02.02.2024, 00:25 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 02.02.2024, 00:32 przez Neil Enfer.)
Nie chodziło o żałowanie, a korzystanie z dobrodziejstwa mieszkania blisko siebie. O ile zabawniej by było spotkać sąsiadkę, która popatrzyłaby krzywym spojrzeniem, jak biegają w piżamach z herbatami z piętra na piętro.
Słuchał odpowiedzi, bo nie po to zadał pytania, żeby nie skupić się na chłopaku gdy ten tłumacz wydarzenia ze swojego życia. Sam również dostał pytania gdy zasada wzajemności podziałała i trzeba było odpowiedzieć. Nie wszystko w życiu mu się układało, ostatnio miał kilka razy pod górkę.
-Mehhh, to samo co zwykle, niewiele się zmienia, chociaż ostatnio zdobyłem jedną klientkę, wysyłkową co prawda, więc na oczy jej nie widziałem. A tak poza tym, to przyjaciel wrócił z długiego wyjazdu, spotkaliśmy się, poopowiadał mi, jak było. Może sam się kiedyś gdzieś wybiorę, jak trochę uzbieram pieniędzy.-to nie był zły plan, chociaż póki co rozmowa zakończyła się na podsumowaniu: ,,Jest okropnie bez perspektyw na to aby coś się zmieniło na dobre." Wyjazd więc powinien chyba poczekać.
-A jakiejkolwiek. Daj mi taką, którą najmniej chcesz pić.-z przyjemnością pomoże mu się pozbyć niechcianego naparu. Nie ma co żeby dobre zioła się marnowały na czekaniu. No niby się nie zepsują, ale wiadomo o co chodzi.
Zagłębił się w mieszkanie, prosto do salonu, po którym rozejrzał się pobieżnie, odstawiając zamówienie na stolik i po chwili namysłu idąc do kuchni. Nie zostawi gospodarza samego sobie, zawsze może w czymś pomoże, zaniesie filiżankę, szklankę, ciastka, pufkę. Nie chciał czekać bezczynnie w pokoju, jak jakaś dama i wielki wybitny gość.
-Moje też może dostać, jak będzie chciała.-rzucił, stojąc w przejściu.-Mam dwie wolne ręce, z czymś pomóc?-zagadał do chłopaka, pokazując mu puste dłonie i podchodząc do niego bliżej i zerkając na filiżanki.-Swoją drogą, jak się jej przyjrzę lepiej, to może uda mi się coś transmutować podobnego do niej. Nie czuje się samotna? Nie potrzebuje towarzystwa?-nie znał się na tych zwierzakach, coś o nich słyszał, ale jeśli chodzi o konkrety to średnio.
Słuchał odpowiedzi, bo nie po to zadał pytania, żeby nie skupić się na chłopaku gdy ten tłumacz wydarzenia ze swojego życia. Sam również dostał pytania gdy zasada wzajemności podziałała i trzeba było odpowiedzieć. Nie wszystko w życiu mu się układało, ostatnio miał kilka razy pod górkę.
-Mehhh, to samo co zwykle, niewiele się zmienia, chociaż ostatnio zdobyłem jedną klientkę, wysyłkową co prawda, więc na oczy jej nie widziałem. A tak poza tym, to przyjaciel wrócił z długiego wyjazdu, spotkaliśmy się, poopowiadał mi, jak było. Może sam się kiedyś gdzieś wybiorę, jak trochę uzbieram pieniędzy.-to nie był zły plan, chociaż póki co rozmowa zakończyła się na podsumowaniu: ,,Jest okropnie bez perspektyw na to aby coś się zmieniło na dobre." Wyjazd więc powinien chyba poczekać.
-A jakiejkolwiek. Daj mi taką, którą najmniej chcesz pić.-z przyjemnością pomoże mu się pozbyć niechcianego naparu. Nie ma co żeby dobre zioła się marnowały na czekaniu. No niby się nie zepsują, ale wiadomo o co chodzi.
Zagłębił się w mieszkanie, prosto do salonu, po którym rozejrzał się pobieżnie, odstawiając zamówienie na stolik i po chwili namysłu idąc do kuchni. Nie zostawi gospodarza samego sobie, zawsze może w czymś pomoże, zaniesie filiżankę, szklankę, ciastka, pufkę. Nie chciał czekać bezczynnie w pokoju, jak jakaś dama i wielki wybitny gość.
-Moje też może dostać, jak będzie chciała.-rzucił, stojąc w przejściu.-Mam dwie wolne ręce, z czymś pomóc?-zagadał do chłopaka, pokazując mu puste dłonie i podchodząc do niego bliżej i zerkając na filiżanki.-Swoją drogą, jak się jej przyjrzę lepiej, to może uda mi się coś transmutować podobnego do niej. Nie czuje się samotna? Nie potrzebuje towarzystwa?-nie znał się na tych zwierzakach, coś o nich słyszał, ale jeśli chodzi o konkrety to średnio.