Szkoła była przeogromna. Bardzo łatwo można było się zgubić. Jak i coś zgubić. Dzisiaj nie tylko skradziono mu ukochane buciki, ale i on sam zgubił się w gmachu wielkiego zamku. Xenophilius w tym roku zaczął swoją edukację. I już po miesiącu zaczął być uważany za dziwnego. Mówił dziwnie, imię miał dziwne, zachowywał się dziwnie? Może nawet i ubierał. Jedynie noszenie szat uczniowskich nie wyróżniało go z tłumu. Niektórzy mylili go z Malfoyami, ze względu na blond włosy. Szybko jednak połapali się, że był Krukonem.
Zamyślony, nie zorientował się, że znalazł na korytarzu, gdzie prawdopodobnie zginęła jakaś uczennica, lata temu. Rozglądał się na boki, podziwiając eksponaty, czy obrazy. Szukając także swojej zguby. Zaglądał to tu, to tam. Aż w pewnym momencie, na kogoś wpadł. Zderzenie mogło być mocne, bowiem i chłopak stracił równowagę i upadł na posadzkę, uderzając tyłkiem. Być może dostał także jakąś książką, która wypadła osobie z naprzeciwka z rąk. Rozmasował głowę, mrużąc oczy.
- Przepraszam!Wyrzucił z siebie i spojrzał z kim się zderzył. Uczennica. Ten sam dom, starszy rocznik. Kojarzył ją. Co tutaj robiła? Nie miał pojęcia. Pozbierał się z podłogi i zaczął zbierać także rzeczy, jakie leżały na korytarzu. Książki, pergaminy, pióro, które koleżance wypadły z rąk. Choć, mimo iż zbierał, to jednak przykuwał uwagę do tytułów. Lubił czytać, pochłaniać wiedzę. Interesował się światem, materialnym i niematerialnym. Zielarstwem, historią, runami. W szkolnej bibliotece to by siedział dniami i nocami. Jak pierwszy raz zobaczył to ogromne pomieszczenie, oczy miał jak wielkie monety!