• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Inne części Anglii v
« Wstecz 1 2 3 4 5 6 Dalej »
[23.07.1972] Jaka jest przyszłość? | Guinevere & Laurent

[23.07.1972] Jaka jest przyszłość? | Guinevere & Laurent
Róża Pustyni
Wszystkie przyzwoite przepowiednie są do rymu.
wiek
32
sława
II
krew
półkrwi
genetyka
jasnowidz
zawód
uzdrowicielka w grupie archeologicznej, wróżbitka
Ginevra rzuca się w oczy. To szczupła i dość wysoka kobieta, sięgająca 177 cm. Ma owalną twarz, opaloną skórę i jasnobrązowe oczy; włosy długie do pasa, ciemnobrązowe, proste i grube. Ubiera się raczej schludnie niż byle jak. Jej usta często zdobi psotliwy uśmieszek. Mówi z akcentem, słychać, że nie jest z Anglii. Otacza ją mgiełka orientalnych perfum - klasycznej egipskiej mieszanki cytrusów, jaśminu i słodkiego ananasa.

Guinevere McGonagall
#18
01.02.2024, 19:36  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 01.02.2024, 20:45 przez Guinevere McGonagall.)  

Nie próbowała powiedzieć, że kobieta i mężczyzna niczym się sobą nie różnią. Różnica była zasadnicza i niezaprzeczalna, biologia tutaj była naprawdę trudna do oszukania, chociaż w swej przewrotności przewidywała – a jakże – wyjątki. Oczywistym było, że pewne zawody, rodzaje magii czy zainteresowania skupiały w sobie większą ilość kobiet, a inne mężczyzn; gotowanie czy opieka ogrodem bardziej kojarzyły się z kobietami, a z drugiej strony najsłynniejszymi kucharzami byli jednak mężczyźni. Z reguły jednak te delikatniejsze sprawy bardziej uderzały w ton "kobiecy" – a czy było coś złego, gdy to mężczyzna szalał za kwiatami? Absolutnie nie i Guinevere też nigdy by czegoś takiego nie powiedziała. Nie w tym była cała puenta, nazwijmy to, problemu.

