25.11.2022, 03:51 ✶
Daisy zmarszczyła czoło, jakby nagle sama pogubiła się we własnej logice, którą z taką wprawą sprzedała bratu. Nikły uśmiech, tak niepodobny do tego, w jaki sposób zazwyczaj się uśmiechała, rozświetlił jej jasną twarz. Przysunęła się do Darcy’ego by wyszeptać mu niespodziewanie:
- Kocham cię strasznie, braciszku.
A potem równie niespodziewanie odsunęła się, by znowu skupić uwagę na tym, co działo się (albo jeszcze właściwie nie działo) niżej.
- Podziwiam cię za to z jaką dokładnością studiujesz „Proroka Codziennego” – rzuciła rozbawiona. – Naprawdę myślisz, że nikt nie chce pracować w naszym Ministerstwie Magii? – zaciekawiła się. – Ej, to musi być strasznie nudna praca, ale wydaje mi się, że… no że jest prestiżowa, nie? Nobby Leach musi być naprawdę beznadziejnym Ministrem Magii, skoro przez jego działania, czarodzieje rezygnują z całego prestiżu i w ogóle… - wzruszyła ramionami.
Uniosła się na palcach i popatrzyła wyczekująco na znajdujących się niżej uczniów. Jej wzrok zdawał się wyrażać nieme pytanie: no to się bijecie, czy się nie bijecie? Bo my tutaj czekamy! A przynajmniej ona czekała na rozsmarowywanie Notta po ścianach. I tak trochę bardziej czekała również na Filcha, który z pewnością już biegł w ich stronę. Chociaż… gdyby taki Filch został oceniającym pojedynek… o to by dopiero było!
Znowu pokiwała głową, tym razem równie żarliwie co sam Darcy. Jak na jej – to jej brat bliźniak pasowałby na Ministra Magii. Był przystojny. Umiał ładnie mówić. Pokazywał jej ciekawe rzeczy. No i w przerwie między bankietowaniem a otwieraniem kolejnego skrzydła w Mungo, miałby czas na pisanie książek. Układ idealny.
- Jak ich tak wszystkich zajmuje Nobby Leach, mimo że jest taki beznadziejny, to oni są jeszcze głupsi od niego – wtrąciła. – No bo zobacz. Chodzimy na zajęcia z tym kretynem Cleaverem z Ravenclavu, nie? No i jak on próbuje się wymądrzać to go zawsze MacGonagall a ostatnio i Slughorn, ustawiają do pionu. Ale reszta w ogóle się nim nie zajmuje. A tutaj Minister Magii i zwykli uczniowie chcą się przez niego pojedynkować. Może on to specjalnie robi? Może on lubi siać taki zamęt? – zapytała zdezorientowana.
Oczyma wyobraźni właśnie zobaczyła Nobby’ego Leacha takim, który wydał jej się naprawdę ciekawy. Dostrzegła w nim czarodzieja, który kochał chaos tak bardzo, że wszystkich kłócił ze sobą, żeby się przez niego bili. Albo o niego, co już w ogóle było szczytem perwersji, bo był starym mężczyzną a walczyć mieli młodzi uczniowie. Pewnie nawet mugoli kłócił między sobą i dlatego wybuchł ten skandal o mistrzostwa w piłce nożnikowej.
I tak, przez własne zaaferowanie, prawie przegapiła początek walki.
- No dalej… - wyszeptała gorączkowo, a w myślach dodała: rozsmaruj Notta po ścianie! Nie masz wiele czasu, zaraz przyjdzie Filch! – To tam musiałoby być strasznie. Wyobraź sobie, że jesteś takim nudnym facetem i idziesz do pracy w nudnym Ministerstwie Magii, wchodzisz do budynku a tam są toczone regularne walki. Musisz się czołgać, chować za biurkami, skradać i osłaniać teczką z nudnymi dokumentami, żeby dostać się do swojej malutkiej kanciapki, w której robisz swoje nudne pracowe rzeczy – opisała.
O tak, oczyma wyobraźni widziała to doskonale. A w tej wizji, na górze, siedział na tronie Nobby Leach i oglądał te walki z wypiekami na twarzy. Jako zły bohater musiał przy tym rechotać złowieszczo i wyglądać jak stara, nadepnięta ropucha.
Potrząsnęła głową, wracając do rzeczywistości.
