• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Inne części Anglii v
« Wstecz 1 2 3 4 5 6 Dalej »
[23.07.1972] Jaka jest przyszłość? | Guinevere & Laurent

[23.07.1972] Jaka jest przyszłość? | Guinevere & Laurent
Róża Pustyni
Wszystkie przyzwoite przepowiednie są do rymu.
wiek
32
sława
II
krew
półkrwi
genetyka
jasnowidz
zawód
uzdrowicielka w grupie archeologicznej, wróżbitka
Ginevra rzuca się w oczy. To szczupła i dość wysoka kobieta, sięgająca 177 cm. Ma owalną twarz, opaloną skórę i jasnobrązowe oczy; włosy długie do pasa, ciemnobrązowe, proste i grube. Ubiera się raczej schludnie niż byle jak. Jej usta często zdobi psotliwy uśmieszek. Mówi z akcentem, słychać, że nie jest z Anglii. Otacza ją mgiełka orientalnych perfum - klasycznej egipskiej mieszanki cytrusów, jaśminu i słodkiego ananasa.

Guinevere McGonagall
#20
04.02.2024, 04:05  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 04.02.2024, 04:06 przez Guinevere McGonagall.)  

Starała się być nienachalna, choć wiedziała, że potrafiła swoją osobowością przytłoczyć drugiego człowieka. Zazwyczaj nie celowo, bo nie chciała, by ludzie czuli się w jej obecności źle, jakby nic nie znaczyli, jakby nie było wyjątkowi. A przecież to była nieprawda. Doceniała każde życie, ludzkie, nieludzkie – co za różnica, skoro Matka, a może Izyda, powołały je do życia na tym świecie, to znaczy, że mieli do niego prawo. I powinni mieć przestrzeń, by móc rozłożyć swoje skrzydła. Nie je składać, a rozpościerać, by się wznosić. I tego właśnie chciała dla Laurenta. Przy ich ostatnim spotkaniu natrafiła na ścianę, której nie potrafiła przeskoczyć, ani obejść, rozmawiali nawet na ten temat, bo oczywiście, że to odczuła. Obrała więc zupełnie inną taktykę, bo próba sforsowania takiego muru na siłę zwykle sprawiała tylko, że później ta konstrukcja stawiana była grubsza, mocniejsza, jeszcze trudniejsza do przebycia. Dzisiaj jednak odnosiła wrażenie, że niczego takiego nie było; że ta bariera, wzniesiona ostatnim razem, czy to z powodu jej barwnego charakteru, czy jeszcze z czego innego, albo runęła, albo została złożona, albo zrobiono w niej drzwi i Laurent otworzył je, nieśmiało zapraszając na drugą stronę. A Ginewra nie zwykła z takich okazji nie skorzystać, tym bardziej że widziała, że najwyraźniej druga strona tego potrzebuje. Może tym bardziej ta brudna szyba, która zasługiwała na to, by znowu stać się czystą. Zaś o czystą szybę powinno się dbać, by znowu nie obrosła brudem. Może nie każde ręce się do tego nadawały, bo nie wszystkie były wystarczająco cierpliwe i delikatne, skrupulatne. Nie każde miały też dobre intencje i zamiary.

Ale Ginewra dbała o ludzi. Bo uważała ich za największy skarb.

