Udało jej się wyczarować liny, które spętały zwierzę. Przypomniało jej to rozmowę z pewnym jegomościem podczas łapania niesfornego kota, tyle, że zastosowała je oczywiście przeciwko magicznemu stworzeniu, a nie w jego obronie. Ciekawa była, co by o tym pomyślał, czy pobiegłby pomóc temu wyrośniętemu błotoryjowi? Chętnie by to zobaczyła.
Ruszyła szybkim krokiem w stronę stworzenia, chciała się zbliżyć i dokończyć dzieła. Im szybciej, tym lepiej. Tak, czy siak musiała się go pozbyć, aby uchronić mieszkańców przed tym bydlęciem.
Najwyraźniej nie do końca było to przemyślane. Wydawało jej się, że może być pewna tego, że zwierzę zostało odpowiednio spętane, ale się myliła. Udało mu się wyswobodzić, na szczęście nie całkowicie, bo tylko lewa kończyna pomknęła w jej stronę. No, ale trafił. Uderzył ją ze sporą siłą. Przewróciła się na ziemię, nie dała rady utrzymać równowagi. Soczysta kurwa wymsknęła jej się z ust, kiedy lądowała na plecach. Zabolało, jednak póki co ból dupy zagłuszył ewentualne, inne zadrapania.
Kiedy tak leciała na tyłek przez moment zastanawiała się, co słychać u Erika, który znajdował się na górze i cieszył letnim słońcem, nie zamierzała jednak jeszcze go tutaj wołać. Była sobie w stanie sama poradzić z tym stworem, a przynajmniej tak sobie wmawiała.
Machnęła ponownie różdżką, tym razem celując w łeb tego zwierzęcia. Bombarda liczyła na to, że głowa wybuchnie przy pomocy siły, którą wyczaruje i teraz faktycznie błotoryj nie będzie mógł się ruszać już nigdy.
Akcja nieudana
Akcja nieudana