02.02.2024, 03:50 ✶
- W takim razie mamy szczęście, że najwyraźniej czekają na nas sami głupcy - odparł ni to siląc się na poważny ton, ni to od niechcenia, zaciągając się trzymanym między palcami papierosem. Prawda jednak była taka, że mieli fortuna się chyba faktycznie do nich uśmiechała, bo kiedy Leviathan tak sobie punktował w głowie, co można było zrobić nie tak podczas tworzenia rezerwatu, odnosił wrażenie że przynajmniej połowa z listy mogła zostać odznaczona jako mająca miejsce. Czy z przypadku czy z zaniedbania, coś szło nie tak i niezmiernie go to drażniło. Bo nawet jeśli jego duma nie pozwalała mu przełknąć gładko faktu, że mugolaki zabierały się za tak spore przedsięwzięcie, tak ich niedbałość czy właśnie - nadzieja, doprowadzało go do pasji.
- Każde zwierzę da się otumanić, ale z różnym skutkiem. Nawet jeśli coś takiego by im się udało, to nie da się ich całkowicie wyłączyć z funkcjonowania, a odpowiednio pobudzone zrobią swoje. Stres, nieznane otoczenie, ograniczona przestrzeń - te czynniki w zupełności wystarczą do zapoczątkowania reakcji łańcuchowej. A jeśli nie, to zawsze można w nie uderzyć zaklęciem, to je wystarczająco rozsierdzi - ale mimo wszystko, skrzywił się nieznacznie kiedy to mówił. Zestresowany smok to jedno, ale wściekły to była już zupełnie inna bajka. Do poskromienia takiej bestii potrzebne było zwykle paru doświadczonych czarodziejów. Praktycznie im więcej tym lepiej, szczególnie jeśli chodziło o transportowanie ich z miejsca na miejsce. Kiedy były wściekłe, nawet najbardziej doświadczeni smokolodzy ginęli, a Rowle bardzo nie chciał zakończyć żywota spopielony przez jedną z bestii, które tak podziwiał.
- Zrobimy tak, kiedy dostaniemy się do środka, musimy zdjąć zabezpieczenia z boksów, żeby móc z powodzeniem je otworzyć, no i zostaje nam kopuła. Na pewno jest wzmocniona, żeby nie została łatwo zniszczona czy to z zewnątrz czy wewnątrz. Ja się zajmę jednym, ty drugim, oszczędzi nam to czasu. Potem trzeba wypuścić to co tam mają; szybko zrobi się chaos i zaraz powinni pojawić się jacyś opiekunowie, ale bardziej będą skoncentrowani na uwolnionych pupilach. To powinna być łatwa zabawa - wzruszył ramionami i rzucił niedopałek na ziemię, przygniatając go podeszwą buta i dusząc tym samym pozostały żar.
- Nie boisz się, że ktoś zapamięta twoją buźkę? Może wpadniesz w oko jakiejś stróżującej opiekunce i co wtedy? - zacmokał na niego rozbawiony, wsuwając dłonie w kieszenie spodni. - Są koszmarne, wiem, ale w sumie możemy założyć je już w środku. - wzruszył ramionami, bo jemu było w tej kwestii wszystko jedno. Sam jednak nienawidził tych głupich masek, bo czuł się trochę, jakby udawał się na bal przebierańców, za każdym razem kiedy dane mu było wykonywać jakieś zadanie dla Czarnego Pana. Zwyczajnie nie mógł siebie brać wtedy w pełni na poważnie. - Teleportacja w tej pracy to czasem być albo nie być, więc nie ma tam niczego takiego. - zapewnił go jeszcze, uśmiechając się do niego krótko.
- Każde zwierzę da się otumanić, ale z różnym skutkiem. Nawet jeśli coś takiego by im się udało, to nie da się ich całkowicie wyłączyć z funkcjonowania, a odpowiednio pobudzone zrobią swoje. Stres, nieznane otoczenie, ograniczona przestrzeń - te czynniki w zupełności wystarczą do zapoczątkowania reakcji łańcuchowej. A jeśli nie, to zawsze można w nie uderzyć zaklęciem, to je wystarczająco rozsierdzi - ale mimo wszystko, skrzywił się nieznacznie kiedy to mówił. Zestresowany smok to jedno, ale wściekły to była już zupełnie inna bajka. Do poskromienia takiej bestii potrzebne było zwykle paru doświadczonych czarodziejów. Praktycznie im więcej tym lepiej, szczególnie jeśli chodziło o transportowanie ich z miejsca na miejsce. Kiedy były wściekłe, nawet najbardziej doświadczeni smokolodzy ginęli, a Rowle bardzo nie chciał zakończyć żywota spopielony przez jedną z bestii, które tak podziwiał.
- Zrobimy tak, kiedy dostaniemy się do środka, musimy zdjąć zabezpieczenia z boksów, żeby móc z powodzeniem je otworzyć, no i zostaje nam kopuła. Na pewno jest wzmocniona, żeby nie została łatwo zniszczona czy to z zewnątrz czy wewnątrz. Ja się zajmę jednym, ty drugim, oszczędzi nam to czasu. Potem trzeba wypuścić to co tam mają; szybko zrobi się chaos i zaraz powinni pojawić się jacyś opiekunowie, ale bardziej będą skoncentrowani na uwolnionych pupilach. To powinna być łatwa zabawa - wzruszył ramionami i rzucił niedopałek na ziemię, przygniatając go podeszwą buta i dusząc tym samym pozostały żar.
- Nie boisz się, że ktoś zapamięta twoją buźkę? Może wpadniesz w oko jakiejś stróżującej opiekunce i co wtedy? - zacmokał na niego rozbawiony, wsuwając dłonie w kieszenie spodni. - Są koszmarne, wiem, ale w sumie możemy założyć je już w środku. - wzruszył ramionami, bo jemu było w tej kwestii wszystko jedno. Sam jednak nienawidził tych głupich masek, bo czuł się trochę, jakby udawał się na bal przebierańców, za każdym razem kiedy dane mu było wykonywać jakieś zadanie dla Czarnego Pana. Zwyczajnie nie mógł siebie brać wtedy w pełni na poważnie. - Teleportacja w tej pracy to czasem być albo nie być, więc nie ma tam niczego takiego. - zapewnił go jeszcze, uśmiechając się do niego krótko.