12.02.2024, 21:33 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 29.09.2024, 20:11 przez Król Likaon.)
adnotacja moderatora
Sesja rozliczona w osiągnięciu Badacz Tajemnic przez Roberta Mulcibera.
adnotacja moderatora
Nocturn wyjątkowo nie śmierdział tak, jak zwykle. Być może ktoś tu w nocy sprzątał, a być może wiatr rozwiewał opary, które nocą przetaczały się przez uliczki, wpuszczając odrobinę świeżości między ciemne, w większości zamknięte na cztery spusty sklepy. Nad ranem Nocturn spał i spotkać można tu było mniej osób, niż zwykle. Nie oznaczało to jednak, że Robert przemierzał uliczki w samotności. Nie tylko czuł na sobie wzrok innych, ale również ich widział. Czarne, sprane szaty, znoszone buty, czyraki na skórze, brudne i skołtunione włosy. Ale migali mu również ludzie bliżsi jemu. Ubrani normalnie, nie silący się na bycie tymi złymi. Normalni czarodzieje, zajęci swoimi sprawami, szukający pomocy lub po prostu przechodzący obok, spuszczając głowy. Nikt go nie zaczepił - być może coś w postawie Mulcibera podpowiadało im, by tego nie robić. A być może poranek na Nocturnie wcale nie był tak przerażający, jak niektórzy chcieli, by był. Rozliczono - Rodolphus Lestrange - osiągnięcie Bajarz I
Adres, który dostał od Irlandczyka, znajdował się całkiem niedaleko - góra pięć minut drogi. Był to zwykły, piętrowy budynek, przytulony do innych. Robert kojarzył, że z jednej strony znajdował się magazyn handlarza eliksirami, a z drugiej strony był chyba sklep walniętej baby bez oka, która wyłupała je sobie, by otworzyć trzecie oko. Czy skutecznie - chyba nie, skoro nadal tu była. Ale być może w tym szaleństwie była metoda, bo przychodziły do niej różne osoby i chyba jej płacili, bo w innym przypadku nie byłaby w stanie utrzymać jednoizbowej klitki. Tyle wiedział na pierwszy rzut oka, gdy jego wzrok spoczął na adresie. Pytanie brzmiało jednak inaczej: jaki miał plan? Nie wiedział bowiem, ile pokojów miał budynek Carrowa. Nie wiedział czy Irlandczyk na pewno przekazał mu właściwą informację o liczbie ludzi, którzy mieli być w środku. Działał na ślepo, bez planu, bo jak tu stworzyć plan, gdy czas naglił, przeciekał przez palce, a grunt powoli usuwał się spod nóg?