Erik dotrzymał słowa, pojawił się u niej przed potańcówką, aby mogli razem przygotować się na wieczór. Wypili przy tym po drinku, żeby poczuć się nieco lżej, wszak wiadomo, że na imprezy najlepiej przychodzić nieco wyluzowanym. Nie zrobiła mu krzywdy, przygotowała dla niego pomarańczową koszulę, w której przepięknie się prezentował, chyba nie miał wobec tego żadnych przeciwwskazań, bo nie uciekał, ani nie zdjął jej od razu. Sama Norka na ten wieczór zakupiła specjalną sukienkę, nieco sprowokowana przez Brennę tymi gwiazdkowymi ciasteczkami. Suknia, którą wybrała była długa, sięgała niemal do ziemi, co w jej przypadku zdarzało się naprawdę rzadko. Była granatowa, albo czarna, można się było o to pokłócić, na materiale mieniły się srebrne, błyszczące gwiazdki, ułożone w konstelacje, które zmieniały swoje położenie, kiedy tylko poruszała materiałem. Wybrała też płaskie buty, przez co wydawała się zdecydowanie mniejsza niż zazwyczaj, szczególnie przy swoim przyjacielu.
Cieszyła się na myśl o tym, że będą się dzisiaj wyśmienicie bawić, bo nie zakładała w ogóle, że może być inaczej, potrzebowali oderwać się na moment od szarej rzeczywistości, jak wtedy, gdy było spokojnie, a za rogiem nie czaił się wróg. Wiedziała, że będzie bezpiecznie - bo Brenna miała pierdolca na tym punkcie.
Znaleźli się w Dolinie przy pomocy sieci Fiuu, pierdoła nadal nie nauczyła się teleportacji i zdecydowanie nie było jej z tym po drodze, więc i Longbottom musiał skorzystać z tego mało elitarnego sposobu transportu. Był do tego przyzwyczajony, przynajmniej w jej towarzystwie. Cieszyła się, że wejdą tam razem, dobrze było mieć go u swojego boku, czuła się zdecydowanie pewniej. Nora sama była dużo mniej odważna.
Udało im się dotrzeć na miejsce o czasie. Nim weszli do sali zatrzymała się jeszcze przed drzwiami. - Poczekaj. - Przesunęła się do Erika i poprawiła mu koszulę. Zmierzyła go teraz wzrokiem od stóp do głów. - Teraz jest idealnie. - Złapała go pod ramię i weszli do środka.
Zachwycił ją widok wnętrza stodoły, nie zakładała, że jest taka wielka. Otworzyła usta ze zdumienia, bo nie spodziewała się, aż takiego widoku. - Twoja siostra przeszła samą siebie. - Powiedziała do przyjaciela, nigdy nie wątpiła w umiejętności Brenn, ale w głowie miała jedno pytanie: Jak?. Musiała poświęcić naprawdę dużo czasy, żeby to wszystko wyglądało tak pięknie. Wyglądało to, jakby faktycznie kawałek leśnego świata został wycięty i wsadzony w te drewniane ściany.
Oczywiście, że wylosowała upominek, wsadziła łapkę do koszyka i w nim pomerdała, żeby wybrać coś co było na dnie.
Nie rozglądała się jeszcze w poszukiwaniu znajomych twarzy, tym zajmie się za chwilę.
!prezentgodryka