- Ale tak serio to myślę, że się nie biją. Dorośli chyba są jednak mądrzejsi od Notta i… eee… tego drugiego – podsumowała szeptem.
A potem jęknęła ostentacyjnie, gdy usłyszeli charakterystyczne zbliżające się kroki.
- Kocham cię strasznie, braciszku.
A potem równie niespodziewanie odsunęła się, by znowu skupić uwagę na tym, co działo się (albo jeszcze właściwie nie działo) niżej.
- Podziwiam cię za to z jaką dokładnością studiujesz „Proroka Codziennego” – rzuciła rozbawiona. – Naprawdę myślisz, że nikt nie chce pracować w naszym Ministerstwie Magii? – zaciekawiła się. – Ej, to musi być strasznie nudna praca, ale wydaje mi się, że… no że jest prestiżowa, nie? Nobby Leach musi być naprawdę beznadziejnym Ministrem Magii, skoro przez jego działania, czarodzieje rezygnują z całego prestiżu i w ogóle… - wzruszyła ramionami.
Uniosła się na palcach i popatrzyła wyczekująco na znajdujących się niżej uczniów. Jej wzrok zdawał się wyrażać nieme pytanie: no to się bijecie, czy się nie bijecie? Bo my tutaj czekamy! A przynajmniej ona czekała na rozsmarowywanie Notta po ścianach. I tak trochę bardziej czekała również na Filcha, który z pewnością już biegł w ich stronę. Chociaż… gdyby taki Filch został oceniającym pojedynek… o to by dopiero było!
Znowu pokiwała głową, tym razem równie żarliwie co sam Darcy. Jak na jej – to jej brat bliźniak pasowałby na Ministra Magii. Był przystojny. Umiał ładnie mówić. Pokazywał jej ciekawe rzeczy. No i w przerwie między bankietowaniem a otwieraniem kolejnego skrzydła w Mungo, miałby czas na pisanie książek. Układ idealny.
- Jak ich tak wszystkich zajmuje Nobby Leach, mimo że jest taki beznadziejny, to oni są jeszcze głupsi od niego – wtrąciła. – No bo zobacz. Chodzimy na zajęcia z tym kretynem Cleaverem z Ravenclavu, nie? No i jak on próbuje się wymądrzać to go zawsze MacGonagall a ostatnio i Slughorn, ustawiają do pionu. Ale reszta w ogóle się nim nie zajmuje. A tutaj Minister Magii i zwykli uczniowie chcą się przez niego pojedynkować. Może on to specjalnie robi? Może on lubi siać taki zamęt? – zapytała zdezorientowana.
Oczyma wyobraźni właśnie zobaczyła Nobby’ego Leacha takim, który wydał jej się naprawdę ciekawy. Dostrzegła w nim czarodzieja, który kochał chaos tak bardzo, że wszystkich kłócił ze sobą, żeby się przez niego bili. Albo o niego, co już w ogóle było szczytem perwersji, bo był starym mężczyzną a walczyć mieli młodzi uczniowie. Pewnie nawet mugoli kłócił między sobą i dlatego wybuchł ten skandal o mistrzostwa w piłce nożnikowej.
I tak, przez własne zaaferowanie, prawie przegapiła początek walki.
- No dalej… - wyszeptała gorączkowo, a w myślach dodała: rozsmaruj Notta po ścianie! Nie masz wiele czasu, zaraz przyjdzie Filch! – To tam musiałoby być strasznie. Wyobraź sobie, że jesteś takim nudnym facetem i idziesz do pracy w nudnym Ministerstwie Magii, wchodzisz do budynku a tam są toczone regularne walki. Musisz się czołgać, chować za biurkami, skradać i osłaniać teczką z nudnymi dokumentami, żeby dostać się do swojej malutkiej kanciapki, w której robisz swoje nudne pracowe rzeczy – opisała.
O tak, oczyma wyobraźni widziała to doskonale. A w tej wizji, na górze, siedział na tronie Nobby Leach i oglądał te walki z wypiekami na twarzy. Jako zły bohater musiał przy tym rechotać złowieszczo i wyglądać jak stara, nadepnięta ropucha.
Potrząsnęła głową, wracając do rzeczywistości.
- Ale tak serio to myślę, że się nie biją. Dorośli chyba są jednak mądrzejsi od Notta i… eee… tego drugiego – podsumowała szeptem.
A potem jęknęła ostentacyjnie, gdy usłyszeli charakterystyczne zbliżające się kroki.