze, ale akurat miałem gulasz przed sobą, więc gulasz był najdoskonalszy.
- Per-se-pho-nko! Chodź tu, zjedz coś w końcu, bo zasłabniesz... Nie jadłaś od czasu podróży statkiem - zauważyłem takim tonem, jak gdybym serio był troskliwym małżonkiem. Heh, może jednak nadawałem się do życia w partnerstwie??? Pewnie tak, gdybym tylko miał szansę to wypróbować. Niestety, Otto mnie w tym nie wspomagał, a na domiar złego, aktualnie to raczej mnie tylko jeszcze bardziej znienawidzi. Nie dość, że porwałem jego ukochaną, najmłodsza siostrę, to jeszcze ją przerobiłem. Ale tylko raz. Więcej nie zamierzałem. - Wolisz zupę czy gulasz? Zabierasz pani tylko czas, a jest w pracy - zauważyłem, nieco ją pospieszając, bo właśnie chciałem wrócić do konsumpcji mojego jedzonka. Popijałem chłodnym napojem, który udało mi się otrzymać od pani z obsługi.