12.02.2024, 16:33 ✶
Sam Cathal też nie do końca rozumiał zdolności jasnowidzów, wróżenie, nie mówiąc już różnicach pomiędzy jasnowidzeniem i aurowidzeniem, nie wspominając już o wielkich przepowiedniach. Nie lekceważył ich zupełnie - gdyby tak było, nie wykopywałby każdego dnia ludzi z wioski przed zmierzchem - ale też pozostawał dość sceptyczny. Nie bronił się przed wróżbą rękami i nogami, nie prosił o nie jednak, a przynajmniej nie dla siebie. Dlatego wyjaśnień Ginny wysłuchał i, rzecz jasna, zapamiętał je, ale nijak ich nie skomentował.
*
- Masz rację, jak na opis ciebie, użyłaś zbyt łagodnych określeń - stwierdził Cathal, po kolei wypróbowując kolejne różdżki. Jako jedenastolatek machał po prostu ręką, czekając, która różdżka odpowie, ale teraz był przecież dorosłym czarodziejem. Pierwszą wyczarował barwne kawałki materiału, drugą zamienił je stado trzmieli, trzecią spróbował to zaklęcie cofnąć. Potem każdą z nich spróbował rzucić te same zaklęcia - najpierw uniwersalne protego, bezpieczne do użycia w sklepie, potem bardzo proste lumos. Nie spieszył się, bo wiedział, że to wybór na kolejne lata - wybór, od którego być może będą zależały jego kariera, a nawet życie.
- Ta - odparł w końcu Ginny, długą chwilę po tym, jak zadała pytanie. W jego ręku została różdżka z berberysu z rdzeniem z serca smoka: dwie pozostałe odłożył na ladę, by sprzedawca mógł schować je do pudełek. Trudno było to wyjaśnić, ale zdawało mu się, że choć według ekspedienta różdżka miała być kapryśna, to podporządkowywała się jego woli, a poza tym protego wyszło jakoś skuteczniej niż gdy używał dwóch pozostałych.
Cathal wydobył z kieszeni sakiewkę, by odliczyć monety. Nieprzewidziany wydatek był odrobinę bolesny, ale Shafiq, chociaż nie obrzydliwie bogaty, nie był na tyle ubogi, aby strata kilku galeonów dotknęła go jakoś bardzo mocno.
– Nie będziecie musiały już bohatersko stawać w mojej obronie – oświadczył, odsuwając się od lady i spoglądając na kobiety. Wciąż nie był szczęśliwy ze straty tej różdżki ani z tego, jak dał się podejść: jak małe dziecko. Ale mając różdżkę w ręku czuł się chociaż odrobinę pewniej. – Wracamy do biblioteki? – zapytał, a potem powędrował ku wyjściu.
W myślach wciąż obracał wspomnienie kradzieży.
Sylwetki.
Ubrania.
Sposób poruszania.
Różdżkę, którą trzymał jeden z chłopców.
Na pewno to zapamięta…
*
- Masz rację, jak na opis ciebie, użyłaś zbyt łagodnych określeń - stwierdził Cathal, po kolei wypróbowując kolejne różdżki. Jako jedenastolatek machał po prostu ręką, czekając, która różdżka odpowie, ale teraz był przecież dorosłym czarodziejem. Pierwszą wyczarował barwne kawałki materiału, drugą zamienił je stado trzmieli, trzecią spróbował to zaklęcie cofnąć. Potem każdą z nich spróbował rzucić te same zaklęcia - najpierw uniwersalne protego, bezpieczne do użycia w sklepie, potem bardzo proste lumos. Nie spieszył się, bo wiedział, że to wybór na kolejne lata - wybór, od którego być może będą zależały jego kariera, a nawet życie.
- Ta - odparł w końcu Ginny, długą chwilę po tym, jak zadała pytanie. W jego ręku została różdżka z berberysu z rdzeniem z serca smoka: dwie pozostałe odłożył na ladę, by sprzedawca mógł schować je do pudełek. Trudno było to wyjaśnić, ale zdawało mu się, że choć według ekspedienta różdżka miała być kapryśna, to podporządkowywała się jego woli, a poza tym protego wyszło jakoś skuteczniej niż gdy używał dwóch pozostałych.
Cathal wydobył z kieszeni sakiewkę, by odliczyć monety. Nieprzewidziany wydatek był odrobinę bolesny, ale Shafiq, chociaż nie obrzydliwie bogaty, nie był na tyle ubogi, aby strata kilku galeonów dotknęła go jakoś bardzo mocno.
– Nie będziecie musiały już bohatersko stawać w mojej obronie – oświadczył, odsuwając się od lady i spoglądając na kobiety. Wciąż nie był szczęśliwy ze straty tej różdżki ani z tego, jak dał się podejść: jak małe dziecko. Ale mając różdżkę w ręku czuł się chociaż odrobinę pewniej. – Wracamy do biblioteki? – zapytał, a potem powędrował ku wyjściu.
W myślach wciąż obracał wspomnienie kradzieży.
Sylwetki.
Ubrania.
Sposób poruszania.
Różdżkę, którą trzymał jeden z chłopców.
Na pewno to zapamięta…
Koniec sesji