- Poniekąd. Z drugiej strony bez rozmowy nawet trudno powiedzieć, że ktoś ma takie same poglądy – Ginny była ciekawa zdania Laurenta i całej jego osoby, bo ją interesował. Poczuł też potrzebę, by spędzić z nią czas, więc dlaczego nie miałaby mu poświęcić pełni swojej uwagi? Tylko jemu. Czy nie chciał się poczuć zaopiekowały? Czy nie o to właśnie chodziło? - Poglądy i marzenia niestety nie często idą w parze z rzeczywistością. Szkoda. Czarodzieje uciekli w swój świat, kryjąc swoje talenty i istnienie przed niemagami ze względu na nietolerancję, a teraz sami są nie lepsi – nie to, że wszyscy. Ale czym innym był podział na czystość krwi, jeśli nie tym? Czy można było się dziwić, że takie ugrupowanie jak Śmierciożercy powstali na podwalinach strachu i stłamszenie, gdy dumą chciała pokazać reszcie świata, jak bardzo są wspaniali? Nie potrafiła się temu dziwić. Dziwiło ją, że stało się to dopiero teraz, po tak długim czasie ukrywania się. I jednocześnie nie mogła się zgodzić z tym, że mugole i mugolaki byli podludźmi. Nie byli. - Przepraszam, nie chciałam, żebyś poczuł się niekomfortowo, albo byś musiał wychodzić ze swojej strefy – Prewett miał rację, była uczuciowa, była też uczciwa (zazwyczaj). Miała w sobie tonę empatii dla świata, i poświęcenia, gotowa nieść pomoc temu, kto jej potrzebował. Albo kto cierpiał. Chciała ulżyć temu bólowi, chciała by ludzie czuli się dobrze, by byli szczęśliwi. Nie miała absolutnie żadnych złych zamiarów. - Rozumiem. Ci, co mają władzę, rzadko kiedy chcą ją oddać sami i po dobroci, dla wspólnego dobra. Najczęściej patrzą na swoją korzyść. Tak było zawsze, to domena ludzi – bo żadne zwierzę takie nie było. Jasne, walczyły o władzę w stadzie, ale oczywistym było, że młody i silniejszy zastępował starszego – i taka była kolej rzeczy. Lecz nie "rządziły" pomimo wszystko. - Mam wrażenie, że z tą czystością krwi to bardziej patrzą na mugoli i mugolaków. Jedna z moich ciotek wyszła za Pottera i nie kojarzę, żeby była z tego jakaś afera – ale może była na to za młoda? Z drugiej strony nikt Potterów nie okrzyknął rodem półkrwi. - A, Lestrange. Czyli bardziej po angielsku – kiwnęła głową, mając nadzieję, że tym razem zapamięta. Że nazwisko nie było na dworach to nic dziwnego; może było obecne we Francji, ale w Anglii królowała ta druga strona monety. - Przede wszystkim, i kobiety i mężczyźni są jednakowo potrzebni, by można było mówić o jakimkolwiek społeczeństwie – dlatego ich prawa powinny być jednakowe. Nikt lepszy, nikt gorszy. - I tak powinno być. Zmuszanie do czegokolwiek nie przynosi nic dobrego, nigdy – ale wiedziała, zero nie jest żaden standard, chociaż powinien być. Wedle prawideł rodzinnych, powinna zajmować się opieką nad zwierzętami, może ich leczeniem, albo powinna rozwijać swoje zdolności trzeciego oka. Nie robiła żadnej z tych rzeczy – znaczy o zwierzętach się uczyła, bo chciała, ale ta potrzeba pojawiła się dopiero niedawno. Za to o ile więcej dawała ta chęć. - Z biologicznego punktu widzenia, chcą rosnąć w siłę. A rosnąc w siłę jednocześnie ją tracą, bo nie tylko pożądane cechy się umacniają, ale też te niepożądane. Nic tylko czekać, aż dzieci będą na tyle słabe i chorowite, że nie doczekają dorosłości, a dokładnie do tego doprowadzi ten bzdurny i nieprzemyślany inbred. Aż choroby genetyczne ich wykończą. Tak skończyli faraonowie w Egipcie i tak skończą czarodzieje w Anglii. Ale skoro jesteś hodowcą, to na pewno masz tego chociaż w części świadomość. Nic dziwnego że kulturą są tak nisko, to szaleństwo już się zaczyna – była osobą, która pomimo empatii, rzadko kiedy gryzła się w język. I przy tym nosiła głowę wysoko, nie chcąc pozwolić, by ktoś dostrzegł jej słabości i wykorzystał przeciwko niej. I jednocześnie czuła się dużo bardziej komfortowo mówiąc to wszystko osobie, której nie podobało się to, co działo się w półświatku rodów czystej krwi, których on sam był częścią. Tak naprawdę wżenienie się w rod z Turcji to była jedna z mądrzejszych decyzji Prewettów i to bez przesadyzmu. - jesteś od nich dużo mądrzejszy, a przy tym mam wrażenie, że nie masz wystarczająco odwagi, by mówić głośno – powiedziała z zastanowieniem.

- To tylko moja teoria. Ale kto wie? Może to jednak byli bogowie, którzy czarodziejom podarowali swoją umiejętność zmiennokształtności na ich podobieństwo? – ale sądziła, że może jednak byli to tylko czarodzieje. A może byli nimi dopiero później. - Nie, to nie boli. Gdyby bolało, to nie byłoby to jednym z ważniejszych egzaminów w Uagadou. W sensie zdolność animagii – bo w Uagadou po prostu tego uczono. Na zajęciach. Oficjalnie. Nic dziwnego, że odsetek animagów był w Afryce znacznie większy niż wszędzie indziej.

- Myślałam, że czyścili pamięć tylko niemagom – powiedziała z zastanowieniem. - Ale było to przykre. Zabieranie komuś wspomnień, miesiąca życia, gdy to wcale nie żaden czarodziej uchylił przed nimi ten świat, a to sam świat wpuścił ich do siebie, było bardzo okrutne – to mógł być początek zmian. Pięknie zmarnowany. - Powiedziałabym, że powinieneś zrobić to, co nakazuje ci serce, pod warunkiem, że nie stoi to zbyt mocno w sprzeczności z rozumem. Z drugiej strony jego znajomym też pewnie wyczyszczono pamięć, więc byłby z tym sam, nie miałby z kim tego przeżywać ani porozmawiać. Więc może lepiej zostawić to tak jak jest i bardziej już nie mieszać – może byłby wdzięczny. A może miałby żal. Uśmiechnęła się bardzo łagodnie na wzmiankę o gazecie na głowie Laurenta.

Lekko się uniosła, by zajrzeć do swojej filiżanki.Do góry nogami nie widziała niczego konkretnego, na pewno nie głowę wilka.

