Wood była zadowolona. Lubiła działać, bardzo chętnie angażowała się w wszelkie akcje, nie znosiła siedzieć bezczynnie na dupie, dołączenie do Zakonu Feniksa skutecznie walczyło z nudą, która czasem jej towarzyszyła. Miała przez to trochę mniej czasu, który mogłaby poświęcić Cameronowi, jednak póki co udawało jej się jakoś godzić wszystkie aspekty życia, tak aby żaden nie ucierpiał.
Podziemne ścieżki nie były miejscem, w którym pojawiała się często. Strasznie tu śmierdziało i odwiedzała je raczej tylko i wyłącznie służbowo, więc było to dla niej za każdym razem ciekawe doświadczenie. Nie, żeby jakoś super chętnie eksplorowała ten teren - były zdecydowanie atrakcyjniejsze miejsca, które wolała zwiedzać. Jednak, wiadomo jak jest, Zakon potrzebuje, ona go wspiera.
Towarzyszyła jej Brenna - co powodowało, że humor Rudej był wyśmienity mimo tego smrodu, który ich nie opuszczał, ba wydawał się być coraz bardziej intensywny gdy zagłębiały się w ścieżki.
- Bez magii też jesteśmy sobie w stanie jakoś poradzić. - Odpowiedziała na spostrzeżenie swojej mentorki. Schowała różdżkę za pazuchę, w końcu miała jeszcze ręce i siłę, której również ufała. Jeśli pojawi się ktoś podejrzany będzie mogła spróbować walczyć z nim inaczej niż przy pomocy magii. Nie miała z tym najmniejszego problemu.
Pojawiło się i u Heather dziwne uczucie, jakby wydarzyło się tutaj kiedyś coś złego. Miała świadomość, że czarna magia zostawia po sobie ślady, czuła, że tutaj ktoś mógł z niej korzystać. Nie spodziewała się niczego innego, było to chyba najbardziej paskudne miejsce w całym Londynie.
- To chyba niemożliwe, że tylko nasza. - To stwierdzenie trochę bardziej ją zmartwiło, jednak wydawało jej się, że skoro ich magia jest zakłócana, to każdego innego też.
- Jeśli trzeba będzie, to możemy zapuścić się i tam. - W przeciwieństwie do Brenn nie widziała w tym nic złego.