Zmierzyła niedyskretnie wzrokiem marudzącego Erika, co on się tak mazał, jak jakiś mały chłopiec, nie takiego go zapamiętała. Nie skomentowała jednak tego, skoro już zdecydowała się zostać dzisiaj jego balastem, chociaż dopiero się okaże, kto będzie czyim balastem...
- Chcesz mnie wystraszyć? Wiesz przecież, że to nie jest takie łatwe. - Może po Beltane stracił do niej zachowanie i nie chciał znowu pakować się z nią w kłopoty? Nie wiedziała, jaki jest zamysł tych słów. - Ja radzę sobie dobrze w każdym miejscu, także nie stresuj się, poradzimy sobie. - Dodała jeszcze opierając sobie ręce na biodrach, na pewno jej nie wystraszy tym gadaniem. Była gotowa do działania, pełna energii i pozytywnego nastawienia w przeciwieństwie do brata Brenny, no nic, pozostaje wierzyć w to, że mu się odmieni kiedy wlezą do środka. Już ona o to zadba, na pewno nie będą się razem nudzić, a Erik na długo zapamięta tę wyprawę.
Przyjęła eliksiry od Dory, kiwnęła przy tym głową w podziękowaniu, faktycznie mogą się przydać, bo nie wiadomo, co może im się przytrafić w tym miejscu.
- Dwa metry, ile to kroków? Pewnie z jeden Erika, a moich cztery... - Zmrużyła oczy, widać po niej było, że liczy coś w głowie. Była bardzo skupiona. - Tak, to musi być tak. - Powiedziała jeszcze do siebie pod nosem.
Odczekała chwilę, żeby dać wejść do środka Brennie i Morpheusowi, po czym sama dziarskim krokiem ruszyła do jaskini upewniając się jeszcze, że ma Erika u swego boku, bo wyglądał jakby nie chciał tam włazić.
Jasne światło mignęło a jej różdżce, musieli jakoś radzić sobie z tymi egipskimi ciemnościami. Trzymała ją przed sobą, żeby też przypadkowo nie wsadzić jej komuś w oko. Szła przed siebie nie odzywając się ani słowem, poczuła, że ktoś ją obserwuje, a Erik znajdował się tuż obok, więc to nie mógł być on. Odwróciła się gwałtownie, jednak nikogo tam nie było, w oddali widziała jedynie ostatnią parę wędrowców. Poczucie tej dziwnej obecności nie minęło jednak, przez co zimny dreszcz przeszedł jej po plecach. - Ktoś tu jest. - Mruknęła cicho do Erika, żeby go ostrzec.