Sklep co prawda funkcjonował dalej, ale faktycznie, zmienić mógł się właściciel lub osoby sprzedające. Starszy wiekiem mężczyzna mógł odejść już na dobrą emeryturę nawet, jeżeli nie umarł. Xenophiliusa trochę zaskoczyły jego słowa. Bowiem, jeżeli tego starszego pana tam nie było, to powinno być na plus dla Felixa? Nie zostanie rozpoznany. A nowi pracownicy mogą go nie znać, nie kojarzyć, nie pamiętać po tylu latach. Wszystko się zmienia. Ostatecznie kolega się zgodził. I zaznaczył, że mogą już ruszać na poszukiwanie składników.
Skoro się zbierali, Xenio zabrał swoje książki wcześniej zakupione i wyszedł z kawiarni. Nikogo na szczęście na tej części ulicy nie było i Felix mógł przygotować się do dalszego wspólnego spaceru, zakładając kaptur na głowę.
Podczas kolejnego spaceru, nim dojdą do miejsca docelowego, mogli porozmawiać na wszelakie tematy. Tak o to zapytany o miejsce zamieszkania, nie było tajemnicą, że Xenio mieszkał dalej w rodzinnej wieży szachowej. Jako jedyne dziecko swoich rodziców, najpewniej odziedziczy posiadłość. Po co więc szukać nowego miejsca zamieszkania?
Z Pandorą nie ustalili jeszcze terminu ślubu. A kiedy słuchał o dziewczynie Felixa, zastanawiał się, czy oni faktycznie są razem. Kolega mówił jakby jednostronnie o niej i było można wyczuć, jak bardzo jest w niej zakochany. Znał to uczucie, bo przecież przechodził przez to samo. Te fruwające motylki w brzuszku.
Kiedy znaleźli się przed sklepem, Xenophilius zauważył pewne wahanie u kolegi. Nie był przecież sam. Zaoferował mu pomoc, więc przejmie rolę kupującego. Odbierając listę z produktami, dał mu na przechowanie swoje książki. Wolał mieć wolne ręce jak na razie. Weszli, to od razu Xenio podszedł do lady z przyjaznym uśmiechem.
- Dzień dobry. Chcielibyśmy zakupić składniki z tej listy. Są dostępne?Zapytał z grzecznością i pokazał jej listę zapisaną, co ma być. Wiadomo, że może nie będą mieli wszystkiego, a część ze składników pozyskają w innym sklepie. Warto jednak pytać wszędzie.