24.11.2022, 23:39 ✶
—29/03/1972—
na biurku Brenny wylądował pożółkły zwój pergaminu, który był nieco niechlujnie zapieczętowany woskiem
Hej,
Zapoznałem się z przesłanymi przez Ciebie informacjami. Dodam, że były bardzo szczegółowe, co nad wyraz doceniam. W związku z tym, jak wiele kwestii poruszyłaś w swojej wiadomości przesyłam odpowiedź w nieco niestandardowej formie:
- Faktycznie, to mógł być czerwiec zeszłego roku. Wcześniej miałem po prostu standardowe wypadki w kuchni pokroju rozgotowanego makaronu, spalonej zapiekanki, czy płonącego czajnika. Potem dopiero coś się zmieniło... Dobra uwaga.
- Parę wizyt w barach czy klubach, jakieś zakupy... Nic szczególnego. O ile ktoś nie rzucił wtedy na mnie klątwy z ukrycia, to ufam każdej osobie, z którą się wtedy widziałem. Za to, jeśli dobrze pamiętam, wpadłem wtedy w Dolinie na parę znajomych twarzy, których się nie spodziewałem spotkać.
- Niezbyt dużo informacji mi daje ta lista wynajętych ludzi. Niektóre nazwiska wydają się znajome, ale nie byłbym w stanie połączyć twarzy z imieniem. To chyba zły trop. Poza tym, jaki mieliby motyw pracownicy? Za mały napiwek? Chyba że wkraczamy na terytorium „zatrudnili się w danej firmie tylko po to, aby znaleźć się blisko mnie”, co szczerze mówiąc, jest dosyć niepokojące.
- Rozumiem. Dalej mam zakaz wstępu do środka.
- Jeśli faktycznie pójdę do kogoś jeszcze na konsultację, to będziesz pierwszą osobą, która się o tym dowie.
- Powodzenia.
- Czy tak wygląda mroczna strona showbiznesu? Jeśli każdy, kto jest o mnie zazdrosny, będzie ciskał we mnie klątwami, to może pora się zastanowić nad ograniczeniem działalności w prasie. A fanki to prędzej by wywiesiły transparent albo poszły do gazety, gdyby coś im się nie spodobało. Chyba że mamy do czynienia z kimś nie do końca ekhm zdrowym. Tak klątwa to coś dużo bardziej personalnego... Ale najwidoczniej ktoś nie pomyślał, że lykantropia może stanowić problem.
- Połowa z tych ludzi nie miałaby możliwości, żeby znaleźć się blisko mnie po aresztowaniu lub zakończenia śledztwa. Chyba, że systemy zabezpieczeń w areszcie w ogóle nie działają, a dany podejrzany para się magią bezróżdżkową. Może to kolejny aspekt, który warto wziąć pod uwagę? Chociaż nie. Zapomnij o tym. Skoro mamy do czynienia z amatorszczyzną, to nie ma co się spodziewać, że winny byłby w stanie opanować tę dziedzinę czarowania.
- Myślę, że możemy się skontaktować z Cynthią. Co się zaś tyczy Cedrica... I tak pewnie odwiedzę Munga, żeby dostać drugą opinię (na wszelki wypadek!), więc może uda mi się go tam złapać. Nie ma sensu robić z mojego naświetlenia jakiegoś priorytetu i tak ma pewnie dużo do roboty na oddziale.
Miłej lektury,
Erik
PS. Doceniłbym, gdybyś w przyszłości umieszczała na końcu listu wypunktowaną listę załączników. Dzięki temu łatwiej zrozumieć do czego się w danym zdaniu odnosisz. Tyle lat pracujesz w Ministerstwie Magii i dalej sobie z tym nie radzisz...
PPS. Tak, zamierzam zapieczętować ten list tylko dlatego, że nie mam akurat nic lepszego do roboty.
odpowiedź na wiadomość
the he-wolf of godric's hollow
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.❞
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.❞