- Oczywiście, że jestem. Chcę, żebyś czuł się tutaj dobrze. Nie chciałam urazić, sprawić przykrości, więc skoro wyczułam, że mogłam to zrobić, to przepraszam. W ten sposób znasz moje intencje. To prawdziwie magiczne słowo, którego ludzie z jakiegoś powodu tak rzadko używają… – a czy nie było lepiej, gdy ludzie takie rzeczy mówili wprost i od razu, nie pozwalając, by w człowieku nabudowały się złe emocje? Jak takie ziarno chwastu pomiędzy grządkami tego, co chciało się zasadzić i wznieść pod słońcem. - To miło, że tak myślisz, dziękuję – brakowało tylko tego, by się zarumieniła, lecz nie – potrzeba było znacznie więcej, by speszyć kogoś takiego, jak Ginewra. I jednocześnie zrobiło jej się ciepło na sercu, bo kto nie chciałby otrzymywać takie komplementy? Uroda, inteligencja, mądrość, wyrozumiałość… wszystkie te rzeczy, które chciało się posiadać. Albo, którymi chciało się otaczać. Kobieta uśmiechnęła się do niego ciepło i nawet uniosła dłoń, by ułożyć ją sobie na moment na wysokości serca. - W Egipcie mało kto używa różdżek – oczywiście, że nie o to mu chodziło, a jednak odpowiedziała na ten flirt, równie dwuznacznie. - Takie przypadki historia również zna. Prędzej czy później ludzie buntują się przeciwko elitom, bo wcale nie chcą się czuć gorsi. Takie rzeczy lubią się powtarzać. Ale myślę, że to jeszcze nie czas na nie, bo teraz co innego wisi w powietrzu – nie dziwiła mu się wcale, że nie chciał być męczennikiem za sprawę, która mogłaby być przegrana. Miała tylko nadzieję, że nie pozwoli wpakować się w coś, co tak mocno pogwałciłoby jego poglądy. Nikt nie powinien nic robić przeciwko sobie. - Tak, zna – i niejeden już wymarł, choć powody były różne. Nie była pewna, o którym myślał teraz Laurent, ale nie miało to nadmiernego znaczenia, skoro oboje wiedzieli, o co chodzi i znali cenę.

Uśmiechnęła się z rozbawieniem, bo Laurent… powiedział dokładnie to samo co przed chwilą, ale zrozumiała już, że po prostu chodziło mi o mugola, niemaga. Był najwyraźniej tak mocno zakręcony przez ostatnie wydarzenia, że nawet myliły mu się słowa. Bo z kontekstu wynikało, że nie chodzi o szlamę – to paskudne, obraźliwe określenie, którego kulturalni czarodzieje nie używali.

- Tak, jest ślepym doradcą. I jednocześnie jedynym, który dodaje naszemu życiu pasji w działaniu – nie było więc złe podążanie za głosem serca, ale należało je słuchać z uwagą. - Gdyby nie serce, to dzisiaj by mnie tutaj nie było – i wcale nie chodziło o ten romantyczny zryw. - Być może obecny czas to nie jest najlepszy pomysł na takie przedsięwzięcia. Przynajmniej dopóki oczy tego całego Lorda Jakmutam są na ciebie skierowane – z powodu artykułu? Przecież nie trzeba było być geniuszem, by domyślić się, że mogło być to podkręcone dla napędzenia sprzedaży. Że jest inaczej, mógł pomyśleć tylko ktoś, kto nigdy nie słyszał o skandalach, albo kto ślepo wierzył we wszystko, co napiszą w gazecie, a nie w publikacjach naukowych. Było to wyjątkowo głupie i wiele mówiło o osobach, które za tym wszystkim stały. Jednocześnie stając do własnego gniazda, bo Laurent był przecież czarodziejem czystej krwi.

- Na pewno. Przyjdź kiedyś, to postawię ci tarota. Są różne rozkłady, dotyczące różnych problemów czy wątpliwości, jakie targają człowiekiem. Coś dopasuję do ciebie i tego, o co chciałbyś zapytać. Spodoba ci się – mogła mu to pokazać ostatnio, jednak wybrała wróżenie z kuli, by nieco wprowadzić blondyna w cały świat wróżenia, by nie było to zderzenie ze ścianą, albo zrzucenie pisklęcia z gniazda, by nauczyło się latać tylko po to, by nie uderzyć o ziemię. Z tymi słowami wstała od stołu, biorąc w dłoń swoją różdżkę, którą machnęła zamaszyście dwa razy, sprawiając, że naczynia znowu zaczęły latać po kuchni, by samo się wszystko posprzątało, umyło i poukładało. Pozwoliła, żeby Laurent umył dłonie, sama zresztą zrobiła to samo i poprowadziła go do wyjścia, lecz nie tego, które znał, a tego, które kierowało na tył domu i podwórze.

