08.02.2024, 01:33 ✶
Uderzony w twarz Flynn po prostu się zaśmiał. Bo czuć było, że te ciosy nie były sobie równe - nawet powalony wcześniej na ziemię okazał się być silniejszy. Szarpanina trwała więc w najlepsze. Jeden z facetów niesamowicie rozgniewany nie dawał za wygraną, nawet po zorientowaniu się, że całe to zajście było jedną, wielką pomyłką. Drugi, niesiony chęcią odegrania się na tym cholernym Aurorze i psychiką szorującą po ziemi, budzącą w nim w takich momentach ten głęboko skrywany, płomienny gniew podsycany niechęcią do przedstawicieli klasy wyższej, w rzeczywistości będących mendami społecznymi jeszcze gorszymi niż największe szumowiny Ścieżek, nie chciał pozostawać mu dłużny.
Ale kto w tym starciu wygrał?
Lelek wróżebnik.
Jego cholerna, zła przepowiednia - to nie było tylko pobicie przez Atreusa - to był cały ciąg zdarzeń tak niefortunnych, że ostatecznie wyciągnęły go ze spokoju życia Fantasmagorii. Żałosną bójkę oglądali jacyś gapie. Ci z jakiegoś nieszczęsnego powodu dobrze zapamiętali twarz faceta, którego młodsze rodzeństwo zaciągało z powrotem do cyrkowych namiotów... Flynn Bell - The Edge. Człowiek, na którego ta plotka zacznie ściągać coraz więcej problemów. Ale teraz był nieprzytomny, nieświadomy.
- Niech śpi - powiedział Alexander, machając ręką. Ciężko było wyłonić z tego spojrzenia, czy był bardziej zatroskany, czy zirytowany. W każdym razie, na pewno coś przeżywał.
Niech śpi, opierdolą go później. Najgorszy w tym wszystkim i tak był ślepy los podszyty pechem.
Ale kto w tym starciu wygrał?
Lelek wróżebnik.
Jego cholerna, zła przepowiednia - to nie było tylko pobicie przez Atreusa - to był cały ciąg zdarzeń tak niefortunnych, że ostatecznie wyciągnęły go ze spokoju życia Fantasmagorii. Żałosną bójkę oglądali jacyś gapie. Ci z jakiegoś nieszczęsnego powodu dobrze zapamiętali twarz faceta, którego młodsze rodzeństwo zaciągało z powrotem do cyrkowych namiotów... Flynn Bell - The Edge. Człowiek, na którego ta plotka zacznie ściągać coraz więcej problemów. Ale teraz był nieprzytomny, nieświadomy.
- Niech śpi - powiedział Alexander, machając ręką. Ciężko było wyłonić z tego spojrzenia, czy był bardziej zatroskany, czy zirytowany. W każdym razie, na pewno coś przeżywał.
Niech śpi, opierdolą go później. Najgorszy w tym wszystkim i tak był ślepy los podszyty pechem.
Koniec sesji
Oh darling, it's so sweet
you think you know how crazy I am.
My mind is a hall of mirrors.
you think you know how crazy I am.
My mind is a hall of mirrors.