06.02.2024, 20:36 ✶
- Cóż, to nie jest ślepy zaułek. Plawdę mówiąc, po to moi pszodkowie założyli Whitecloft, żeby ufać nam w takich kwestiach... - Jaka szkoda, że to zaufanie piorun trzasnął i ona też się do tego troszkę przyczyniła. - Zapytam o to ojca, ale wydaje mi się, że nie będzie ploblemu w udzieleniu ci dostępu do naszej biblioteki, jeżeli opowiem mu o tym, co widziałaś. Masz świeże spojrzenie na te kwestie, być może istnieje coś, czego myśmy nie byli w stanie zauważyć. Oczywiście o ile tego chcesz. - I nie obraziła się kiedy Macmillan drygnęła na dźwięk imienia swojego narzeczonego, a później uznała je za ostateczny powód zaniechania ukrywania przed nią tych świętych ksiąg. Prawdę mówiąc, gdyby przyszedł tu z nią Sauriel, ta rozmowa od początku wyglądałaby nieco inaczej. - Wciąż czekam na tłumaczenia dokumentów, któle pszekazałam do pszekładu z alfabetów lunicznych i łaciny... Jeżeli dowiem się czegoś nowego, wyślę ci list.
Coś miałoby stamtąd wyjść? Poza duszą ludzką, poza esencją człowieczeństwa, poza tym ziarnem światotwórczym?
- Coś... na pewno uleciała z tego miejsca jakaś enelgia, ale... jako osoba wierząca, nie mogę sobie wyoblazić, cóż takiego miałoby to być poza enelgią, która w nas kląży, chociaż...
Macmillan nerwowo się zaśmiała, zaczesując za ucho kosmyk włosów, po czym spojrzała Lestrange głęboko w oczy.
- To tlochę slaszne, ale tak sobie myślę. A gdyby kiedyś, w czasach, któlych nikt z nas nie ma szansy pamiętać, ktoś zamknął tam coś z naszego świata, z naszej rzeczywistości? Coś, co wsadzono tam z jakiegoś powodu, żeby uwolnić nas od obecności tego czegoś... Hm.
Upiła łyk herbaty.
- To dopielo byłby ploblem, co nie?
Coś miałoby stamtąd wyjść? Poza duszą ludzką, poza esencją człowieczeństwa, poza tym ziarnem światotwórczym?
- Coś... na pewno uleciała z tego miejsca jakaś enelgia, ale... jako osoba wierząca, nie mogę sobie wyoblazić, cóż takiego miałoby to być poza enelgią, która w nas kląży, chociaż...
Macmillan nerwowo się zaśmiała, zaczesując za ucho kosmyk włosów, po czym spojrzała Lestrange głęboko w oczy.
- To tlochę slaszne, ale tak sobie myślę. A gdyby kiedyś, w czasach, któlych nikt z nas nie ma szansy pamiętać, ktoś zamknął tam coś z naszego świata, z naszej rzeczywistości? Coś, co wsadzono tam z jakiegoś powodu, żeby uwolnić nas od obecności tego czegoś... Hm.
Upiła łyk herbaty.
- To dopielo byłby ploblem, co nie?
Koniec sesji
she is passion embodied,
a flower of melodrama
in eternal bloom.
a flower of melodrama
in eternal bloom.