15.02.2024, 00:33 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 15.02.2024, 00:56 przez Atreus Bulstrode.)
podchodzę do mojego rywala nr 1 Alastora
Sam nie był pewien, co właściwie Longbottomowi chodziło po głowie, kiedy wysyłała mu to potajemne zaproszenie na doliniarską potupaję. Nie był też przekonany co do tego, co właściwie zagnieździło się w jego głowie, że w końcu postanowił nie o całym podstępie Erica zapomnieć, a zwyczajnie skorzystać z okazji i zdecydować się na uczęszczanie w tej całej zabawie. W najgorszym wypadku naje się do syta, napije czegoś dobrego, a potem zawinie do domu. Ewentualnie porozmawia z sobie z siostrą, bo z tego co zrozumiał, Florence otrzymała podobny list, czy tam słowne zaproszenie, ale wciąż się wahała.
Bulstrode zaciągnął się po raz ostatni, stojąc jeszcze przed wejściem do stodoły, aż w końcu rzucił niedopałek na ziemię i przydeptał go podeszwą. Po prawdzie to nie był pewien, czego właściwie powinien się spodziewać w środku, ale przeczuwał że towarzystwa do rozmowy, takiej swobodnej i niezwykle przyjemnej, będzie w stanie zliczyć na palcach jednej ręki. Może też dlatego, kiedy przekroczył próg, zaczął rozglądać się dookoła, gotowy wypatrzeć pierwszy lepszy stół, którym mógłby się zająć.
Musiał przyznać, że wnętrze wyglądało naprawdę ładnie; było rozgwieżdżone niebo, pełno zielonego i można było poczuć się, jakby znajdowało się nie w stodole, a jakimś zaczarowanym gaju. Nawet latały w powietrzu jakieś światełka, przypominające świetliki, a gdzieś dalej na podłodze rozpościerała się połyskująca tafla, która przypominała jezioro. Oprócz tego, że dopełniała wnętrza, Atreus nie mógł nie zadać sobie pytania, czy była zaklęta jakoś sprytnie, czy może pierwsza panna która zakręci się na niej, pokaże wszystkim swoje odbicie od dołu. To by dopiero było niefortunne.
Już chciał kierować swoje kroki do jakiegoś stołu, kiedy podsunięto mu pod nos koszyczek i zachęcono do wylosowania z niego jakiejś niespodzianki. Nie trzeba było go do tego specjalnie namawiać i zaraz jego ręka zanurkowała do środka w poszukiwaniu fantów.
Wyciągnął srebrzysty kwiatek, niezdecydowany, co właściwie ma sobie z nim zrobić. Uśmiechnął się nawet do dziewczyny, już zabierając się do tego, żeby przekonać ją, aby pozwoliła mu wylosować drugi raz, ale ta już odwróciła się, zajęta kimś zupełnie innym. Niepocieszony więc, ruszył dalej przez salę. Kiwnął głową Ericowi, kiedy wypatrzył go między ludźmi, a potem uśmiechnął się szelmowsko do Brenny, kiedy ich spojrzenia spotkały się na moment. Zakładał ze akurat jego się tutaj najmniej spodziewała, ale widząc że jest zajęta jakimiś oświadczynami z tiarą, celem jego podróży stał się stół, przy którym akurat stał Alastor. Bulstrode obrzucił go przelotnym spojrzeniem, ale zaraz zmarszczył brwi i wrócił do niego, a właściwie - do tego co jadł.
- Ale masz dużą kanapkę. Smaczna?
!prezentgodryka
Sam nie był pewien, co właściwie Longbottomowi chodziło po głowie, kiedy wysyłała mu to potajemne zaproszenie na doliniarską potupaję. Nie był też przekonany co do tego, co właściwie zagnieździło się w jego głowie, że w końcu postanowił nie o całym podstępie Erica zapomnieć, a zwyczajnie skorzystać z okazji i zdecydować się na uczęszczanie w tej całej zabawie. W najgorszym wypadku naje się do syta, napije czegoś dobrego, a potem zawinie do domu. Ewentualnie porozmawia z sobie z siostrą, bo z tego co zrozumiał, Florence otrzymała podobny list, czy tam słowne zaproszenie, ale wciąż się wahała.
Bulstrode zaciągnął się po raz ostatni, stojąc jeszcze przed wejściem do stodoły, aż w końcu rzucił niedopałek na ziemię i przydeptał go podeszwą. Po prawdzie to nie był pewien, czego właściwie powinien się spodziewać w środku, ale przeczuwał że towarzystwa do rozmowy, takiej swobodnej i niezwykle przyjemnej, będzie w stanie zliczyć na palcach jednej ręki. Może też dlatego, kiedy przekroczył próg, zaczął rozglądać się dookoła, gotowy wypatrzeć pierwszy lepszy stół, którym mógłby się zająć.
Musiał przyznać, że wnętrze wyglądało naprawdę ładnie; było rozgwieżdżone niebo, pełno zielonego i można było poczuć się, jakby znajdowało się nie w stodole, a jakimś zaczarowanym gaju. Nawet latały w powietrzu jakieś światełka, przypominające świetliki, a gdzieś dalej na podłodze rozpościerała się połyskująca tafla, która przypominała jezioro. Oprócz tego, że dopełniała wnętrza, Atreus nie mógł nie zadać sobie pytania, czy była zaklęta jakoś sprytnie, czy może pierwsza panna która zakręci się na niej, pokaże wszystkim swoje odbicie od dołu. To by dopiero było niefortunne.
Już chciał kierować swoje kroki do jakiegoś stołu, kiedy podsunięto mu pod nos koszyczek i zachęcono do wylosowania z niego jakiejś niespodzianki. Nie trzeba było go do tego specjalnie namawiać i zaraz jego ręka zanurkowała do środka w poszukiwaniu fantów.
Rzut Z 1d100 - 29
Akcja nieudana
Akcja nieudana
Wyciągnął srebrzysty kwiatek, niezdecydowany, co właściwie ma sobie z nim zrobić. Uśmiechnął się nawet do dziewczyny, już zabierając się do tego, żeby przekonać ją, aby pozwoliła mu wylosować drugi raz, ale ta już odwróciła się, zajęta kimś zupełnie innym. Niepocieszony więc, ruszył dalej przez salę. Kiwnął głową Ericowi, kiedy wypatrzył go między ludźmi, a potem uśmiechnął się szelmowsko do Brenny, kiedy ich spojrzenia spotkały się na moment. Zakładał ze akurat jego się tutaj najmniej spodziewała, ale widząc że jest zajęta jakimiś oświadczynami z tiarą, celem jego podróży stał się stół, przy którym akurat stał Alastor. Bulstrode obrzucił go przelotnym spojrzeniem, ale zaraz zmarszczył brwi i wrócił do niego, a właściwie - do tego co jadł.
- Ale masz dużą kanapkę. Smaczna?
!prezentgodryka