02.02.2024, 16:43 ✶
Camille za to z przyjemnością przyjęła zaproszenie. Nie tylko dlatego, że tak wypadało - tak dawno nie była w muzeum i nie oddawała się przyjemnościom, że zaproszenie Marianne Shafiq spadło na nią niczym białe anielskie pióra z nieba. Nieco problematyczne było ustalenie terminu, w którym Delacour mogła odwiedzić kamienicę przy Horyzontalnej, bo chociaż sama mieszkała niedaleko - tak niewiele miała czasu, który mogła poświęcić na odwiedzenie muzeum. Najprościej było przesłać daty, które na ten moment nie były zapełnione w jej kalendarzu, a potem porównać je z wolnymi terminami, które oferowała Marianne. Bo o tym, że oprowadzać będzie ją Cathal, dowiedziała się tuż przed.
Było już za późno, by odwołać spotkanie. Delacour podejrzewała również, że taki afront byłby odebrany zbyt personalnie. Na dodatek jej własna matka zdążyła wyrazić swoje zdanie na temat ostatniego przekładania wizyt z “przyjaciółmi rodziny”. Nie była zadowolona z tego, że musiała tłumaczyć się przed panią Travers czemu ściąganie klątwy tyle trwało. Najwyraźniej masz za dużo wolnego czasu, moja droga. Może mąż wybiłby ci głupoty z głowy? Na samo wspomnienie wyjca, którego dostała, wzdłuż kręgosłupa blondynki przeszedł nieprzyjemny dreszcz. Nie tylko strachu, ale i obrzydzenia. W ostatnich latach jej rodzicielka zdawała się wznosić na wyżyny złośliwości - również w kwestii zamążpójścia i wyboru partnera.
Weszła spisek w tym spotkaniu. W ostatniej chwili zdecydowała się ubrać zwyczajnie, w beżową spódnicę do połowy łydki oraz śnieżnobiałą koszulę. Jasne kolory sprawiały, że czuła się pewniej, na dodatek zawsze były doskonałą wymówką do opuszczenia towarzystwa. Do tego brązowa torebka, okulary przeciwsłoneczne - bo w końcu było lato, czemu nie - i tyle. Jej matka dostałaby szału, mimo że w zasadzie Delacour nie wyglądała źle czy niechlujnie. Wyglądała po prostu zbyt zwyczajnie.
- Miło mi. Marianne wspominała,że będziesz czekał - powitała Cathala oszczędnym uśmiechem, bo wciąż z tyłu głowy miała wiadomość od matki. Możliwe, że to zaproszenie pani Shafiq wystosowała zupełnie przypadkowo, lecz Delacour nie wierzyła w przypadki. Przeczuwała, że to ma być kolejna próba upokorzenia jej, więc mimo iż egipska opalenizna w połączeniu z blond włosami i niebieskimi oczami wyglądała zjawiskowo - tak Camille zachowywała dystans. - Dziękuję, że znalazłeś czas.
A może, tak jak ja, też nie miałeś wyboru?
Było już za późno, by odwołać spotkanie. Delacour podejrzewała również, że taki afront byłby odebrany zbyt personalnie. Na dodatek jej własna matka zdążyła wyrazić swoje zdanie na temat ostatniego przekładania wizyt z “przyjaciółmi rodziny”. Nie była zadowolona z tego, że musiała tłumaczyć się przed panią Travers czemu ściąganie klątwy tyle trwało. Najwyraźniej masz za dużo wolnego czasu, moja droga. Może mąż wybiłby ci głupoty z głowy? Na samo wspomnienie wyjca, którego dostała, wzdłuż kręgosłupa blondynki przeszedł nieprzyjemny dreszcz. Nie tylko strachu, ale i obrzydzenia. W ostatnich latach jej rodzicielka zdawała się wznosić na wyżyny złośliwości - również w kwestii zamążpójścia i wyboru partnera.
Weszła spisek w tym spotkaniu. W ostatniej chwili zdecydowała się ubrać zwyczajnie, w beżową spódnicę do połowy łydki oraz śnieżnobiałą koszulę. Jasne kolory sprawiały, że czuła się pewniej, na dodatek zawsze były doskonałą wymówką do opuszczenia towarzystwa. Do tego brązowa torebka, okulary przeciwsłoneczne - bo w końcu było lato, czemu nie - i tyle. Jej matka dostałaby szału, mimo że w zasadzie Delacour nie wyglądała źle czy niechlujnie. Wyglądała po prostu zbyt zwyczajnie.
- Miło mi. Marianne wspominała,że będziesz czekał - powitała Cathala oszczędnym uśmiechem, bo wciąż z tyłu głowy miała wiadomość od matki. Możliwe, że to zaproszenie pani Shafiq wystosowała zupełnie przypadkowo, lecz Delacour nie wierzyła w przypadki. Przeczuwała, że to ma być kolejna próba upokorzenia jej, więc mimo iż egipska opalenizna w połączeniu z blond włosami i niebieskimi oczami wyglądała zjawiskowo - tak Camille zachowywała dystans. - Dziękuję, że znalazłeś czas.
A może, tak jak ja, też nie miałeś wyboru?