Morpehus korzystał z przywilejów najmłodszego syna całym sercem. Nie ożenił się, deklarował, że nie chce mieć dzieci, że jest poślubiony swojej pracy, a najważniejsze są dla niego przepowiednie i zawsze będą. Mało kto wiedział, że za tymi decyzjami stało imię, które znali absolutnie wszyscy, twarz, która szczerzyła się z okładek Czarownicy. Vakel Dolohov zrobił bałagan w jego duszy i uczynił z niego głupca. Im starszy był Longbottom, tym bardziej widział prawdę tego, jak bardzo skrewiona była ta relacja i jak małostkowe uczucia rządziły nim, gdy tylko pojawiło się w jego głowie wspomnienie tamtej miłości.
Gdy patrzył na Neila, odwracającego od niego wzrok, czuł gorycz swojego istnienia. Czy młodszy mężczyzna, pomimo swoich słów, próbował się wycofać? Na pewno z konfrontacji. Wątpliwości na nowo wpłynęły w wody umysłu wieszcza, próbując zmusić go do użycia daru, zwabić w podstępną pułapkę zerkania do przodu, zamiast pozostania obecnym w chwili. Uspakajał oddech, splamione smołą płuca nie drgały w jego piersi tak spazmatycznie. Nie umiał radzić sobie z własnymi, skonfliktowanymi uczuciami, ale jedno było pewne, gdy kogoś całujesz, a ta osoba płacze, nie jest to reakcja, której chcesz i trzeba przestać. Więc przestał, mimo prośby.
— Neil, spójrz na mnie — poprosił łagodniej, przesuwając rękę z ust na szyję i łagodnym ruchem obejmując go, nadal trzymając ten minimalny dystans. — Muszę wiedzieć, że tego chcesz i czego pragniesz. Co sprawia, że odbierasz sobie radość. Czuję, jak myślisz, nawet jeśli nie wiem, co, ale wyraźnie sprawia ci to ból. Nie chcę, żebyś się torturował. Jestem nadal tą samą osobą, co przed chwilą, więc mów do mnie.
Czy francuz żałował? To też mogło być możliwe, może nadal balansował na granicy akceptacji i odrzucenia swojego pożądania, mógł być tak samo zagubiony, jak on sam mniej więcej w jego wieku, gdy jeszcze myślał, że można być albo pedałem, albo normalnym mężczyzną, bo to słyszał z ust swojego otoczenia. Dlatego tak często zwracał się ku Apollinowi, złocistemu bóstwu poezji, słońca i jasnowidzenia, bo Apollo kochał Hiacynta i Dafne i Kasandrę. Wieszcz nie wiedział nic o doświadczeniach przyjaciela (czy nadal mogli się tak nazywać?), bo o tym się nie mówi w obawie przed odrzuceniem, przed ostracyzmem społecznym, a jeszcze do niedawna w obawie przed więzieniem.
Czy Morpheus kochał Neila? Tak. Tak. Może.