06.02.2024, 22:58 ✶
Mało kto znał przemyślenia Aidana w tej materii - i to nie dlatego, że się mało odzywał, lecz po prostu potrafił, w przeciwieństwie do niektórych, trzymać gębę na kłódkę. Zresztą wątpił w to, co słuszne, gdy tylko wyfrunął spod opiekuńczych skrzydeł rodziny. Ach, rodzina Parkinson... Ułożeni, oczytani ludzie, piękna para na zewnątrz i wewnątrz. Takiego wała.
- To jakaś nowa przyprawa? - zasunął jeszcze w odpowiedzi na to aquamenti, bo przecież nie przyzna się Brennie, że nie przepadał za zaklęciami, które tworzyły wodę. Jakoś tak kłóciły mu się z tym płomiennym imieniem i ognistym temperamentem.
- To ma więcej sensu - przyznał, kiwając głową. Jakoś tak założył, że pacan wylazł z mieszkania, zabezpieczył je i po prostu się teleportował. Być może po to, by siać chaos? Rzucić na kogoś konkretnego podejrzenie? Nie potrafił wczuwać się w umysły psychopatów, nie umiał wejść w ich buty i chociaż doskonale wiedział, w jaki sposób działają i poznał już kilka schematów, tak seryjni magiczni (lub nie) mordercy i ich motywy były dla niego kompletnie niezrozumiałe. Po prawdzie to nawet działania popleczników Voldemorta były dla niego niezrozumiałe, bo po co walczyć z kimś w taki sposób, skoro można było ich po prostu gnoić i okazywać swoją wyższość? Nawet nie to, że nienawidził szlamy, po prostu byli ludzie gorsi i lepsi. A on, rzecz jasna, był lepszy. - Mogłaś zacząć od tego, że jest aż tyle zbieżności, zamiast karmić mnie ochłapami.
Zauważył, lecz w jego głosie nie wybrzmiewała irytacja. Po prostu stwierdził fakt, bo gdy dopowiedziała to, co miała, to wszystko zaczęło się łączyć w jedną całość. Nie zmarnowali jednak za wiele czasu tą rozmową, a dla niego czas płynął odrobinę inaczej, więc i nie miał się o co złościć.
- Czyli debil, który nie potrafi wymazać pamięci, pozwala się przyłapać, morduje w ten sam sposób... Ech, kurwa, czemu mam wrażenie, że leziemy w pułapkę? - zapytał, drapiąc się po potylicy. Na wspomnienie o kimś wyżej niż zwykły policjant, Aidan wzruszył ramionami. - Możesz myśleć o nich co chcesz, ale mamy nad mugolami dużą przewagę. A jeśli zabronisz mi używać czarów, to po prostu z nim porozmawiam jak facet z facetem.
Wyszczerzył zęby, a potem chwycił kartkę i przeleciał po literach wzrokiem. Spojrzał Longbottom w oczy i cholera, czy ona właśnie zauważyła błysk świadczący o ekscytacji w jego oczach? Nie była w stanie mu się jednak przyjrzeć, bo Aidan niedbale zasalutował koleżance, a potem się teleportował na miejsce zbrodni.
Koordynaty były niezwykle dokładne - tak dokładne, że Aidan aportował się w środku mieszkania denatki. Kilka centymetrów od stołu w kuchni. Serce zabiło mu mocniej na myśl o tym, że wystarczyłoby odrobinę inaczej przeczytać współrzędne, instrukcje - i wylądowałby na stole lub w nim. I narobił takiego huku, że niechybnie ściągnąłby na nich uwagę całej mugolskiej policji. Nie miał jednak zbyt wiele czasu, by o tym rozmyślać, bo obok niego pojawiła się Brenna, w tym charakterystycznym trzasku, o którym wspominała sąsiadka. Mieszkanie, w którym się znaleźli, było puste - zwłok oczywiście nie było, lecz drzwi zapewne zostały otaśmowane od zewnątrz, a technicy już wyszli. Czy zdążyli coś zepsuć, poprzestawiać? Parkinson rozejrzał się, na razie nie ruszając się z miejsca, a potem oświetlił dom krótkim Lumos. Byli w kuchni, drzwi były otwarte na oścież. Widzieli salon, a dalej: przymknięte drzwi do chyba sypialni? Obok były kolejne, pewnie na korytarz, bo różniły się od drzwi wewnętrznych. W salonie stała nieduża kanapa, dwuosobowa i nierozkładana, stolik kawowy i komoda naprzeciwko. Było też kilka regałów, stojak z gazetami i duża szafa przy drzwiach wyjściowych. W pokoju znajdował się też odbiornik oraz gramofon i całkiem pokaźna kolekcja płyt. Jedna z płyt była odpakowana i spoczywała na gramofonie, lecz igła była podniesiona, a urządzenie: wyłączone. Poza tym oboje dostrzegli pozostałości po technikach i policjantach. Kawałki taśmy policyjnej na ławie, woreczki strunowe, puste kartki i pędzel. Zdejmowali odciski? Najpewniej.
