Zwinna niczym łania umknęła atakowi rosłego mężczyzny. Poczuła się pewnie. Uśmiech pojawił się na jej twarzy, nie będzie tak łatwo jak zakładali. Była dumna, że zaczęła ten pojedynek całkiem nieźle. Musiała jednak się skupić aby kontynuować swoje sukcesy. Najlepiej by było, aby reszta tych przepychanek minęła równie łatwo. Tyle, że jak się okazało nie miały tutaj doczynienia z pierwszymi lepszymi, bo trafili im się godni przeciwnicy. Jej atak nie zrobił na niej wrażenia, wydawało jej się, że tylko go delikatnie drasnęła. Co dosyć mocno ją zirytowało, Ruda nie znosiła, jak coś jej się nie udawało, była to naprawdę okropna cecha, bo zaczynała się irytować. Czuła, że jeszcze chwila i wybuchnie - wiedziała, że może się to skończyć źle dla wszystkich tu obecnych, jednak udało jej się powstrzymać klątwę coraz bardziej panowała nad tym, co w niej siedziało, mimo wszystko bardzo, ale to bardzo chciała się jej pozbyć.
Zauważyła, że typ ponownie chce jej przyłożyć, nie miała problemu z tym, żeby mu umknąć, bo bardzo głośno poinformował o tym, że znowu się do niej zbliży. - Mały, ale wariat, mówi ci to coś? - Nie byłaby sobą, gdyby się nie odezwała, nie potrafiła milczeć, nawet w takich momentach.
Nie chciała zwlekać, zamierzała bardzo szybko ponowić atak, żeby nie tracić czasu, bo przeciwników było więcej od nich. Musiały działąć szybko, żeby nie dać się wyelmininować. Tyle, że ręka Heather nigdy miała nie dotrzeć do twarzy jegomościa, gdyż chciała podskoczyć, zrobić obrót, czy kto ją tam wie, co miała na myśli, nie wyszło jej to jednak, bo przy stawaniu na ziemię w jej stopie coś gruchnęło, najprawdopodobniej skręciła sobie kostkę, albo złamała śródstopie, oceni to później Cameron. - KURWA JEGO MAĆ. - Mruknęła jeszcze bardzo elokwentnie.
rzuty