Oczom półselkie ukazał się zgrabny, wysprzątany plac, przy którym w pewnym oddaleniu stał średniej wielkości budynek – szopa i jednocześnie pracownia jej dziadka. Przeprowadziła Laurenta, właśnie tam, by porwać ze sobą wiadro i drabinę. Malcolm McGonagall ucierał właśnie w pomieszczeniu jakieś specyfiki, zapewne dla zwierząt, nie zwrócił więc większej uwagi na wnuczkę, choć zaczepiony, na pewno odezwał się do Prewetta i przywitał się z młodzieńcem – jeśli ten powiedział cokolwiek. Skierowała się w stronę drewnianego płotu i bramki, i dalej na wąską ścieżkę pomiędzy żywopłotem, prowadząc ich przez ogród wprost do sadu – ten było widać już od wyjścia z domu, bo drzewa rzucały cień i ich liście mieniły się w promieniach słońca. Nadal było dość wcześnie, ale w takim miejscu wstawało się jeszcze, nim słońce wzeszło, bo zwierzaki przecież nie budziły się w południe, a z pierwszymi promieniami słońca. Była pewna, że Laurent też musiał wstawać bardzo wcześnie właśnie z tego powodu – gdy inni ludzie jeszcze spali. I dlatego, choć to śniadanie i rozmowa chwilę im zajęły, to idąc po trawie, mogli poczuć wilgoć pod butami, bo rosa jeszcze w całości nie wyparowała. Wiadro wręczyła w ręce Laurenta, sama zaś niosła drabinę, którą w końcu postawiła przy wybranym drzewie, gdy już minęli pierwszą ich linię – jabłonie i grusze były już prawie gotowe do zrywania, ale jeszcze nie do końca dojrzałe. Ale te czereśnie pyszniły się w promieniach słońca, mówiąc o tym, że to już ten czas. Ich czerwień połyskiwała na tle zieleni. Panował tutaj spokój – ale nie cisza, bo wśród listowia pochowane były ptaki, śpiewające do siebie, rozmawiające tym swoim ptasim trelem, owady też brzęczały, w oddali, od strony lasu, słuchać było też nawoływanie kukułki. To było takie sielskie. Takie dziwaczne na tle pędu miast. I takie egzotyczne, dla tego kwiatu pustyni, który wcale nie zagubił się wśród brytyjskich wysp. Jakie zaś było dla Laurenta Prewetta?

« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Guinevere McGonagall (18323), Laurent Prewett (16327)