- Niechluje - mruknął, unosząc wyżej różdżkę. - No, to czego szukamy? Wszystko pewnie już zabrali, więc nie ma co tylko sprawdzić, czy są tu resztki magii.
Ale jednak jego zainteresował gramofon i w tamtą stronę zerkał.
- To jakaś nowa przyprawa? - zasunął jeszcze w odpowiedzi na to aquamenti, bo przecież nie przyzna się Brennie, że nie przepadał za zaklęciami, które tworzyły wodę. Jakoś tak kłóciły mu się z tym płomiennym imieniem i ognistym temperamentem.
- To ma więcej sensu - przyznał, kiwając głową. Jakoś tak założył, że pacan wylazł z mieszkania, zabezpieczył je i po prostu się teleportował. Być może po to, by siać chaos? Rzucić na kogoś konkretnego podejrzenie? Nie potrafił wczuwać się w umysły psychopatów, nie umiał wejść w ich buty i chociaż doskonale wiedział, w jaki sposób działają i poznał już kilka schematów, tak seryjni magiczni (lub nie) mordercy i ich motywy były dla niego kompletnie niezrozumiałe. Po prawdzie to nawet działania popleczników Voldemorta były dla niego niezrozumiałe, bo po co walczyć z kimś w taki sposób, skoro można było ich po prostu gnoić i okazywać swoją wyższość? Nawet nie to, że nienawidził szlamy, po prostu byli ludzie gorsi i lepsi. A on, rzecz jasna, był lepszy. - Mogłaś zacząć od tego, że jest aż tyle zbieżności, zamiast karmić mnie ochłapami.
Zauważył, lecz w jego głosie nie wybrzmiewała irytacja. Po prostu stwierdził fakt, bo gdy dopowiedziała to, co miała, to wszystko zaczęło się łączyć w jedną całość. Nie zmarnowali jednak za wiele czasu tą rozmową, a dla niego czas płynął odrobinę inaczej, więc i nie miał się o co złościć.
- Czyli debil, który nie potrafi wymazać pamięci, pozwala się przyłapać, morduje w ten sam sposób... Ech, kurwa, czemu mam wrażenie, że leziemy w pułapkę? - zapytał, drapiąc się po potylicy. Na wspomnienie o kimś wyżej niż zwykły policjant, Aidan wzruszył ramionami. - Możesz myśleć o nich co chcesz, ale mamy nad mugolami dużą przewagę. A jeśli zabronisz mi używać czarów, to po prostu z nim porozmawiam jak facet z facetem.
Wyszczerzył zęby, a potem chwycił kartkę i przeleciał po literach wzrokiem. Spojrzał Longbottom w oczy i cholera, czy ona właśnie zauważyła błysk świadczący o ekscytacji w jego oczach? Nie była w stanie mu się jednak przyjrzeć, bo Aidan niedbale zasalutował koleżance, a potem się teleportował na miejsce zbrodni.
Koordynaty były niezwykle dokładne - tak dokładne, że Aidan aportował się w środku mieszkania denatki. Kilka centymetrów od stołu w kuchni. Serce zabiło mu mocniej na myśl o tym, że wystarczyłoby odrobinę inaczej przeczytać współrzędne, instrukcje - i wylądowałby na stole lub w nim. I narobił takiego huku, że niechybnie ściągnąłby na nich uwagę całej mugolskiej policji. Nie miał jednak zbyt wiele czasu, by o tym rozmyślać, bo obok niego pojawiła się Brenna, w tym charakterystycznym trzasku, o którym wspominała sąsiadka. Mieszkanie, w którym się znaleźli, było puste - zwłok oczywiście nie było, lecz drzwi zapewne zostały otaśmowane od zewnątrz, a technicy już wyszli. Czy zdążyli coś zepsuć, poprzestawiać? Parkinson rozejrzał się, na razie nie ruszając się z miejsca, a potem oświetlił dom krótkim Lumos. Byli w kuchni, drzwi były otwarte na oścież. Widzieli salon, a dalej: przymknięte drzwi do chyba sypialni? Obok były kolejne, pewnie na korytarz, bo różniły się od drzwi wewnętrznych. W salonie stała nieduża kanapa, dwuosobowa i nierozkładana, stolik kawowy i komoda naprzeciwko. Było też kilka regałów, stojak z gazetami i duża szafa przy drzwiach wyjściowych. W pokoju znajdował się też odbiornik oraz gramofon i całkiem pokaźna kolekcja płyt. Jedna z płyt była odpakowana i spoczywała na gramofonie, lecz igła była podniesiona, a urządzenie: wyłączone. Poza tym oboje dostrzegli pozostałości po technikach i policjantach. Kawałki taśmy policyjnej na ławie, woreczki strunowe, puste kartki i pędzel. Zdejmowali odciski? Najpewniej.
- Niechluje - mruknął, unosząc wyżej różdżkę. - No, to czego szukamy? Wszystko pewnie już zabrali, więc nie ma co tylko sprawdzić, czy są tu resztki magii.
Ale jednak jego zainteresował gramofon i w tamtą stronę zerkał.