- Mówisz o ponuraku. To bardzo rzadki symbol, ale lubią nim straszyć na pierwszych zajęciach wróżbiarstwa, chyba po to żeby zaciekawić. To co tam widzisz to nie jest ponurak. Wilk w sumie też nie – zawyrokowała że spokojem, przyglądając się kupce fusów. - Jeśli widzisz w tym nietoperza, to zostaje nietoperz – uśmiechnęła się do Laurenta i wygodniej usiadła na krześle, że spokojem, wyważonym ruchem, z dystyngowaniem biorąc filiżankę Laurenta wraz z talerzykiem do siebie. - Zazwyczaj symbol jest jeden wiodący, ale czasami zdarza się, że można ich zobaczyć kilka, zwłaszcza jeśli wróżba jest złożona. Wszystko zależy też od doświadczenia wróżbity i jego wyuczeniu i pewności w tym co widzi. Początkujący często nie są pewni, dlatego zachęca się do spojrzenia pod innym kątem, bo może wtedy będą bardziej przekonani co do tego, co widzą – albo czego nie widzą. - Zobaczmy… – mruknęła, biorąc w lewą dłoń filiżankę Laurenta i obracając ją tak, jak wcześniej on to zrobił. Jej ruchy były pewne siebie, wyuczone, brak w nich był tej niepewności; były gładkie i nieprzesadnie wolne, gdy po chwili jego filiżanka była nakryta spodkiem, który zaraz został odwrócony do góry dnem. Ginerwa nie patrzyła na Laurenta w trakcie, gdy czekała, a gdy zajrzała w jego filiżankę, chwilę milczała, wpatrując się w środek że skupieniem. Na początku tylko obróciła filiżanka, by zajrzeć w odpowiednim kącie.

Po chwili westchnęła.

- To parasolka. Niestety w najbliższym czasie czekają cię przykrości. Będziesz… Poczujesz, że nie czujesz się komfortowo. Będziesz poszukiwać schronienia – obojętnie czy tego fizycznego czy psychicznego – odpowiedziała, a zdziwienie wyraźnie malowało się na jej twarzy. Zaraz też odchyliła filiżankę, by Laurent mógł spojrzeć na jej dno. Parasolkę raczej trudno było wziąć za coś innego. Ostrożnie odłożyła porcelanę na talerzyk i spojrzawszy na Laurenta uśmiechnęła się do niego przepraszająco. I jednocześnie ciepło. - Strasznie mi przykro, że los rzuca ci takie rzeczy pod nogi. Być może chce ci coś pokazać, nauczyć – a sam mówił, że nie czuje się bezpiecznie w New Forest. Że boi się tam spać sam. - Gdyby noce okazały się zbyt ciemne i zbyt zimne, to zawsze możesz tutaj uciec. Nikt nie będzie pytać – i mówiła to z pełnym przekonaniem tego, jak to może brzmieć. Czy było w tym drugie dno i propozycja? Mogły być. I mówiąc to wyciągnęła co niego dłoń, tak pokrzepiające. - Nadal chcesz pozrywać ze mną czereśnie? – mówił że nauczył się piosenki po francusku. Może zdołałaby go namówić, by jej pośpiewał?


Rzut Symbol 1d258 - 163
Parasol (przykrości/potrzeba schronienia)
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Guinevere McGonagall (18323), Laurent Prewett (16327)




