• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Wyspy Brytyjskie Walia [12.06.1972] Walia || The death of a bachelor

[12.06.1972] Walia || The death of a bachelor
moon's favourite poem
and the rest is rust
and stardust
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Drobniutka, choć wysoka na 177 centymetrów wzrostu, o popielatych włosach. Śmiech przywodzący na myśl świergot ptaków. Śpiewny, uroczy głos. Choroba objawia się u niej srebrnymi tęczówkami i wędrującym rumieniem.

Sarah Macmillan
#14
02.02.2024, 00:13  ✶  
Miłośnik zwierząt. Od razu było widać, że w jej oku coś... błysnęło! Od początku była zaangażowana w to spotkanie, w rozmowę, z lekkim dołem zaliczonym po otarciu się o jego drętwość, ale teraz uśmiechnęła się szerzej. Ciekawskie spojrzenie badało jego twarz, kiedy sam unosił kąciki swoich ust w górę. Magiczne stworzenia i generalnie twory Matki Natury, miały w jej sercu wyjątkowe miejsce. Ojciec ciągle mówił jej, że powinna wrócić do jedzenia mięsa, ale... miałaby zjadać swoich najlepszych przyjaciół? Nie, wcale nie musiały tego robić. Wiedziała - prawa przyrody były okrutne i jedzenie mięsa nie było niczym, od czego powinna się wzdrygać - ona jednak w przeciwieństwie do istot żyjących w dziczy miała wybór. No i podjęła decyzję.

- Myślałam, że sam zgadniesz. - To nie była trudna zagadka, szczególnie jeżeli wiedziało się cokolwiek o jej rodzinie. O wielkiej posiadłości, w której Gauntowie od pokoleń hodowali przepiękne, wielkie węże i jaszczurki. A jak się nie wiedziało, to wciąż można było strzelać. I wydawało jej się, że to wcale nie był trudny strzał. - Węże. - Uśmiechnęła się szerzej. W domku, w jakim się teraz znajdowali, nie było żadnych węży. W klatce na dworze wypoczywał teraz biały szczur złapany w kuźni zamieszkujących Dolinę Islandczyków. Prawdę mówiąc, zabrała go tutaj ze sobą właśnie po to, żeby Orchidea nie wpadła na pomysł nakarmienia nim któregoś ze swoich pupili... Niby się ostatnio nie pokłóciły, ale kobieta lubiła robić córce na złość. - Lubimy się ze sobą już długo, odkąd byłam małym dzieckiem. - Właściwie, to nie pamiętała czasów, w których węże by jej nie lubiły. Wiele zwierząt reagowało na nią próbą ataku, bo się przy nich stresowała, ale one zawsze ją rozumiały. Ale to nie był wewnętrzny czar Macmillanówny, tylko... no cóż, prawdopodobnie jedyne pozytywne znamię, jaka nadała jej klątwa.

Uśmiech dziewczyny poszerzył się, kiedy skomplementował podany mu alkohol. Powiedziała nawet zgrabnie „dziękuję”, bujając biodrami na boki i spoglądając do góry, teatralnie pozorując taką „fałszywą skromność”. To jednak była tylko gra - przyjęła ten komplement i zapisała go sobie w sercu. Na zadane pytanie pokiwała głową twierdząco, upijając łyk ze swojego kieliszka.

- Nie? - Zapytała. No bo czemu się tego nie spodziewał? Nie do końca rozumiała, dlaczego to miałoby być dziwaczne i uzewnętrzniła tę myśl, chociaż nie bezpośrednio. - Częściej biolą mnie za lodzeństwo z nim, niż z moim rhodzonym bhratem. - Oboje aż zbyt zgrabni, wysocy, o platynowych włosach i jasnych oczach. Urodziwi, ale w swojej urodzie chłodni. Jak toń wodna. Jak jaskinia pachnąca solą morską, pełna wody i piasku srebrzącego się w świetle księżyca. A obok Murtagh. Smutny, cholernie przystojny, ale niesamowicie ludzko i brytyjsko wyglądający urzędnik. - Nazwałabym go moją bhratnią duszą. Jestem jedną z największych fanek New Fohest... a tym samym jestem baldzo ciekawa Snowdonii. - A później skinęła od niego głową, na taki znak, że chciała usłyszeć powód tego pytania, poznać źródło wątpliwości...

- Okej. - Wydawała się być rozbawiona jego przeprosinami. Nie drwiła konkretnie z nich, ani nie rozbawił jej ten żart. Ale powiedział „normalnie” opisując coś, co powiedziała. Normalność Sary wyglądała tak, że wszyscy uważali ją za nienormalną.

- Helbatę. - Uniosła te jasne brwi w górę. - Zlozumiesz to jeżeli kiedyś odwiedzisz mnie na sabacie. O ile nie zakażą nam ich olganizować. - Alkohol był alkoholem. Po nim człowiek czuł się różnie, natomiast mieszanki ziół z domieszkami eliksirów... Cóż, Macmillan była wirtuozką wymyślania połączeń mieszających innym w głowach.


she is passion embodied,
a flower of melodrama
in eternal bloom.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Leviathan Rowle (3294), Sarah Macmillan (4097)




Wiadomości w tym wątku
[12.06.1972] Walia || The death of a bachelor - przez Leviathan Rowle - 09.10.2023, 01:45
RE: [07.07.1972] Walia || The death of a bachelor - przez Sarah Macmillan - 10.10.2023, 12:51
RE: [12.06.1972] Walia || The death of a bachelor - przez Leviathan Rowle - 12.10.2023, 03:54
RE: [12.06.1972] Walia || The death of a bachelor - przez Sarah Macmillan - 14.10.2023, 00:15
RE: [12.06.1972] Walia || The death of a bachelor - przez Leviathan Rowle - 14.10.2023, 00:58
RE: [12.06.1972] Walia || The death of a bachelor - przez Sarah Macmillan - 16.10.2023, 02:10
RE: [12.06.1972] Walia || The death of a bachelor - przez Leviathan Rowle - 16.10.2023, 03:02
RE: [12.06.1972] Walia || The death of a bachelor - przez Sarah Macmillan - 16.10.2023, 13:55
RE: [12.06.1972] Walia || The death of a bachelor - przez Leviathan Rowle - 21.10.2023, 22:40
RE: [12.06.1972] Walia || The death of a bachelor - przez Sarah Macmillan - 23.10.2023, 12:59
RE: [12.06.1972] Walia || The death of a bachelor - przez Leviathan Rowle - 23.11.2023, 05:20
RE: [12.06.1972] Walia || The death of a bachelor - przez Sarah Macmillan - 04.12.2023, 04:23
RE: [12.06.1972] Walia || The death of a bachelor - przez Leviathan Rowle - 10.01.2024, 03:11
RE: [12.06.1972] Walia || The death of a bachelor - przez Sarah Macmillan - 02.02.2024, 00:13
RE: [12.06.1972] Walia || The death of a bachelor - przez Leviathan Rowle - 02.02.2024, 02:34
RE: [12.06.1972] Walia || The death of a bachelor - przez Sarah Macmillan - 06.02.2024, 15:04

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa