Z pomrukiem dezaprobaty odebrał przerwę, ale przytaknął Neilowi. W Warowni, poza Erikiem, nikt nie wiedział o skłonnościach Morpheusa, o jego miłości do mężczyzn. Unikał tego tematu i widywano go z dostateczną ilością kobiet, aby nie musiało to nikogo kłopotać. W tym momencie skupiał się na ustach i smukłym ciele czarodzieja, nie na tym, czy któryś z domowników postanowi eksplorować dwie sylwetki w uścisku przy domku ogrodnika. Wiedział, że nie. Mała chatka na skraju ogrodu miała niepisaną etykietę gniazdka miłości, zapewniającego odrobinę prywatności w przepełnionym głównym domu, zwłaszcza że i tak od dawna nikt w niej nie mieszkał na stałe. Czasami służyła do tego, aby dorośli kłócili się bez świadków, a czasami, aby się bardzo energicznie godzili.
Przygryzł dolną wargę mężczyzny, nim rzeczywiście wypuścił go ze swojego uścisku. Chwycił go za to za rękę, coś, czego nie robił przez całą drogę od jeziora i pociągnął go w stronę zaniedbanej chatki.
— I tak trzeba się umyć. Śmierdzimy szlamem i wodorostami. Tutaj nie znajdziesz luksusów, nie przejmuj się, jak coś się zepsuje, prawdopodobnie już zostało zniszczone i ktoś tylko to zakamuflował, aby nie było na niego. Przez zjawy nie możemy znaleźć żadnej porządnej ekipy remontowej.
Otworzył drzwi, które na wygląd, powinny zatrzeszczeć, ale zamiast tego bezdźwięcznie rozsunęły swoje podwoje. Morpheus machnął różdżką, a niektóre światła o przydymionym kolorze rozjaśniły mały salonik z kuchnią, schody prowadzące na piętro i drzwiczki do pomieszczenia, które musiało być umywalnią. Wszystko, od podłogi po meble wyglądało na zaniedbane i zniszczone, chociaż wykonane z dobrych materiałów. Nie było tu jednak brudno, a część mebli nosiła ślady regularnie użytkowania. Nie wionęło również stęchlizną. Miejsce wymagało jedynie remontu, nowego oświetlenia i kilku lepszych sprzętów, aby służyć jako pełnowymiarowy dom.
Na stoliku kawowym za to stał koszyk piknikowy, w kominku rozpalał się ogień, a na fotelu, w równych kostkach ułożono dwa zestawy, z ręcznikiem i ubraniem, jedno w czerni, dla Morpheusa i drugie, w ciemnych błękitach, dla Neila.
— Idź pierwszy — powiedział i klepnął Neila w pośladek, kierując go ku łazience. — Prysznic działa. — Już nie dodał, że ciepła woda jest tylko dlatego, że mają odpowiednie zaklęcia na instalacji wodnej. Sam tego nie wiedział do dość dawna i dopiero przypadkiem, gdy złapał go mroźny prysznic, Malwa oświeciła go, jak to działa.