Kochana Victorio,
dziękuję Ci za pełne ciepła i miłości słowa. Nie chciałem zabrzmieć tak, jakby nadzieja dla mnie wygasła - jestem daleki od tego. Nie zamierzam się poddawać i nie zamierzam zatrzymać się w tym biegu, jakim jest prezentowane nam życie. Wiesz przecież - uparcie chcę wierzyć w bajki. Wierzę więc, że i te nasze mają swój szczęśliwszy środek i "żyli długo i szczęśliwie".
Cieszę się, że tak na to spoglądasz. Na ten ból. Nawet jeśli chwile są trudne, to budują one naszą przyszłość. Te przeszkody mają służyć temu, żeby człowiek wyszedł z nich silniejszym, prawda? Cokolwiek by się działo to przecież musi się udać. Mi, tobie, Twojej siostrze, Brennie i wielu innym osobom, które starają się w tym świecie coś zmienić, albo dopiero będą go doświadczały.
Lejesz słodycz na moje serce, Kochana. Dobrze do tego podeszłaś - kupiłaś mnie tym komplementem, więc jak mógłbym odmówić? Z wielką przyjemnością przyjdę. Jutro? Pojutrze? Kiedy tylko będzie ci pasowało. Choć prawda jest taka, że przybiegłbym nawet jakbyś napisała: "Laurencie, zabierz swoje pośladki i poukładaj mi kwiaty w pokoju".
Z wzajemnością, Moja Miła. Z wzajemnością.