25.11.2022, 00:39 ✶
Zanim Mavelle z Brenną pomogły Patrickowi dostać się do Florence Blustrode, ten zdążył już trochę zblednąć i pozielenieć na twarzy. Kuśtykanie ze skręcona nogą było bolesne i męczące (nawet dla całej trójki, bo Steward nie był mężczyzną ani przesadnie drobnym, ani niskim). Co oczywiście nie przeszkodziło mu grać dobrej miny do złej gry, a także z uporem lepszej sprawy udawać, że wcale nie został właśnie upokorzony przez ten pierdolony, podstępny las.
Wielki Pan Auror. Prawa Ręka Dumbledore’a. Pokonany przez spróchniałą, oślizgłą gałąź.
- Florence, kochanie, widzisz jak bardzo potrafię się poświęcić, byle tylko spędzić z tobą trochę czasu? – zapytał, siląc się na lekki ton.
W rzeczywistości wyszedł mu na tyle lekki, na ile mógł w sytuacji, w której się znalazł. W dodatku zaczęły go dopadać już ciemne myśli. I to z rodzaju tych nieprzyjemnych, krążących po głowie w czasie silnego stresu. Może rzeczywiście nie powinien w ogóle wchodzić do tego lasu? Może trzeba było zachować się jak każdego roku, na moment pojawić się na straganach, a potem spędzić wieczór w zupełnie innym miejscu, zapalając znicze i przynosząc sporą wiązankę? Może, po prostu, trzeba było wcześniej trochę pomyśleć?
- Trochę boli – rzucił chyba największym truizmem, jakim tylko mógł rzucić w takim momencie. Biorąc pod uwagę to, że Patrick bardzo kuśtykał, a stojąc w ogóle nie dotykał skręconą nogą do ziemi, nie musiał nawet dodawać co właściwie go trochę bolało.
Trochę bardzo. Nawet bardzo, bardzo. Mocno. Cholernie. Cholernie mocno.
Wielki Pan Auror. Prawa Ręka Dumbledore’a. Pokonany przez spróchniałą, oślizgłą gałąź.
- Florence, kochanie, widzisz jak bardzo potrafię się poświęcić, byle tylko spędzić z tobą trochę czasu? – zapytał, siląc się na lekki ton.
W rzeczywistości wyszedł mu na tyle lekki, na ile mógł w sytuacji, w której się znalazł. W dodatku zaczęły go dopadać już ciemne myśli. I to z rodzaju tych nieprzyjemnych, krążących po głowie w czasie silnego stresu. Może rzeczywiście nie powinien w ogóle wchodzić do tego lasu? Może trzeba było zachować się jak każdego roku, na moment pojawić się na straganach, a potem spędzić wieczór w zupełnie innym miejscu, zapalając znicze i przynosząc sporą wiązankę? Może, po prostu, trzeba było wcześniej trochę pomyśleć?
- Trochę boli – rzucił chyba największym truizmem, jakim tylko mógł rzucić w takim momencie. Biorąc pod uwagę to, że Patrick bardzo kuśtykał, a stojąc w ogóle nie dotykał skręconą nogą do ziemi, nie musiał nawet dodawać co właściwie go trochę bolało.
Trochę bardzo. Nawet bardzo, bardzo. Mocno. Cholernie. Cholernie mocno.