• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Retrospekcje v
« Wstecz 1 … 4 5 6 7 8 … 16 Dalej »
[04.07.1967] O kapitanie, mój kapitanie! | Lorraine i Laurence

[04.07.1967] O kapitanie, mój kapitanie! | Lorraine i Laurence
Ten Inny
Musicie mnie zaakceptować, bo nie mam zamiaru dla nikogo się zmieniać.
wiek
38
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Zastępca Szefa Departamentu Magicznych Wypadków i Katastrof
Brązowooki, ciemnowłosy brunet, z minimalną ilością siwych kosmyków, mierzy 183cm wzrostu. Zawsze ubiera się elegancko, odpowiednio do sytuacji.

Laurence Lestrange
#6
02.02.2024, 00:56  ✶  

Nic nie poradzą na to, że sprzęt technicznie zawiódł i nie mogą przeprowadzić wykładów. Trochę było szkoda czasu Laurenca, który przyjechał po to, aby przeprowadzić spotkanie z przyszłymi uzdrowicielami, biorąc na ten czas specjalnie wolne godziny w Ministerstwie.
Skoro zrezygnował z pracy w szpitalu, nie stało w sumie nic na przeszkodzie, spróbować swoich sił, jako wykładowca. Tylko, jeśli czas mu na to pozwoli. Dodatkowy zarobek zawsze się przyda.

Udając się do miejsca, gdzie można było przygotować sobie kawę, udzielił odpowiedzi na pytanie odnośnie stanu zdrowia małżonki iż jest pod opieką jego koleżanki z tutejszej placówki. Wzięcie kogoś zaufanego, dawało pewność i gwarancję, że pomoc jest na miejscu, kiedy on nie mógł przy niej być.

- Dużo informacji na jej temat można znaleźć. Choć nie przykulimy uwagi na skojarzenia imion, tak samo w sobie jest ładne.
Przyznał. I miał nadzieję, że za doborem imion nie idą, jakie przesłania i jeżeli będzie miał córkę i syna, to do kazirodztwa nie dojdzie. Nie był przesądny, więc nie wierzył w takie możliwości. To historia innej kobiety, poprzedzana wieloma innymi spekulacjami.
Na jej pytanie odnośnie kawy, poprosił, zwyczajną czarną niesłodzoną. Nie ukrywał zdziwienia, widząc ile dodatków użyła do swojej kawy Lorraine.

Odbierając kawę, przeszli na temat rozmowy na temat jego najmłodszego rodzeństwa. Temat szybko przeskoczył z Loretty na Louvaina.

- Louvain tak, odnosi sukcesy. Dużo trenuje i dzięki temu jest dostrzegany w drużynie oraz na boisku.
Potwierdził, zgodnie z prawdą. Tak naprawdę, to każdy z jego rodzeństwa miał czym się chwalić. Każdy starał się coś osiągnąć w swoim życiu, realizując swoje cele. W większości dla siebie, nie koniecznie dla rodziców. O ile akceptowali ich wybory.
Nie miał mówić bratu, że Lorraine o niego pytała? Uśmiechnął się lekko na te słowa. Skoro nie chciała, to nie będzie o tym Louvainowi wspomniał. Ale przekaże najwyżej pozdrowienia od panny Malfoy.
- Jeżeli nie chcesz, nie powiem.
Zapewnił. Ale podejrzewał, że jeżeli ta dwójka się spotka, najpewniej ten temat sam z siebie w jakiś sposób wypłynie.
Dostrzegając gest, spojrzał w kierunku wystawy z próbkami eliksirów i zgodził się kiwnięciem głowy, że tak. Po wypiciu kawy, mogą się tam udać, jak było zaplanowane wcześniej. Obejrzą z ciekawości i może coś interesującego zwróci ich uwagę.

Jak on się czuł, jako przyszły ojciec? Sam nie wiedział jak to opisać. Choć wrażenia na nim to nie robiło żadnego. Słusznie Lorraine zauważyła, że posiadając młodsze rodzeństwo, musiał pomagać trochę i ich pilnować. Miało to jednak miejsce kiedy był w domu na święta i na wakacje.

- Jakieś dwanaście lat jest między nami. Opiekowałem nimi, ale tylko jak byłem w domu. Jak się urodzili, chodziłem już do Hogwartu. Z bliźniakami to była inna sytuacja niż w przypadku pojedynczego członka rodziny. Z nimi było więcej pracy i odpowiedzialności. Zgodzę się, że pomaganie przy ich wychowywaniu było też w jakiś sposób doświadczeniem już w dość młodym dla mnie wieku. A jak się teraz czuję? Szczęśliwy i trochę zestresowany. To tak, jakbym dostał awans od życia, nową rolę, z którą nie wiem czy podołam. Nowe wyzwanie.
”Czy będę lepszym ojcem od swojego? Czy takim samym...” – dokończył w myślach. Przedstawił jej swoje spostrzeżenie, to co już w sumie przeżył i jak się z tym czuje obecnie. Nie ma co ukrywać, że podstaw dzieci trzeba uczyć od małego, jak chodzenie, mówienie, przekazywanie wiedzy i tradycji rodzinnych. Wychowywanie własnego dziecka jest inne, niż ogólna praca nad nie swoimi. Całe jednak szczęście, że rodzice zatrzymali się z produkcją potomstwa w jego rodzinie kończąc na bliźniakach.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Laurence Lestrange (1837), Lorraine Malfoy (3193)




Wiadomości w tym wątku
[04.07.1967] O kapitanie, mój kapitanie! | Lorraine i Laurence - przez Lorraine Malfoy - 20.09.2023, 18:07
RE: sierpień 1967, Lorraine i Laurence, O kapitanie, mój kapitanie! - przez Laurence Lestrange - 22.09.2023, 14:22
RE: [sierpień 1967] O kapitanie, mój kapitanie! | Lorraine i Laurence - przez Lorraine Malfoy - 06.11.2023, 06:48
RE: [sierpień 1967] O kapitanie, mój kapitanie! | Lorraine i Laurence - przez Laurence Lestrange - 09.01.2024, 23:01
RE: [sierpień 1967] O kapitanie, mój kapitanie! | Lorraine i Laurence - przez Lorraine Malfoy - 19.01.2024, 20:35
RE: [sierpień 1967] O kapitanie, mój kapitanie! | Lorraine i Laurence - przez Laurence Lestrange - 02.02.2024, 00:56
RE: [04.08.1967] O kapitanie, mój kapitanie! | Lorraine i Laurence - przez Lorraine Malfoy - 01.03.2024, 23:06
RE: [04.08.1967] O kapitanie, mój kapitanie! | Lorraine i Laurence - przez Laurence Lestrange - 09.05.2024, 11:23
RE: [04.07.1967] O kapitanie, mój kapitanie! | Lorraine i Laurence - przez Lorraine Malfoy - 23.08.2024, 20:46

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa