Cieszyła się uratowaniem medalionu. Sprawiał wrażenie istotnego obiektu dla Rabastana. Może był bardzo wartościowy? Nie, ktoś z Lestrange'ów nie przejmowałby się finansami. Może więc biżuteria nosiła znamiona wspomnień? Jak romantycznie! Rabastan na pewno był bardzo uduchowionym czarodziejem. Peppa chętnie spędziłaby kolejne minuty na wyobrażaniu sobie chłopaka siedzącego na tarasie podczas deszczu, obracającego w palcach medalion i wspominającego minione dni... Ale teraz nie było na to czasu.
Jej zdolności umożliwiły wyrzeźbienie delikatnego znicza. Ażurowa kulka machała skrzydełkami unosząc się w powietrzu. Urocza robota jak na szybkie zaklęcie w awaryjnej sytuacji. Rabastan wykonał test jakości. Znicz zdał go pomyślnie. A wtedy Peppa otrzymała przecudowną nagrodę — pochwałę. Sam Rabastan Lestrange skierował w jej stronę słowa "Dobra robota". Jakże cudowny był ten dzień! Dziewczę rozpłynęło się w uśmiechu, którego na szczęście czarodziej nie zobaczył, zajęty analizą oświetlenia. Tym samym dał Peppie do podziwiania swoją absolutnie męską szyję. Ile by dała, żeby przesunąć po niej chociaż opuszkami swych palców! Nawet nie zwróciła uwagi na część jego wypowiedzi. Ale w końcu skupiła się na rzeczywistości.
— To prawda, ale z drugiej strony, takie utknięcie w windzie nie jest szczególnie niebezpieczne. Jak dla mnie, jest to interesująca przygoda, o której można później opowiadać znajomym — odpowiedziała radośnie.
Złapała ostrożnie znicz w obie ręce i skierowała go do szczeliny. Podleciał do góry, zawirował, po czym opuścił windę. Teraz i Peppa była z siebie dumna.
Ale tylko przez chwilę.
— Musisz mnie podnieść, chcę zobaczyć, jak mu idzie i czy ktokolwiek jest w pobliżu — oznajmiła przyjmując swój typowy, dominujący ton. Na moment zapomniała, do kogo mówiła, gdyż nawet się nie zastanowiła nad tym. Zrobiło się jej nawet troszkę głupio, więc odwróciła się do Rabastana speszona. — To znaczy... Potrafiłbyś to zrobić, prawda? Byłabym bardzo wdzięczna...
Jej głos zmiękł w ułamku sekundy. Może Rabastan nie zwróci uwagi na jej pierwsze podejście do prośby. Rozkazu. Polecenia?