12.02.2024, 00:20 ✶
Altruizm (nie wiedział już, czy wrodzony, czy nabyty pod skrzydłami Tezeusa Lovegooda; być może jego przełożony oraz mentor wydobył z Perseusa to co, od narodzin tkwiło głęboko w nim, zagrzebane przez surowość wychowania) nakazywał Blackowi wyzbycie się dystansu ostrożności i przyjęcie chłopaka z otwartymi ramionami; w każdym razie w sensie merytorycznym, ponieważ obie dłonie miał zajęte. Nie jest niebezpieczny, mówił mu łagodny głos z tyłu głowy, zwany przez niego Wyrozumiałością. To tylko zagubiony dzieciak.
— To prawda, mieszka i przyjmuje tu psychiatra. Osobiście uważam, że to bardzo dziwny człowiek — pokiwał głową, nadal się uśmiechając; tym razem w sposób cieplejszy, serdeczniejszy, od którego w czarnych jak węgiel tęczówkach rozbłysły ogniki. Nie skomentował tłumaczeń młodzieńca żadnymi słowami, jedynie zbliżył się do niego kilka kroków, przyglądając mu się przy tym badawczo. Nie mógł mieć więcej niż dwadzieścia, góra dwadzieścia pięć lat; jego krucha sylwetka oraz sposób, w jaki uciekał spojrzeniem z pewnością odejmowały mu wieku. Z kolei to, jak pokracznie próbował wybrnąć z tej sytuacji, jak próbował znaleźć usprawiedliwienie na swoją obecność na chodniku przed jego mieszkaniem, sprawiło, że Perseus zmiękł już całkowicie, doszukując się w rachitycznej postaci chłopca siebie samego sprzed dekady. Dyskretnie spojrzał na wskazówki eleganckiego zegarka, mając nadzieję, że Vespera nie będzie na niego zła za to, co zamierzał zrobić. Taki już los samozwańczego zbawcy świata; choć ten, który w mugolskich księgach nazywany był Zbawcą, z pewnością sumienie miał czystsze i pobudki bardziej szlachetne, niźli zmycie z siebie dawnego grzechu.
— Jestem pewien, że sąsiad jest zobligowany do zachowania ich w tajemnicy, chyba, że wskaże pan osobę, której mógłby udzielać informacji. Chyba, że popełnił pan przestępstwo ścigane magicznym prawem lub takowe zamierza, skrzywdzić siebie lub kogoś innego… Tajemnica lekarska jest bardzo ciekawym zagadnieniem — przełożył ucha siatek przez nadgarstek, by swobodnie sięgnąć do kieszeni, w której rozpoczął zapalczywe poszukiwania jakiegoś przedmiotu. Tu należy dodać, że kieszenie szanownego pana Blacka - jak na szanującego się czarodzieja przystało - były zaczarowane, toteż zaraz zmieścił w niej całe przedramię. — Każdy ma jakieś trupy w szafie — Perseus to nawet dosłownie; aż uśmiechnął się pod nosem na to stwierdzenie.
Wreszcie odnalazł klucz, wyminął swojego rozmówcę i na jego oczach otworzył mieszkanie, w którego to drzwi tak uparcie się wpatrywał. Odstawił siatki na ziemię, zgrabnie przerzucił ciężar laski do lewej ręki, po czym wyciągnął do młodzieńca dłoń.
— Perseus Black, miło poznać.
— To prawda, mieszka i przyjmuje tu psychiatra. Osobiście uważam, że to bardzo dziwny człowiek — pokiwał głową, nadal się uśmiechając; tym razem w sposób cieplejszy, serdeczniejszy, od którego w czarnych jak węgiel tęczówkach rozbłysły ogniki. Nie skomentował tłumaczeń młodzieńca żadnymi słowami, jedynie zbliżył się do niego kilka kroków, przyglądając mu się przy tym badawczo. Nie mógł mieć więcej niż dwadzieścia, góra dwadzieścia pięć lat; jego krucha sylwetka oraz sposób, w jaki uciekał spojrzeniem z pewnością odejmowały mu wieku. Z kolei to, jak pokracznie próbował wybrnąć z tej sytuacji, jak próbował znaleźć usprawiedliwienie na swoją obecność na chodniku przed jego mieszkaniem, sprawiło, że Perseus zmiękł już całkowicie, doszukując się w rachitycznej postaci chłopca siebie samego sprzed dekady. Dyskretnie spojrzał na wskazówki eleganckiego zegarka, mając nadzieję, że Vespera nie będzie na niego zła za to, co zamierzał zrobić. Taki już los samozwańczego zbawcy świata; choć ten, który w mugolskich księgach nazywany był Zbawcą, z pewnością sumienie miał czystsze i pobudki bardziej szlachetne, niźli zmycie z siebie dawnego grzechu.
— Jestem pewien, że sąsiad jest zobligowany do zachowania ich w tajemnicy, chyba, że wskaże pan osobę, której mógłby udzielać informacji. Chyba, że popełnił pan przestępstwo ścigane magicznym prawem lub takowe zamierza, skrzywdzić siebie lub kogoś innego… Tajemnica lekarska jest bardzo ciekawym zagadnieniem — przełożył ucha siatek przez nadgarstek, by swobodnie sięgnąć do kieszeni, w której rozpoczął zapalczywe poszukiwania jakiegoś przedmiotu. Tu należy dodać, że kieszenie szanownego pana Blacka - jak na szanującego się czarodzieja przystało - były zaczarowane, toteż zaraz zmieścił w niej całe przedramię. — Każdy ma jakieś trupy w szafie — Perseus to nawet dosłownie; aż uśmiechnął się pod nosem na to stwierdzenie.
Wreszcie odnalazł klucz, wyminął swojego rozmówcę i na jego oczach otworzył mieszkanie, w którego to drzwi tak uparcie się wpatrywał. Odstawił siatki na ziemię, zgrabnie przerzucił ciężar laski do lewej ręki, po czym wyciągnął do młodzieńca dłoń.
— Perseus Black, miło poznać.
![[Obrazek: 2eLtgy5.png]](https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=2eLtgy5.png)
if i can't find peace, give me a bitter glory