Wiadomości w tym wątku
[23.07.1972] Jaka jest przyszłość? | Guinevere & Laurent - przez Laurent Prewett - 11.01.2024, 00:34
RE: [23.07.1972] Jaka jest przyszłość? | Guinevere & Laurent - przez Guinevere McGonagall - 12.01.2024, 11:34
RE: [23.07.1972] Jaka jest przyszłość? | Guinevere & Laurent - przez Laurent Prewett - 13.01.2024, 17:30
RE: [23.07.1972] Jaka jest przyszłość? | Guinevere & Laurent - przez Guinevere McGonagall - 13.01.2024, 21:54
RE: [23.07.1972] Jaka jest przyszłość? | Guinevere & Laurent - przez Laurent Prewett - 15.01.2024, 21:05
RE: [23.07.1972] Jaka jest przyszłość? | Guinevere & Laurent - przez Guinevere McGonagall - 16.01.2024, 20:55
RE: [23.07.1972] Jaka jest przyszłość? | Guinevere & Laurent - przez Laurent Prewett - 18.01.2024, 12:44
RE: [23.07.1972] Jaka jest przyszłość? | Guinevere & Laurent - przez Guinevere McGonagall - 18.01.2024, 16:12
RE: [23.07.1972] Jaka jest przyszłość? | Guinevere & Laurent - przez Laurent Prewett - 20.01.2024, 21:38
RE: [23.07.1972] Jaka jest przyszłość? | Guinevere & Laurent - przez Guinevere McGonagall - 22.01.2024, 01:49
RE: [23.07.1972] Jaka jest przyszłość? | Guinevere & Laurent - przez Laurent Prewett - 25.01.2024, 01:14
RE: [23.07.1972] Jaka jest przyszłość? | Guinevere & Laurent - przez Guinevere McGonagall - 25.01.2024, 15:14
RE: [23.07.1972] Jaka jest przyszłość? | Guinevere & Laurent - przez Laurent Prewett - 28.01.2024, 22:57
RE: [23.07.1972] Jaka jest przyszłość? | Guinevere & Laurent - przez Guinevere McGonagall - 29.01.2024, 01:07
RE: [23.07.1972] Jaka jest przyszłość? | Guinevere & Laurent - przez Laurent Prewett - 30.01.2024, 16:39
RE: [23.07.1972] Jaka jest przyszłość? | Guinevere & Laurent - przez Guinevere McGonagall - 30.01.2024, 23:24
RE: [23.07.1972] Jaka jest przyszłość? | Guinevere & Laurent - przez Laurent Prewett - 01.02.2024, 01:42
RE: [23.07.1972] Jaka jest przyszłość? | Guinevere & Laurent - przez Guinevere McGonagall - 01.02.2024, 19:36
RE: [23.07.1972] Jaka jest przyszłość? | Guinevere & Laurent - przez Laurent Prewett - 02.02.2024, 23:46
RE: [23.07.1972] Jaka jest przyszłość? | Guinevere & Laurent - przez Guinevere McGonagall - 04.02.2024, 04:05
RE: [23.07.1972] Jaka jest przyszłość? | Guinevere & Laurent - przez Laurent Prewett - 05.02.2024, 15:12
RE: [23.07.1972] Jaka jest przyszłość? | Guinevere & Laurent - przez Guinevere McGonagall - 05.02.2024, 21:38
RE: [23.07.1972] Jaka jest przyszłość? | Guinevere & Laurent - przez Laurent Prewett - 08.02.2024, 01:25
RE: [23.07.1972] Jaka jest przyszłość? | Guinevere & Laurent - przez Guinevere McGonagall - 08.02.2024, 20:27
RE: [23.07.1972] Jaka jest przyszłość? | Guinevere & Laurent - przez Laurent Prewett - 09.02.2024, 17:28
RE: [23.07.1972] Jaka jest przyszłość? | Guinevere & Laurent - przez Guinevere McGonagall - 11.02.2024, 13:12
RE: [23.07.1972] Jaka jest przyszłość? | Guinevere & Laurent - przez Laurent Prewett - 12.02.2024, 15:43
RE: [23.07.1972] Jaka jest przyszłość? | Guinevere & Laurent - przez Guinevere McGonagall - 13.02.2024, 22:59
RE: [23.07.1972] Jaka jest przyszłość? | Guinevere & Laurent - przez Laurent Prewett - 14.02.2024, 19:05
RE: [23.07.1972] Jaka jest przyszłość? | Guinevere & Laurent - przez Guinevere McGonagall - 14.02.2024, 23:58
RE: [23.07.1972] Jaka jest przyszłość? | Guinevere & Laurent - przez Laurent Prewett - 20.02.2024, 20:19
RE: [23.07.1972] Jaka jest przyszłość? | Guinevere & Laurent - przez Guinevere McGonagall - 21.02.2024, 23:16
RE: [23.07.1972] Jaka jest przyszłość? | Guinevere & Laurent - przez Laurent Prewett - 24.02.2024, 17:30
RE: [23.07.1972] Jaka jest przyszłość? | Guinevere & Laurent - przez Guinevere McGonagall - 25.02.2024, 13:53
RE: [23.07.1972] Jaka jest przyszłość? | Guinevere & Laurent - przez Laurent Prewett - 29.02.2024, 21:35
RE: [23.07.1972] Jaka jest przyszłość? | Guinevere & Laurent - przez Guinevere McGonagall - 01.03.2024, 20:32

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa