08.02.2024, 11:57 ✶
Zapewne było wiele osób, które nie chciały podpaść Brennie Longbottom - Aidan na szczęście nie należał do tego grona. Coś jednak w jego postawie sugerowało, że z jakichś powodów nie uderzyłby kobiety. Mało kto wiedział, co działo się za zamkniętymi drzwiami domu Parkinsonów, a i on nie był skłonny do tego, by paplać na prawo i lewo o tym, co się wyprawiało. Lecz można było się domyślić, że stosunek do podnoszenia ręki na kobiety miał ugruntowane, solidne podstawy. Być może to właśnie dlatego tak zainteresował się tą sprawą? Nawet jeśli dotyczyła mugoli, którzy przecież byli gorsi, to wciąż dotyczyła kobiet. A to, że były kurwami, to już osobna kwestia. Nawet kurwy nie zasługiwały na taki los.
Aidan leniwym ruchem sięgnął do kieszeni spodni, by wyciągnąć rękawiczki. Ostatnie co chciał to zostawić odciski swoich palców na miejscu zbrodni.
- Podejrzewam, że mogli poprzestawiać niektóre rzeczy - powiedział, ruszając w stronę gramofonu. Wciąż była w nim płyta, ale nie widział opakowania. Ostrożnie zaczął otwierać szuflady i macać kartonowe, cienkie pudełka, by sprawdzić czego denatka słuchała. - Mieszkanie wygląda mimo wszystko na zadbane. Myślisz, że utrzymywała się głównie z kurwienia? Nie wygląda to na melinę, a tego bym się spodziewał.
Rzucił do Brenny, delikatnie przenosząc i podnosząc rzeczy. Nic. Aidan zmarszczył brwi. Czemu nie było tu pudełka? Zaraz jednak Brenna powtórzyła to, co sam powiedział. Kiwnął głową - myśleli więc podobnie. W teorii nie powinni kierować się stereotypami, ale ciężko było się ich wyzbyć. Kurwienie się było pracą dość niebezpieczną i z pewnością nie aż tak opłacalną.
- Może miała sponsora? - rzucił pytanie w eter, podejmując decyzję. Ostrożnie opuścił igłę na płytę i włączył gramofon. Z metalowej tuby popłynęły ciche dźwięki melodii.
Close to you
Why do birds suddenly appear, every time you are near?
Just like me, they long to be close to you.
Why do stars fall down from the sky, every time you walk by?
Just like me, they long to be close to you.
Aidan zamknął oczy. To jeden z tych hitów, który puszczali w radiu niemal non stop. Zadziwiający dobór repertuaru, patrząc na to czym się trudniła kobieta. Raczej nie puszczało się tego typu utworów swoim klientom, chociaż być może w ten sposób sprawiała, że przez chwilę czuli się wyjątkowi? Aidan podniósł igłę, by muzyka nie zaalarmowała sąsiadów.
- Mało o niej wiemy. Nie wiadomo czy kogoś miała, czy chciała z tym skończyć, czy nie kręcił się obok jakiś wyjątkowo namolny klient. Powinniśmy najpierw zdobyć raport mugolskiej policji - powiedział, przesuwając się do regału. Tam też nie było nic ciekawego, więc wrócił do kuchni i zajrzał do zlewu. Dwa kieliszki, z czego jeden stłuczony. Parkinson zmarszczył brwi. - Masz tam odłamki szkła?
Zapytał, ostrożnie wyciągając kieliszek ze zlewu. Obejrzał go, a potem odstawił na miejsce. Sięgnął do szafki obok i po prostu zaczął grzebać w śmieciach jak dzik w truflach.
- Butelka po winie... Fuj, resztki makaronu z jakimś sosem. Nie widzę talerzy, może ktoś je zmył i odłożył na miejsce. Duża porcja, pewnie nie zdążyli zjeść. Może nawet nie zaczęli. Wiesz co, Brenna? Myślę, że to była randka, może jakaś gra wstępna z klientem. Muzyka, wino, jedzenie. Brakuje tylko, kurwa, świeczek. Albo są w sypialni? Zerkniesz? - rękawiczki, poplamione czerwonym sosem, ściągnął i wywinął tak, żeby nie pobrudziły mu munduru. Nie miał zamiaru ich zostawiać nawet w koszu. Założył kolejną parę, przeszedł do salonu i stanął przy drzwiach do sypialni. Spojrzał na Longbottom i wykonał gest ręką, mówiący panie przodem.
Aidan leniwym ruchem sięgnął do kieszeni spodni, by wyciągnąć rękawiczki. Ostatnie co chciał to zostawić odciski swoich palców na miejscu zbrodni.
- Podejrzewam, że mogli poprzestawiać niektóre rzeczy - powiedział, ruszając w stronę gramofonu. Wciąż była w nim płyta, ale nie widział opakowania. Ostrożnie zaczął otwierać szuflady i macać kartonowe, cienkie pudełka, by sprawdzić czego denatka słuchała. - Mieszkanie wygląda mimo wszystko na zadbane. Myślisz, że utrzymywała się głównie z kurwienia? Nie wygląda to na melinę, a tego bym się spodziewał.
Rzucił do Brenny, delikatnie przenosząc i podnosząc rzeczy. Nic. Aidan zmarszczył brwi. Czemu nie było tu pudełka? Zaraz jednak Brenna powtórzyła to, co sam powiedział. Kiwnął głową - myśleli więc podobnie. W teorii nie powinni kierować się stereotypami, ale ciężko było się ich wyzbyć. Kurwienie się było pracą dość niebezpieczną i z pewnością nie aż tak opłacalną.
- Może miała sponsora? - rzucił pytanie w eter, podejmując decyzję. Ostrożnie opuścił igłę na płytę i włączył gramofon. Z metalowej tuby popłynęły ciche dźwięki melodii.
Close to you
Why do birds suddenly appear, every time you are near?
Just like me, they long to be close to you.
Why do stars fall down from the sky, every time you walk by?
Just like me, they long to be close to you.
Aidan zamknął oczy. To jeden z tych hitów, który puszczali w radiu niemal non stop. Zadziwiający dobór repertuaru, patrząc na to czym się trudniła kobieta. Raczej nie puszczało się tego typu utworów swoim klientom, chociaż być może w ten sposób sprawiała, że przez chwilę czuli się wyjątkowi? Aidan podniósł igłę, by muzyka nie zaalarmowała sąsiadów.
- Mało o niej wiemy. Nie wiadomo czy kogoś miała, czy chciała z tym skończyć, czy nie kręcił się obok jakiś wyjątkowo namolny klient. Powinniśmy najpierw zdobyć raport mugolskiej policji - powiedział, przesuwając się do regału. Tam też nie było nic ciekawego, więc wrócił do kuchni i zajrzał do zlewu. Dwa kieliszki, z czego jeden stłuczony. Parkinson zmarszczył brwi. - Masz tam odłamki szkła?
Zapytał, ostrożnie wyciągając kieliszek ze zlewu. Obejrzał go, a potem odstawił na miejsce. Sięgnął do szafki obok i po prostu zaczął grzebać w śmieciach jak dzik w truflach.
- Butelka po winie... Fuj, resztki makaronu z jakimś sosem. Nie widzę talerzy, może ktoś je zmył i odłożył na miejsce. Duża porcja, pewnie nie zdążyli zjeść. Może nawet nie zaczęli. Wiesz co, Brenna? Myślę, że to była randka, może jakaś gra wstępna z klientem. Muzyka, wino, jedzenie. Brakuje tylko, kurwa, świeczek. Albo są w sypialni? Zerkniesz? - rękawiczki, poplamione czerwonym sosem, ściągnął i wywinął tak, żeby nie pobrudziły mu munduru. Nie miał zamiaru ich zostawiać nawet w koszu. Założył kolejną parę, przeszedł do salonu i stanął przy drzwiach do sypialni. Spojrzał na Longbottom i wykonał gest ręką, mówiący panie przodem.