Przyglądała się mężczyźnie z uwagą, a gdy wspomniał o wilkołakach uśmiechnęła się szeroko. Ciekawa była, czy jakiegoś już spotkał i czy był potężnym czarodziejem, który potrafił obezwładnić takowego. Niesamowite. Chciała zalać go falą pytań, ale kulturalnie czekała, aż Felix przestanie do niego gadać. Niestety nie dał jej zaspokoić ciekawości, a chciała jeszcze zapytać o to, po co była ta szachownica? dlaczego została stworzona? jak długo tu istnieje? jak wygrać taką rozgrywkę? I sporo innych pytań. Nawet otwierała usta, ale Felek pociągnął ją ze sobą, w ostatniej chwili złapała swój koszyk, w którym miała wszystkie rzeczy. Dała się pociągnąć w stronę obozu z delikatnie naburmuszoną miną, ale jednocześnie z lekkim uśmiechem, ale Felek był cały i zdrowy.
– Tak, mamy wszystko – odparła krótko – ale ciekawe miejsce, nie? Ciekawe po co zostało stworzone. Miałam tyle pytań do niego, szkoda, że tak szybko poszliśmy – zamarudziła nie zwracając uwagi na to, że jej przyjaciel nadal trzymał jej rękę. – Ale fajnie było. Podobało mi się – odparła dreptając za nim na swoich krótkich nogach i rozglądając się dookoła.
W końcu dotarli do obozowiska, rozdali wszystkie zaginione rzeczy i Elka w ramach rekompensaty zaprosiła Felixa do swojej przyczepy, aby go nakarmić. Jeśli wykazał chęć mógł nawet zostać u niej na noc. Nie było w tym nic dla niej dziwnego. Lubiła mieć towarzystwo. Czasami miała w głowie myśl, aby połączyć ich przyczepy razem, by mogła go budzić rano, albo zadawać jakieś pytania w nocy.