Posłała Rabastanowi najsłodszy uśmiech, jaki potrafiła wyczarować. Taki, który ukazywał dołeczki w policzkach. Jakże się cieszyła, że doszło do sytuacji bezpośredniego kontaktu. Cóż za szczęście! W końcu może użyć wszystkich technik uwodzenia, jakie ćwiczyła latami przed lustrem.
Rabastan cofnął rękę, ale nie przejęła się tym bardzo. Starała się myśleć pozytywnie. Na pewno nie chodziło o nią. Może był nieśmiały w tak bezpośrednich kontaktach? Jakże by to było urocze! Wtedy miałaby całą sytuację w swoich rękach... Ale czy to nie o jego wychodzeniu z inicjatywą zawsze marzyła? Cóż, świat snów to świat snów. Tutaj była rzeczywistość. Musiała gotować z tego, co miała.
— Na pewno nie będziemy siedzieć tu długo — uśmiechnęła się uspokajając go. — A twój medalion... Gdyby coś mu się stało po transformacji, mogłoby być trudno przywrócić mu jego uprzednią formę.
Co jak co, ale na transmutacji trochę się znała. Zarówno rodzina jej matki, jak i ojca, siedzieli w tej dziedzinie po uszy, chociaż z innych perspektyw. Peppa była bardziej po tatusiu. Zaklęcia zmieniające kolor pudru, czy od razu całych ust, zmiana struktury włosa, by lepiej trzymał się w fantazyjnym upięciu... Była mistrzynią takich zaklęć. Nie wspominając już o umiejętności metamorfomagii. Niestety jej zwierzęca forma w niczym im nie pomoże. A wręcz przeciwnie - może tylko zniechęcić Rabastana. Tutaj trzeba było być kreatywnym.
— Ah! — krzyknęła nagle, przypominając sobie coś istotnego. Sięgnęła do swojego niewielkiego kapelusika i wyciągnęła długą szpilkę zakończoną perłową ozdóbką. — To się nada idealnie.
Poza końcówką, szpilka wykonana była ze stali, a więc nie przedstawiała sobą większej wartości. Nie chciała teraz zmieniać jego właściwości. To mogło skończyć się niepowodzeniem, a nawet jednego nie pozwoliłaby sobie zaprezentować przed Rabastanem. Po prostu przemieni szpilkę w niewielką latającą konstrukcję przypominającą Złoty Znicz.
Peppa nie chciała trzymać Rabastana w windzie cały dzień. Skoro już udało im się złapać kontakt i porozmawiać trochę... może da się zaprosić na wspólne wyjście na herbatę? Dziewczyna starała się teraz nawet o tym nie myśleć, bo od razu odleciałaby do krainy marzeń zamiast skupić się na rozwiązaniu sytuacji.
Rzut na transmutację szpilki z pseudo-znicza.
Sukces!