• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Ulica Pokątna v
« Wstecz 1 … 4 5 6 7 8 9 Dalej »
[03.07.72] Złodzieje różdżek

[03.07.72] Złodzieje różdżek
Róża Pustyni
Wszystkie przyzwoite przepowiednie są do rymu.
wiek
32
sława
II
krew
półkrwi
genetyka
jasnowidz
zawód
uzdrowicielka w grupie archeologicznej, wróżbitka
Ginevra rzuca się w oczy. To szczupła i dość wysoka kobieta, sięgająca 177 cm. Ma owalną twarz, opaloną skórę i jasnobrązowe oczy; włosy długie do pasa, ciemnobrązowe, proste i grube. Ubiera się raczej schludnie niż byle jak. Jej usta często zdobi psotliwy uśmieszek. Mówi z akcentem, słychać, że nie jest z Anglii. Otacza ją mgiełka orientalnych perfum - klasycznej egipskiej mieszanki cytrusów, jaśminu i słodkiego ananasa.

Guinevere McGonagall
#8
05.02.2024, 19:05  ✶  

Potrafiłaby zrozumieć urażoną dumę z powodu takiej straty różdżki, jakiej doświadczył Cathal. Pewnie sama, gdyby porobili ją jacyś gówniarze, by się wkurzyła, byłaby zła – głównie na siebie i swoją nieuwagę. Pełnego obrazu sytuacji jednak nie znały, mogła tylko marszczyć brwi i dziwić się, że ktokolwiek w biały dzień napadł rosłego faceta, gdzieś tutaj w okolicy, i w rezultacie jego różdżka została złamana.

– To, że tobie jedynie wróżyłam z fusów, nie znaczy, że tylko to potrafię. Są lepsze narzędzia i techniki, by spojrzeć w potencjalną przyszłość – obruszyła się tylko nieznacznie. – Może byłbyś wtedy ostrożniejszy… – dodała ciszej, bo nie była jasnowidzem, który widział tę przyszłość w dokładnych obrazach, widziała tylko możliwe rozwiązania – ale i one pozwalały się przygotować na to, co może nadejść. Ta przyszłość nie była tez zapisana w kamieniu, dało się ją zmienić. – Zgłosisz to? – zapytała po chwili, dając już spokój, bo i tak nie zamierzała wypytywać Cathala dalej. Ale to, że został napadnięty… Chyba nie powinni tego tak zostawić?

– Oczywiście. Chociaż pewnie skupiłabym się na tym, jak naszą trójkę z tego ewakuować – walczyć jak walczyć… Znała się na jakichś tam zaklęciach bojowych, ale w pierwszej kolejności była lekarzem, nie kimś, kto staje w pierwszym szeregu. Lecz prawda była taka, że jeśli miałoby to ochronić kogoś jej bliskiego, znajomego – to zrobiłaby to najpewniej bez większego wahania. Ludzkie życie było zbyt celne. – Może zniknęłabym mu nos i mielibyśmy kilka sekund więcej na ucieczkę – zamyśliła się, zupełnie niepoważnie, bo nie miało to większego znaczenia. Prawdą było jednak to, że ktoś, kto opanował transmutację w takim stopniu, jak ona, potrafił wytworzyć naprawdę tonę zamieszania. Ożywić cos, co było martwe, zmniejszyć cos, przekręcić, powiększyć… I inne tego typu. – Bzdura. Chodzą stadami, nie wymiksujesz się z tego równania tak prosto, Cal – od niechcenia machnęła dłonią, nic sobie nie robiąc z tego wymownego wzroku, jaki przejechał po niej i po Lecie, że niby ta dwójka zwiastowała kłopoty? Nigdy w życiu. Nie wiedziała nawet, jak blisko tymi słowami trafiła – bo dzieciaków, którzy napadli na Cathala, było przecież całe… stadko. A Lizaka od towarzyszki oczywiście przyjęła, chociaż w tej chwili nie wsadziła go sobie jeszcze do dzioba. Był to plan na później.

Nigdy nie była w zakładzie Ollivanderów. Oczywiście o nim słyszała, natomiast swoją różdżkę zakupiła jeszcze w Egipcie, lata temu, gdy odkryła, że przy tak precyzyjnych zaklęciach, jakimi były zaklęcia iluminacji (czyt. transmutacji), bądź te pomocne jej przy uzdrawianiu, różdżka sprawdza się znacznie lepiej. Teraz już zwyczajnie wolała korzystać z niej przy okazji wszystkiego, choć nie było to tak swobodne i wręcz dzikie, jak magia bezróżdżkowa. Ale sam sklep różnił się od tego, który odwiedziła w Kairze. Pachniało tutaj specyficznie, było też dość ciasno, a te wszystkie półki zawalone pudełeczkami… Nie dziwota, że kobieta zaczęła się rozglądać i kręcić, pozwalając rozmowie pomiędzy Shafiqiem a Ollivanderem, płynąć sobie gdzieś obok. Słyuchała jednym uchem. Dlatego, gdy mężczyzna zwrócił się do niej i do Lety drgnęła.

Bogowie najukochańsi, ależ kusiło powiedzieć to wszystko; bezczelny, zgryźliwy niedowiarek, albo opryskliwy i marudny. I uśmiechnęła się pod nosem, jednak nie było to miejsce na dalsze uszczypliwości i droczenie się, które tak lubiła.

– Skrupulatny, ciekawski i uparty jak osioł – powiedziała zamiast tego. Było to pięć słów, za to trzy określenia, zdaje się, że powinno wystarczyć. Ciekawe co powie Leta?

« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Cathal Shafiq (2171), Guinevere McGonagall (1946), Leta Crouch (1581)




Wiadomości w tym wątku
[03.07.72] Złodzieje różdżek - przez Cathal Shafiq - 31.01.2024, 12:07
RE: [03.07.72] Złodzieje różdżek - przez Guinevere McGonagall - 31.01.2024, 19:32
RE: [03.07.72] Złodzieje różdżek - przez Leta Crouch - 02.02.2024, 00:01
RE: [03.07.72] Złodzieje różdżek - przez Cathal Shafiq - 02.02.2024, 11:33
RE: [03.07.72] Złodzieje różdżek - przez Guinevere McGonagall - 04.02.2024, 00:51
RE: [03.07.72] Złodzieje różdżek - przez Leta Crouch - 04.02.2024, 22:38
RE: [03.07.72] Złodzieje różdżek - przez Cathal Shafiq - 04.02.2024, 23:44
RE: [03.07.72] Złodzieje różdżek - przez Guinevere McGonagall - 05.02.2024, 19:05
RE: [03.07.72] Złodzieje różdżek - przez Leta Crouch - 07.02.2024, 18:59
RE: [03.07.72] Złodzieje różdżek - przez Cathal Shafiq - 07.02.2024, 22:06
RE: [03.07.72] Złodzieje różdżek - przez Guinevere McGonagall - 08.02.2024, 23:50
RE: [03.07.72] Złodzieje różdżek - przez Leta Crouch - 11.02.2024, 22:32
RE: [03.07.72] Złodzieje różdżek - przez Cathal Shafiq - 12.02.2024, 16:33

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa