• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Inne części Anglii v
« Wstecz 1 2 3 4 5 6 Dalej »
[23.07.1972] Jaka jest przyszłość? | Guinevere & Laurent

[23.07.1972] Jaka jest przyszłość? | Guinevere & Laurent
Róża Pustyni
Wszystkie przyzwoite przepowiednie są do rymu.
wiek
32
sława
II
krew
półkrwi
genetyka
jasnowidz
zawód
uzdrowicielka w grupie archeologicznej, wróżbitka
Ginevra rzuca się w oczy. To szczupła i dość wysoka kobieta, sięgająca 177 cm. Ma owalną twarz, opaloną skórę i jasnobrązowe oczy; włosy długie do pasa, ciemnobrązowe, proste i grube. Ubiera się raczej schludnie niż byle jak. Jej usta często zdobi psotliwy uśmieszek. Mówi z akcentem, słychać, że nie jest z Anglii. Otacza ją mgiełka orientalnych perfum - klasycznej egipskiej mieszanki cytrusów, jaśminu i słodkiego ananasa.

Guinevere McGonagall
#24
08.02.2024, 20:27  ✶  

Ginewra wróżyła ludziom w różnych sytuacjach – w czasie pracy, oczywiście, gdy ktoś umówił się specjalnie na wróżby, wtedy robiła znacznie więcej, bo była na to przygotowana; miała odpowiednie narzędzia, jak świece, kryształową kulę, karty tarota, stół, atmosferę i tak dalej. I był takie momenty w życiu towarzyskim, że po prostu proponowała, że może powróżyć i wtedy zazwyczaj było to zaglądanie w fusy, bo najczęściej przy okazji picia kawy czy herbaty, w ogóle proponowała, bo na to nie trzeba było wiele. Dlatego dzisiejsze spotkanie było czysto towarzyskim, nawet jeśli dotykali tematów pracy.  Gdzieś tam to rozgraniczenie było, ale McGonagall traktowała je dość płynnie, dostosowując się do sytuacji, jaka akurat miała miejsce. Przebywała w swojej głównej pracy, na wykopaliskach, dużo czasu, głównie z tymi samymi ludźmi, z którymi łączyła ją też relacja poza-zawodowa, w jej przypadku ograniczało się to do rozpoznawania sytuacji pracowych, gdzie była w stanie przyjąć do wiadomości, że ktoś jest szefem, a kto nie, a sytuacji luźniejszych, czy prywatnych – jak na przykład dzisiejsze śniadanie z Laurentem. To, że była wróżbitką, magimedyczką i historyczką niczego nie zmieniało. Oczywiste było, że swoją wiedzę i doświadczenie wykorzystywała w rozmowie czy po prostu przejmując się drugą osobą. Dużą rolę odgrywał też jej charakter, osoby, która nie chciała dla ludzi źle, która nie chciała ich wcale skrzywdzić. Laurent znał ją jednak… stosunkowo krótko i niezbyt dobrze, nic dziwnego, że miewał takie wątpliwości, patrząc na sytuację przez pryzmat swojej osoby i tego, jak on by się zachował. Ale to trzecie… czwarte spotkanie na angielskiej ziemi, w przeciągu dwóch miesięcy, potrafiło jednak nadać na człowieka inną perspektywę, niż po prostu intensywne kilka dni, po których każde miało się rozejść do swoich spraw, nie oczekując nić – bo czego oczekiwać od takiej odległości?

– Nie dałabym się uwiązać, gdybym nie chciała – nie każdemu się to podobało, a w tym dziwacznym, konserwatywny społeczeństwie rodzin czystej krwi, w którym dzieci uwiązywano w roli i przy kimś, kogo wcale nie chcieli, mogło to brzmieć jak bluźnierstwo, albo potwarz. Ale Guinevere wierzyła, że ma na tyle swobody i siły, że ten problem jej nie dotyczy – i jak dotąd, faktycznie nie dotyczył. Co innego, jeśli właśnie tego by chciała… Ale nie miała takiego obowiązku. Rogów też nikomu nie doprawiała, brak obrączki nie wynikał z tego, że ściągnęła pierścionek specjalnie na odwiedziny Laurenta, by mu coś pomieszać w głowie; tego też by nie zrobiła, nawet jeśli w swoim podejściu do relacji damsko-męskich była nieco bardziej wolna. – Och, wielu rzeczy – odpowiedziała zaczepnie i nawet zmrużyła leciutko oczy, uśmiechając się słodko. – Jeśli jednak pytasz o prawdziwy powód dlaczego przyjechałam… Pomijając, że zaproponował mi to szef ekipy, z którą pracowałam w Egipcie, to zawsze było coś, co niezmiernie mnie fascynowało w Wielkiej Brytanii. Chodzi o takie stare opowieści… Legenda o królu Arturze, rycerzach Okrągłego Stołu, o Merlinie, Morganie, Pani Jeziora i magicznym artefakcie, świętym Graalu – odparła spokojnie, na moment dając się ponieść wyobraźni. Na pewno o tym słyszał – bo kto nie słyszał o Merlinie? Pytanie tylko na ile interesował się opowieściami, jakie wokół tego krążyły? – Chodzi o moje imię. Moich rodziców trochę poniosło, nadali mi imię w tej starej wersji zapisu na cześć królowej Guinevere, żony króla Artura. Więc dość naturalne, że od dziecka interesowałam się tymi historiami – mówiła, że rodziców poniosło, ale tak naprawdę, to lubiła swoje imiona, oba. Może trochę pretensjonalne, ale były ładne i raczej rzadko spotykane. – Jaspis? Prawdziwie królewski kryształ – miał wiele znaczeń, w zależności od koloru, chociaż tak naprawdę każdy był prawdziwie unikalny. Miał chronić, przynosić szczęście, podobno kiedyś wykorzystywali go lekarze. Ginny nie była pewna na ile Laurent strzelał, na ile po prostu mówił, co mu się faktycznie kojarzyło i podobało, a na ile posiadał wiedzę na temat symboliki i znaczeń kryształów. Ale czy miało to większe znaczenie? Próbował ją zbajerować, a liczyła się intencja i wykonanie, a nie, czy wcześniej próbowano odrobić zadanie domowe. – Starożytni Egipcjanie wierzyli, że jaspis ma magiczne właściwości i używali go do talizmanów i amuletów ochronnych – odparła spokojnie i oczy jej błyszczały, jak chyba zawsze, gdy mówiła o tematach, które ją interesują. – Kiedyś w grobowcu znaleźliśmy całą skrzynię biżuterii i fugurek z jaspisu. Nawet po tylu latach wciąż były piękne – uśmiechnęła się do Laurenta, bo faktycznie połechtał jej iście kocie ego. – Dziękuję – oby tylko nie obrosła w piórka…! Choć na to mogło być już za późno.

Ta wrażliwość na magię… to był zwyczajny komplement podbity tonem flirtu, w który oboje wpadli, odpowiedź na odpowiedź, zaczepka na zaczepkę, nie myślała o magii faktycznie, chociaż z drugiej strony uczyła się w szkole, w której nauka kontaktu z duchami była na porządku dziennym; ogólnie nauka o duchach, zwierzętach, bardziej mistycznych niż przyziemnych sprawach, ten pierwotny kontakt z magią… To było zupełnie inne podejście niż w Hogwarcie, zdawała sobie z tego sprawę, bo co krok zderzała swoje doświadczenie z wychowankami szkoły w Szkocji.

– W takim razie bardzo się cieszę – bo lubiła robić wrażenie, lubiła błyszczeć, już mu to kiedyś mówiła… Natomiast nie robiła tego na pokaz. Ot, tak wychodziło w tonie rozmowy, nie chciała uchodzić za taką mądrą, by on  czuł się gorszy, to było absolutnie odwrotne do tego, czego chciała. – Ty mi imponujesz spokojem, kulturą i otwartym umysłem – i wieloma innymi rzeczami; dobrocią, troskliwością, pewnością siebie – tak bardzo to pasowało do niego. – I że nawet niosąc drabinę, wyglądasz, jakbyś szedł po wybiegu na pokazie mody – dodała i puściła mu jakże zaczepny uśmieszek. Bo naprawdę dobrze wyglądał. Że nie pasował do sadu? A i co z tego?

Uśmiechnęła się raz jeszcze, równie słodko co wcześniej, na słowa, że wyglądałaby pięknie, po czym wyciągnęła z kieszeni spodni gumkę, chcąc związać swoje długie włosy, które zaraz pewnie zaczną jej lecieć na twarz i przeszkadzać. I powolutku wspięła się na drabinę.

– Och, tak – odpowiedziała Laurentowi z uśmieszkiem, będąc całkowicie świadoma, że z tej pozycji miał idealne spojrzenie na jej tyłek (jakaż szkoda, że w spodniach). – Gwarantuję, że to pióro byłoby bardzo pieczołowicie przechowywane – a była zbieraczką, kolekcjonowała różne rzeczy, a wszystkie miały coś wspólnego z sentymentem. A to do sytuacji, a to do uczuć, jakie akurat wtedy nią targały, a to do osób, miejsc…

Spojrzała za ramię w dół i kiwnęła do Laurenta głową. Wyciągnęła więc różdżkę, chcąc zmusić koszyk do tego, by podleciał wyżej… Nie miała go jednak gdzie zawiesić, bała się, że gałęzie będą zbyt słabe, zdecydowała się więc na to, by zatrzymać czar i sprawić, by koszyk po prostu sobie lewitował obok. Sięgnęła po pierwszą gałązkę, którą chciała oberwać i tak zrywając czereśnie, słuchała, co Laurent miał jej do powiedzenia.

Wrzuciła czereśnie do koszyka, rozległ się cichy, głuchy odgłos, kiedy owoce dotknęły jego ścianek, a Ginny zastanawiała się nad jego pytaniem. Rzeczywiste sny? Ale w jaki sposób rzeczywiste?

– Co dokładnie masz na myśli? Jeśli pytasz o to, czy to, co ci się śni, może być w jakiś sposób prawdziwe… Na przykład ze snów można wróżyć, nazywa się to onejromancją. A niektórzy jasnowidze doświadczają snów proroczych, w których widzą to, co ma nadejść. Ja czasami dostrzegam symbole dotyczące różnych ludzi, tak jakbym wróżyła z kuli. Po prostu czasami myśli kręcą się wokół jakiejś osoby, a magia robi swoje – nie wiedziała, w którą stronę skierować tę odpowiedź, więc powiedziała tyle, co akurat przyszło jej do głowy.

« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Guinevere McGonagall (18323), Laurent Prewett (16327)




