12.02.2024, 11:48 ✶
Aidan nie zastał Brenny w zaułku, więc postanowił poczekać. Palił papierosa, starając się nie opierać o nic, bo jeszcze tego by brakowało, żeby się usyfił - byli w końcu w alejce, do której wywalano śmieci. Pachniało tu nie najlepiej, a na kontenerach znajdowały się resztki jedzenia, o kubłach nie wspominając. Stał więc tak, wypatrując koleżanki, a gdy w końcu dostrzegł jej sylwetkę... Zamrugał.
- Co się stało? - nie był bez serca, przecież nie zostawi jej tak i nie będzie patrzył, jak próbuje nieudolnie zgrywać silną bohaterkę. Wyrzucił peta na ziemię i doskoczył do Longbottom, by ją podeprzeć rękami tak, by mogła zostawić w spokoju nieszczęsny kubeł na śmieci. - Kurwa, ciebie nie można zostawić nawet na chwilę, durna.
Syknął z irytacją, bo przecież gdyby został, to... Kurde, nie wiedział czy byłoby lepiej. Nie miał pojęcia co się jej stało, ale nie wyglądała najlepiej. Widział resztki krwi pod nosem i na rękawie, widział że była blada i jakby nieobecna. Straciła przytomność? Prawie się rozszczepiła?
- Zluzuj, bo jeszcze mi tu zejdziesz. Chcesz usiąść? Napić się? Cokolwiek? - domyślał się, że Brenna nie powie mu, skąd ta krew. Dla niego wyglądało to nie jak efekt uboczny zaklęcia, ale na przykład rąbnięcie nosem o drzwi, bo na ten przykład zakręciło jej się w głowie. Każdy wiedział, że Brenny było pełno zawsze i wszędzie - ta kobieta niemal nie sypiała. Może organizm upominał się o swoje? - Ostatni raz cię zostawiam samą.
Burknął, obserwując czy ta nie zaczyna mu się przelewać przez ręce.
- To oczywiste, że ją zakneblował - inaczej zaalarmowałaby sąsiadów, sama mówiłaś że czujesz w mieszkaniu krew - i to tyle? Po tej całej tajemnicy wróciła do niego z tym strzępkiem informacji? To już on dowiedział się więcej i to zupełnie przypadkiem. Upewniwszy się, że Brenna nie zemdleje, odsunął się odrobinę, lecz wciąż czujnie obserwował, czy przypadkiem kobieta mu nie zemdleje. - Drzwi wejściowe do budynku są zepsute - wszedłem bez konieczności dzwonienia, zakładam więc że sprawca mógł dostać się w ten sam sposób. Mogłem zapytać o te drzwi, ale zapomniałem. Sąsiadka mówiła, że wiedziała o tym, czym zajmuje się Mary, ale jej to nie przeszkadzało, chociaż ostrzegała ją, że to niebezpieczne. No i Mary mówiła jej, że chce odłożyć trochę pieniędzy i wyjechać. Zgadniesz gdzie? No właśnie, do Ameryki, jak w jakimś tanim filmie fabularnym. W każdym razie nie mówiła kiedy dokładnie, ale że "niedługo". Nie znaleźliśmy pieniędzy, więc też nie możemy wykluczyć napadu na tle rabunkowym, ale... No wtedy byśmy musieli odrzucić opcję o seryjnym, chyba że druga kobieta też była przy forsie.
Przekazał jej wszystko co wiedział, najbardziej zwięźle jak tylko potrafił.
- Co się stało? - nie był bez serca, przecież nie zostawi jej tak i nie będzie patrzył, jak próbuje nieudolnie zgrywać silną bohaterkę. Wyrzucił peta na ziemię i doskoczył do Longbottom, by ją podeprzeć rękami tak, by mogła zostawić w spokoju nieszczęsny kubeł na śmieci. - Kurwa, ciebie nie można zostawić nawet na chwilę, durna.
Syknął z irytacją, bo przecież gdyby został, to... Kurde, nie wiedział czy byłoby lepiej. Nie miał pojęcia co się jej stało, ale nie wyglądała najlepiej. Widział resztki krwi pod nosem i na rękawie, widział że była blada i jakby nieobecna. Straciła przytomność? Prawie się rozszczepiła?
- Zluzuj, bo jeszcze mi tu zejdziesz. Chcesz usiąść? Napić się? Cokolwiek? - domyślał się, że Brenna nie powie mu, skąd ta krew. Dla niego wyglądało to nie jak efekt uboczny zaklęcia, ale na przykład rąbnięcie nosem o drzwi, bo na ten przykład zakręciło jej się w głowie. Każdy wiedział, że Brenny było pełno zawsze i wszędzie - ta kobieta niemal nie sypiała. Może organizm upominał się o swoje? - Ostatni raz cię zostawiam samą.
Burknął, obserwując czy ta nie zaczyna mu się przelewać przez ręce.
- To oczywiste, że ją zakneblował - inaczej zaalarmowałaby sąsiadów, sama mówiłaś że czujesz w mieszkaniu krew - i to tyle? Po tej całej tajemnicy wróciła do niego z tym strzępkiem informacji? To już on dowiedział się więcej i to zupełnie przypadkiem. Upewniwszy się, że Brenna nie zemdleje, odsunął się odrobinę, lecz wciąż czujnie obserwował, czy przypadkiem kobieta mu nie zemdleje. - Drzwi wejściowe do budynku są zepsute - wszedłem bez konieczności dzwonienia, zakładam więc że sprawca mógł dostać się w ten sam sposób. Mogłem zapytać o te drzwi, ale zapomniałem. Sąsiadka mówiła, że wiedziała o tym, czym zajmuje się Mary, ale jej to nie przeszkadzało, chociaż ostrzegała ją, że to niebezpieczne. No i Mary mówiła jej, że chce odłożyć trochę pieniędzy i wyjechać. Zgadniesz gdzie? No właśnie, do Ameryki, jak w jakimś tanim filmie fabularnym. W każdym razie nie mówiła kiedy dokładnie, ale że "niedługo". Nie znaleźliśmy pieniędzy, więc też nie możemy wykluczyć napadu na tle rabunkowym, ale... No wtedy byśmy musieli odrzucić opcję o seryjnym, chyba że druga kobieta też była przy forsie.
Przekazał jej wszystko co wiedział, najbardziej zwięźle jak tylko potrafił.