26.11.2022, 18:07 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 26.11.2022, 18:10 przez Theseus Fletcher.)
W jednym momencie widział bobra cień, w drugim jego oczy zasnuła ciemność. Czy to bóbr właśnie? Wylądował na nim, skarcił go za poczynania, których sam przecież nie był przyczyną? Nie wiedział. Z ciemności wyłaniały się kształty, przyciszone głosy szumiały gdzieś w oddali, on zbliżał się do światła, które połyskiwało niewyraźnie na horyzoncie. Nic nie było dla niego zrozumiałe. W końcu poczuł się miło, jakby otulony kołdrą wspomnień, których nie mógł określić. Zapachem, który rozpoznawał, ale nie był w stanie dopasować do wydarzenia, osoby. Mógłby przysiąc, że czuje na sobie czyjeś dłonie, słyszy znany sobie, miły głos.
Wszystko to jednak po chwili prysnęło. Runęło w przepaść, a on w swoim śnie zaczął unosić się gdzieś w powietrzu. Po chwili jednak zaczął ogarniać go lęk, dziwna siła zawładnęła jego ciałem i rzuciła w tę samą przepaść.
Obudził się z wielkim bólem. Nie otwierał jeszcze oczu, dotykał rękoma na ślepo wokół, po podłodze. Wciągnął powietrze z wielkim trudem i westchnięciem, kaszlnął i kolejnym haustem próbował podnieść się z ziemi.
Czy Theseus spadł na twarz i uszkodził sobie nos?
Wszystko było z nim w miarę w porządku. Obyło się bez większych uszkodzeń. Zaczął dotykać się po twarzy, nos miał na miejscu. Otworzył oczy, widział. Dotykał się po głowie, bo czuł, że wszystko wiruje, a gdzieś w miejscu na razie jeszcze dla niego niezidentyfikowanym, ma guza wiekszego pewnie niż własna pięść.
- Muszę stąd wyjść. – powiedział niewyraźnym głosem, jakby zamiar miał zwymiotować. Wyglądał blado.
Wszystko to jednak po chwili prysnęło. Runęło w przepaść, a on w swoim śnie zaczął unosić się gdzieś w powietrzu. Po chwili jednak zaczął ogarniać go lęk, dziwna siła zawładnęła jego ciałem i rzuciła w tę samą przepaść.
Obudził się z wielkim bólem. Nie otwierał jeszcze oczu, dotykał rękoma na ślepo wokół, po podłodze. Wciągnął powietrze z wielkim trudem i westchnięciem, kaszlnął i kolejnym haustem próbował podnieść się z ziemi.
Czy Theseus spadł na twarz i uszkodził sobie nos?
Rzut TakNie 1d2 - 2
Nie
Nie
Wszystko było z nim w miarę w porządku. Obyło się bez większych uszkodzeń. Zaczął dotykać się po twarzy, nos miał na miejscu. Otworzył oczy, widział. Dotykał się po głowie, bo czuł, że wszystko wiruje, a gdzieś w miejscu na razie jeszcze dla niego niezidentyfikowanym, ma guza wiekszego pewnie niż własna pięść.
- Muszę stąd wyjść. – powiedział niewyraźnym głosem, jakby zamiar miał zwymiotować. Wyglądał blado.