Na całe szczęście nie słyszała teraz jego myśli. Pewnie by się nieco zirytowała, a tak to tylko uśmiechnęła się promiennie na potwierdzenie, że nie ma nikogo więcej. Uspokoiły ją te słowa, chociaż i tak nigdy nie dawał jej powodu do braku zafuania. Wiadomo jednak, jak to jest. Lepiej być nadgorliwym i zapobiegać, niż później zorientować się o tym, że istnieją jakieś problemy. Mimo tego, że zdawała sobie sprawę, iż posiada pewien urok, któremu mało kto mógł dorównać, czasami martwiła się, czy faktycznie jest wystarczająca. Nigdy nikt nie dawał jej powodu ku tym zmartwieniom, było to raczej coś, co sobie ubzdurała gdzieś na przestrzeni lat. Raczej nie powinna, jednak jak widać każdemu, nawet Stelli Avery czasem zdarzały się dni zwątpienia.
Temat matki wydawał się być tematem tabu, tak właściwie Stella wolała również nie dopytywać, trochę sobie pomogła tymi specjalnymi umiejętnościami, kiedy Borgin znajdował się w tej dramatycznej sytuacji, co nie świadczyło o niej do końca dobrze, jednak wydawało jej się to właściwe w tamtym momencie. Sama pewnie wiele by dała, żeby ktoś mógł zabrać ból, który pojawił się w jej sercu po śmierci Clare. Życie byłoby wtedy łatwiejsze.
- Wymaga od Ciebie pełni zaangażowania, kiedy sam dopiero pojawił się w twoim życiu, naprawdę? - Nie wydawało jej się to do końca w porządku. Nie rozumiała takiego podejścia, nie widziała też całego obrazu sytuacji, bo nie znała tak naprawdę całych okoliczności. Nie miała pojęcia, kiedy dowiedział się o tym, że ma syna. Mimo wszystko, to podejście wydawało się jej dosyć nie na miejscu. Pojawiasz się nagle w czyimś życiu i jeszcze masz wobec tej osoby jakieś oczekiwania.
- Kiedyś był kimś ważnym, to ciekawe. - Dlaczego już nie był, czyżby zrezygnował? Właściwie to nie był jej problem, jednak bała się o Stanleya, zależało jej na tym, żeby był szczęśliwy, nie chciał, żeby poczuł rozczarowanie. Wiedziała, że to był dosyć drażliwy temat. - Jak Ci z tym, no wiesz, jak się czujesz teraz, jak już go poznałeś? - Wydawało się jej to być dosyć istotne, ciekawa była, jak mu jest z tą informacją. Nie wyglądał na nieszczęśliwego, jednak wolała się upewnić, że faktycznie tak jest.
- Jeśli Ty uważasz, że to wspaniałe, to się cieszę, naprawdę, dobrze widzieć Cię zadowolonego. - na pewno musiało być frustrujące nie mieć żadnych informacji na temat swojego ojca. Nigdy nie mógł w pełni dowiedzieć się kim właściwie jest, bo brakowało mu informacji o połowie swoich genów.