12.02.2024, 21:46 ✶
Hogwart skrywał wiele sekretów. Przepotężne zamczysko kusiło już od momentu, w którym pierwszoroczni stawiali w jego murach swoje stopy. Surowe, wysokie ściany obleczone obrazami i świecami, przemykające po korytarzach duchy, szepczące między sobą i sunące bezgłośnie, nierzadko również przez ciała nieświadomych młodych czarodziejów i czarownic. Zwykle nie wchodziły jednak im w paradę, nie licząc duchów opiekujących się domami. Części należało unikać, a z niektórymi można było nawet porozmawiać - i to poprowadzić konwersację niezwykle ciekawą, porywającą.
Olivia, której kilka dni temu udało się odzyskać z łazienki Marty coś cennego, starała się teraz za wszelką cenę unikać tego korytarza. Przemykała z dala od drzwi, lecz jej wzrok wciąż wędrował w ich okolice... Szczególnie jeśli były uchylone, tak jak teraz. Rudowłosa, młoda Olivia zwolniła odrobinę, wyciągając szyję tak, by móc zobaczyć przez szparę co za nieszczęśnik wpakował się do damskiej łazienki. W dłoniach trzymała dwie książki i kilka zwojów, a także pióro. Nie patrzyła gdzie idzie, tak zaaferowana zwykle zamkniętymi drzwiami, że nie mogło stać się inaczej - musiała w kogoś wleźć. Olivia z całym impetem wlazła w Lovegooda, idącego z naprzeciwka. Niczym w tanich książkach romantycznych jej własne księgi i pergaminy pofrunęły w górę, a ona zachwiała się i runęła na tyłek z głośnym piskiem. Hogwart wbrew pozorom był bardzo przyjaznym miejscem - tajemniczym, acz przyjaznym, jednak nawet zamek nie mógł nic poradzić na to, że zderzenie z twardą, kamienną podłogą bolało jak jasna cholera.
Olivia, której kilka dni temu udało się odzyskać z łazienki Marty coś cennego, starała się teraz za wszelką cenę unikać tego korytarza. Przemykała z dala od drzwi, lecz jej wzrok wciąż wędrował w ich okolice... Szczególnie jeśli były uchylone, tak jak teraz. Rudowłosa, młoda Olivia zwolniła odrobinę, wyciągając szyję tak, by móc zobaczyć przez szparę co za nieszczęśnik wpakował się do damskiej łazienki. W dłoniach trzymała dwie książki i kilka zwojów, a także pióro. Nie patrzyła gdzie idzie, tak zaaferowana zwykle zamkniętymi drzwiami, że nie mogło stać się inaczej - musiała w kogoś wleźć. Olivia z całym impetem wlazła w Lovegooda, idącego z naprzeciwka. Niczym w tanich książkach romantycznych jej własne księgi i pergaminy pofrunęły w górę, a ona zachwiała się i runęła na tyłek z głośnym piskiem. Hogwart wbrew pozorom był bardzo przyjaznym miejscem - tajemniczym, acz przyjaznym, jednak nawet zamek nie mógł nic poradzić na to, że zderzenie z twardą, kamienną podłogą bolało jak jasna cholera.