Wiadomości w tym wątku
[23.07.1972] Jaka jest przyszłość? | Guinevere & Laurent - przez Laurent Prewett - 11.01.2024, 00:34
RE: [23.07.1972] Jaka jest przyszłość? | Guinevere & Laurent - przez Guinevere McGonagall - 12.01.2024, 11:34
RE: [23.07.1972] Jaka jest przyszłość? | Guinevere & Laurent - przez Laurent Prewett - 13.01.2024, 17:30
RE: [23.07.1972] Jaka jest przyszłość? | Guinevere & Laurent - przez Guinevere McGonagall - 13.01.2024, 21:54
RE: [23.07.1972] Jaka jest przyszłość? | Guinevere & Laurent - przez Laurent Prewett - 15.01.2024, 21:05
RE: [23.07.1972] Jaka jest przyszłość? | Guinevere & Laurent - przez Guinevere McGonagall - 16.01.2024, 20:55
RE: [23.07.1972] Jaka jest przyszłość? | Guinevere & Laurent - przez Laurent Prewett - 18.01.2024, 12:44
RE: [23.07.1972] Jaka jest przyszłość? | Guinevere & Laurent - przez Guinevere McGonagall - 18.01.2024, 16:12
RE: [23.07.1972] Jaka jest przyszłość? | Guinevere & Laurent - przez Laurent Prewett - 20.01.2024, 21:38
RE: [23.07.1972] Jaka jest przyszłość? | Guinevere & Laurent - przez Guinevere McGonagall - 22.01.2024, 01:49
RE: [23.07.1972] Jaka jest przyszłość? | Guinevere & Laurent - przez Laurent Prewett - 25.01.2024, 01:14
RE: [23.07.1972] Jaka jest przyszłość? | Guinevere & Laurent - przez Guinevere McGonagall - 25.01.2024, 15:14
RE: [23.07.1972] Jaka jest przyszłość? | Guinevere & Laurent - przez Laurent Prewett - 28.01.2024, 22:57
RE: [23.07.1972] Jaka jest przyszłość? | Guinevere & Laurent - przez Guinevere McGonagall - 29.01.2024, 01:07
RE: [23.07.1972] Jaka jest przyszłość? | Guinevere & Laurent - przez Laurent Prewett - 30.01.2024, 16:39
RE: [23.07.1972] Jaka jest przyszłość? | Guinevere & Laurent - przez Guinevere McGonagall - 30.01.2024, 23:24
RE: [23.07.1972] Jaka jest przyszłość? | Guinevere & Laurent - przez Laurent Prewett - 01.02.2024, 01:42
RE: [23.07.1972] Jaka jest przyszłość? | Guinevere & Laurent - przez Guinevere McGonagall - 01.02.2024, 19:36
RE: [23.07.1972] Jaka jest przyszłość? | Guinevere & Laurent - przez Laurent Prewett - 02.02.2024, 23:46
RE: [23.07.1972] Jaka jest przyszłość? | Guinevere & Laurent - przez Guinevere McGonagall - 04.02.2024, 04:05
RE: [23.07.1972] Jaka jest przyszłość? | Guinevere & Laurent - przez Laurent Prewett - 05.02.2024, 15:12
RE: [23.07.1972] Jaka jest przyszłość? | Guinevere & Laurent - przez Guinevere McGonagall - 05.02.2024, 21:38
RE: [23.07.1972] Jaka jest przyszłość? | Guinevere & Laurent - przez Laurent Prewett - 08.02.2024, 01:25
RE: [23.07.1972] Jaka jest przyszłość? | Guinevere & Laurent - przez Guinevere McGonagall - 08.02.2024, 20:27
RE: [23.07.1972] Jaka jest przyszłość? | Guinevere & Laurent - przez Laurent Prewett - 09.02.2024, 17:28
RE: [23.07.1972] Jaka jest przyszłość? | Guinevere & Laurent - przez Guinevere McGonagall - 11.02.2024, 13:12
RE: [23.07.1972] Jaka jest przyszłość? | Guinevere & Laurent - przez Laurent Prewett - 12.02.2024, 15:43
RE: [23.07.1972] Jaka jest przyszłość? | Guinevere & Laurent - przez Guinevere McGonagall - 13.02.2024, 22:59
RE: [23.07.1972] Jaka jest przyszłość? | Guinevere & Laurent - przez Laurent Prewett - 14.02.2024, 19:05
RE: [23.07.1972] Jaka jest przyszłość? | Guinevere & Laurent - przez Guinevere McGonagall - 14.02.2024, 23:58
RE: [23.07.1972] Jaka jest przyszłość? | Guinevere & Laurent - przez Laurent Prewett - 20.02.2024, 20:19
RE: [23.07.1972] Jaka jest przyszłość? | Guinevere & Laurent - przez Guinevere McGonagall - 21.02.2024, 23:16
RE: [23.07.1972] Jaka jest przyszłość? | Guinevere & Laurent - przez Laurent Prewett - 24.02.2024, 17:30
RE: [23.07.1972] Jaka jest przyszłość? | Guinevere & Laurent - przez Guinevere McGonagall - 25.02.2024, 13:53
RE: [23.07.1972] Jaka jest przyszłość? | Guinevere & Laurent - przez Laurent Prewett - 29.02.2024, 21:35
RE: [23.07.1972] Jaka jest przyszłość? | Guinevere & Laurent - przez Guinevere McGonagall - 01.03.2024, 20:32

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa