Czym innym była zabawa w sprawdzonym, znanym gronie, a czym innym wyjście przed publikę i oceniający wzrok mnóstwa obcych ludzi. Jeszcze kiedy masz pojęcie, co robisz… ale tutaj Ginny nie była żadnym ekspertem, a ledwie początkująca (prócz tego, że miała tańczyć przed angielskimi mugolami, to nie wiedziała nic). Nie przećwiczyła absolutnie nic, nie rozgrzała się, nic nie zdążyli z Cathalem potańczyć – chociaż tyle, że udało się zgarnąć tego drinka, ale czy to było wystarczające, by uderzyć do głowy i się nie przejmować?
Z drugiej strony… nikt jej tu nie znał. Jak się wygłupi, to nie zostanie z niczym powiązana, jedyne osoby, które będą coś wiedzieć, to będzie ona i Cathal, nikt więcej. Była przez to wszystko rozdarta, a przy tym dochodziła szczypta adrenaliny z robienia czegoś całkowicie nowego przed oczami ludzi, oraz ta ekscytacja z tego, że mogła pokazać, że może wygrać.
Tylko czy ktoś robiący coś pierwszy raz, ma do tego w ogóle jakiekolwiek szanse? Raczej chyba nie…
A jednak i tak zamierzała spróbować. Wzrok obcych nie pomagał, to prawda, i widziała, że jej Partner, pomimo tego, że lubił tańczyć i był gotów ją poprowadzić, też się stresował. Ogólnie większość osób biorących udział w tym konkursie się denerwowała, ale to nie sprawiało, że robiło jej się z tego powodu lepiej – zresztą była to tylko krótka obserwacja, bo bardziej skupiała się na swoim partnerze i na ruchach których ni cholery nie znała. I bardzo dobrze, że ta piosenka nie była przesadnie szybka, bo chyba stanęłaby na środku i rozłożyła ręce.
Chciała wygrać. Musiała wygrać. Ale przede wszystkim musiała też nie rzucać się w oczy bardziej, niż już miało to miejsce. Przecież nie wyciągnie różdżki i nie przyklei nikogo do podłogi, psując przy tym całą zabawę… Ogólnie nie mogła wyciągnąć różdżki.
Nie miała pojęcia, jak szło innym, w tym Cathalowi, z pewną ulgą przyjęła, że nie zdeptała biednego Petera oraz, że gdy złapała rytm, to już z niego nie wypadła. Pewnym ułatwieniem było to, że każdy tutaj tańczył inaczej, to nie był żaden wyszukany taniec towarzyski… Dała się obrócić, a jej długie włosy okręciły się wraz z nią. A później w drugą stronę. Uśmiechała się i gdzieś podczas trzeciego obrotu zobaczyła, że Cathal podniósł swoją partnerkę; sama raczej cieszyła się, że była na tyle wysoka, że jej para tego nie próbowała, bo wolała się odrywać od ziemi na własnych skrzydłach… Ewentualnie przy kimś, kogo znała dłużej niż dwie minuty.
Aktywność fizyczna
Sukces!