Nie robiła nikomu na złość. Nie miała tego w zwyczaju. Miała ściśnięty żołądek, bo ta sytuacja była dla niej niekomfortowa, jedyne co była w stanie aktualnie przełknąć to płyn, dziwnym trafem zaproponował jej akurat alkohol, którego nie odmówiła. Trudno, czasem każdy miał prawo nieco się odstresować, czyż nie? Może zupełnie niepotrzebnie wiecznie miała tego kija w tyłku, próbowała wszystkim dogodzić, co wcale jej nie wychodziło - jak się ostatnio okazało.
Dolał jej wina, kiwnęła głową w ramach podziękowania, bo dobre maniery od niej tego wymagały, nigdy o nic nie zapominała, tak w końcu została wychowana. - Zaraz zacznę jeść. - Dodała na swoje usprawiedliwienie, nie wiedzieć czemu postanowiła znowu się tłumaczyć.
Trixie zupełnie nie rozumiała jego podejścia, najwyraźniej faktycznie w tym świecie trudno było o coś prawdziwego, cały świat był wypełniony intrygami i tajemnicami. Może nie powinna była się w to mieszać, tyle, że jej wierność w stosunku do Czarnego Pana wymagała reakcji, to on był dla niej na pierwszym miejscu, nie zamierzała udawać, że jest inaczej. Miała swoje priorytety, największym z nich była służba Lordowi Voldemortowi.
W pewnej chwili coś zaczęło kręcić ją w nosie, próbowała powstrzymać kichnięcie, jednak jej się nie udało. Kichnęła bardzo mocno i zniknęła.