Wiadomości w tym wątku
[23.07.1972] Jaka jest przyszłość? | Guinevere & Laurent - przez Laurent Prewett - 11.01.2024, 00:34
RE: [23.07.1972] Jaka jest przyszłość? | Guinevere & Laurent - przez Guinevere McGonagall - 12.01.2024, 11:34
RE: [23.07.1972] Jaka jest przyszłość? | Guinevere & Laurent - przez Laurent Prewett - 13.01.2024, 17:30
RE: [23.07.1972] Jaka jest przyszłość? | Guinevere & Laurent - przez Guinevere McGonagall - 13.01.2024, 21:54
RE: [23.07.1972] Jaka jest przyszłość? | Guinevere & Laurent - przez Laurent Prewett - 15.01.2024, 21:05
RE: [23.07.1972] Jaka jest przyszłość? | Guinevere & Laurent - przez Guinevere McGonagall - 16.01.2024, 20:55
RE: [23.07.1972] Jaka jest przyszłość? | Guinevere & Laurent - przez Laurent Prewett - 18.01.2024, 12:44
RE: [23.07.1972] Jaka jest przyszłość? | Guinevere & Laurent - przez Guinevere McGonagall - 18.01.2024, 16:12
RE: [23.07.1972] Jaka jest przyszłość? | Guinevere & Laurent - przez Laurent Prewett - 20.01.2024, 21:38
RE: [23.07.1972] Jaka jest przyszłość? | Guinevere & Laurent - przez Guinevere McGonagall - 22.01.2024, 01:49
RE: [23.07.1972] Jaka jest przyszłość? | Guinevere & Laurent - przez Laurent Prewett - 25.01.2024, 01:14
RE: [23.07.1972] Jaka jest przyszłość? | Guinevere & Laurent - przez Guinevere McGonagall - 25.01.2024, 15:14
RE: [23.07.1972] Jaka jest przyszłość? | Guinevere & Laurent - przez Laurent Prewett - 28.01.2024, 22:57
RE: [23.07.1972] Jaka jest przyszłość? | Guinevere & Laurent - przez Guinevere McGonagall - 29.01.2024, 01:07
RE: [23.07.1972] Jaka jest przyszłość? | Guinevere & Laurent - przez Laurent Prewett - 30.01.2024, 16:39
RE: [23.07.1972] Jaka jest przyszłość? | Guinevere & Laurent - przez Guinevere McGonagall - 30.01.2024, 23:24
RE: [23.07.1972] Jaka jest przyszłość? | Guinevere & Laurent - przez Laurent Prewett - 01.02.2024, 01:42
RE: [23.07.1972] Jaka jest przyszłość? | Guinevere & Laurent - przez Guinevere McGonagall - 01.02.2024, 19:36
RE: [23.07.1972] Jaka jest przyszłość? | Guinevere & Laurent - przez Laurent Prewett - 02.02.2024, 23:46
RE: [23.07.1972] Jaka jest przyszłość? | Guinevere & Laurent - przez Guinevere McGonagall - 04.02.2024, 04:05
RE: [23.07.1972] Jaka jest przyszłość? | Guinevere & Laurent - przez Laurent Prewett - 05.02.2024, 15:12
RE: [23.07.1972] Jaka jest przyszłość? | Guinevere & Laurent - przez Guinevere McGonagall - 05.02.2024, 21:38
RE: [23.07.1972] Jaka jest przyszłość? | Guinevere & Laurent - przez Laurent Prewett - 08.02.2024, 01:25
RE: [23.07.1972] Jaka jest przyszłość? | Guinevere & Laurent - przez Guinevere McGonagall - 08.02.2024, 20:27
RE: [23.07.1972] Jaka jest przyszłość? | Guinevere & Laurent - przez Laurent Prewett - 09.02.2024, 17:28
RE: [23.07.1972] Jaka jest przyszłość? | Guinevere & Laurent - przez Guinevere McGonagall - 11.02.2024, 13:12
RE: [23.07.1972] Jaka jest przyszłość? | Guinevere & Laurent - przez Laurent Prewett - 12.02.2024, 15:43
RE: [23.07.1972] Jaka jest przyszłość? | Guinevere & Laurent - przez Guinevere McGonagall - 13.02.2024, 22:59
RE: [23.07.1972] Jaka jest przyszłość? | Guinevere & Laurent - przez Laurent Prewett - 14.02.2024, 19:05
RE: [23.07.1972] Jaka jest przyszłość? | Guinevere & Laurent - przez Guinevere McGonagall - 14.02.2024, 23:58
RE: [23.07.1972] Jaka jest przyszłość? | Guinevere & Laurent - przez Laurent Prewett - 20.02.2024, 20:19
RE: [23.07.1972] Jaka jest przyszłość? | Guinevere & Laurent - przez Guinevere McGonagall - 21.02.2024, 23:16
RE: [23.07.1972] Jaka jest przyszłość? | Guinevere & Laurent - przez Laurent Prewett - 24.02.2024, 17:30
RE: [23.07.1972] Jaka jest przyszłość? | Guinevere & Laurent - przez Guinevere McGonagall - 25.02.2024, 13:53
RE: [23.07.1972] Jaka jest przyszłość? | Guinevere & Laurent - przez Laurent Prewett - 29.02.2024, 21:35
RE: [23.07.1972] Jaka jest przyszłość? | Guinevere & Laurent - przez Guinevere McGonagall - 01.03.2024, 20:32

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa