26.11.2022, 14:40 ✶
Podczas walki czy podczas pogoni nigdy nie docierały do niej emocje którym dotrzeć nie pozwalała. Wchodziła w ten tryb, który wymagał akcji i reakcji, oceny strat i decyzji wobec następnych działań niemal natychmiastowo. Emocje nie były potrzebne w takich sytuacjach, bo chociaż potem martwiła się okrutnie o każdego i o wszystkich, a i w najgorszej chwili szarpnięcie gniewu potrafiło posłać mocniejszą wiązkę zaklęcia, wyrzucenie z siebie wszystkiego w trakcie niebezpieczeństwa mogło zapowiadać się na marnowanie sił i czasu.
Teraz również musiała wybierać, co zrobi w pierwszej kolejności, co zrobi w drugiej, a co zostawić sobie może na sam koniec. Jawiło się pierwsze zagrożenie w postaci zamaskowanego mężczyzny, który wydawał się kończyć ale jeszcze chciał robić coś jeszcze na sam koniec. Na to nie mogła mu pozwolić. Była również pewna, że ktokolwiek się nie znajduje w okolicy, jeżeli byłby w środku, mógł zostać ranny. Pomieszczenie nie wydawało się na tyle niestabilne, aby w środku czekało na kogoś niebezpieczeństwo, dlatego bez obaw posłała tam Menodorę – nie była przecież kimś, kto walczyłby z przeciwnikami gdyby nie musiał, dlatego tym bardziej nie chciała kierować je na pierwszą linię ognia.
- Protego! – Zablokowała zaklęcie, unosząc różdżkę gdy zaklęcie pomknęło w jej stronę. Była niemal pewna, że mężczyzna zamierzał celować gdzieś ponad nią, tak aby jeszcze trafić kogoś z tłumu, więc tym bardziej nie mogła na to pozwolić. Mężczyzna powoli zaczął się wycofywać, chcąc uciec z miejsca wypadku – a na szybko rzucone spojrzenie na Menodorę sprawiało, że przekonana była, że sobie dobrze radzi. Miała do nich wrócić, tak szybko, jak tylko da radę, ale póki co musiała pogodzić się z tym, że zostawiała ją samą sobą. Jeżeli wyskoczy nowe zagrożenie, nie będzie jej tutaj, bo będzie musiała ciągnąć w kierunku tej osoby.
- Stój i nie ruszaj się! – Nie sądziła, żeby jakkolwiek posłuchał tego, o czym mówi, ani żeby w ogóle zatrzymał się na to polecenie, oficjalnie jednak musiała rozkazać mu aby wstrzymał się z ucieczką. Dopiero po chwili rzuciła się w pogoń, gdy mężczyzna próbował wycofać się z sytuacji, gdy Ash próbowała zatrzymać go na miejscu, rzucając w niego zaklęcie petryfikujące. Nie mogła pozwolić, aby ktokolwiek więcej ucierpiał i musiała złapać tego mężczyznę. Przepychała się pomiędzy kolejnymi uliczkami, rzucając jeszcze zaklęcia aby uniemożliwić mu wejście do sklepów i skorzystanie z kominka, jak również chroniła przypadkowych przechodniów przed szkodami które mogły im wyrządzić zaklęcia.
Teraz również musiała wybierać, co zrobi w pierwszej kolejności, co zrobi w drugiej, a co zostawić sobie może na sam koniec. Jawiło się pierwsze zagrożenie w postaci zamaskowanego mężczyzny, który wydawał się kończyć ale jeszcze chciał robić coś jeszcze na sam koniec. Na to nie mogła mu pozwolić. Była również pewna, że ktokolwiek się nie znajduje w okolicy, jeżeli byłby w środku, mógł zostać ranny. Pomieszczenie nie wydawało się na tyle niestabilne, aby w środku czekało na kogoś niebezpieczeństwo, dlatego bez obaw posłała tam Menodorę – nie była przecież kimś, kto walczyłby z przeciwnikami gdyby nie musiał, dlatego tym bardziej nie chciała kierować je na pierwszą linię ognia.
- Protego! – Zablokowała zaklęcie, unosząc różdżkę gdy zaklęcie pomknęło w jej stronę. Była niemal pewna, że mężczyzna zamierzał celować gdzieś ponad nią, tak aby jeszcze trafić kogoś z tłumu, więc tym bardziej nie mogła na to pozwolić. Mężczyzna powoli zaczął się wycofywać, chcąc uciec z miejsca wypadku – a na szybko rzucone spojrzenie na Menodorę sprawiało, że przekonana była, że sobie dobrze radzi. Miała do nich wrócić, tak szybko, jak tylko da radę, ale póki co musiała pogodzić się z tym, że zostawiała ją samą sobą. Jeżeli wyskoczy nowe zagrożenie, nie będzie jej tutaj, bo będzie musiała ciągnąć w kierunku tej osoby.
- Stój i nie ruszaj się! – Nie sądziła, żeby jakkolwiek posłuchał tego, o czym mówi, ani żeby w ogóle zatrzymał się na to polecenie, oficjalnie jednak musiała rozkazać mu aby wstrzymał się z ucieczką. Dopiero po chwili rzuciła się w pogoń, gdy mężczyzna próbował wycofać się z sytuacji, gdy Ash próbowała zatrzymać go na miejscu, rzucając w niego zaklęcie petryfikujące. Nie mogła pozwolić, aby ktokolwiek więcej ucierpiał i musiała złapać tego mężczyznę. Przepychała się pomiędzy kolejnymi uliczkami, rzucając jeszcze zaklęcia aby uniemożliwić mu wejście do sklepów i skorzystanie z kominka, jak również chroniła przypadkowych przechodniów przed szkodami które mogły im wyrządzić zaklęcia.