15.02.2024, 04:58 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 15.02.2024, 05:00 przez Brenna Longbottom.)
TLDR: Pomagam klęczącemu Samowi założyć diadem, żeby nie zepsuł sobie fryzury i zastanawiam się, czy zamordować swojego brata
- Obawiam się, że nie mam zadatków na żadną królową - roześmiała się Brenna, gdy McGongall do niej podszedł. Bardziej na panią tego miejsca, a przynajmniej na księżniczkę wyglądała tutaj Nora w swojej sukni pełnej gwiazd: prostota czerni sukni Brenny mało była królewska, ale i o to chodziło.
Nie była to w końcu zabawa ku czci władczyni, a dla odrobiny radości tych, którzy się tu pojawili.
- Ale chętnie umieszczę diadem tak, żeby nie uszkodzić ci tej fryzury. Inaczej jej twórca mógłby zechcieć mnie zamordować - stwierdziła, odkładając jabłko i sięgając po srebrzystą ozdobę. Ostrożnie założyła diadem na jasne, starannie przycięte włosy Sama, który tego wieczora wcale nie wyglądał na chłopca z Kniei: wyglądał, jakby mógł wejść do dowolnego muzeum czy posiadłości i być tam na miejscu.
Był jednak chłopcem z Kniei, Brenna wcale nie chciała tego zmieniać i miała tylko nadzieję, że w tym konkretnym miejscu i w tym stroju nie będzie czuł się nieswojo.
I upominek chyba się mu spodobał, chociaż Brenna zakładała, że raczej diadem szczególnie ucieszy kobiety. Sama wylosowała spinki, których widok rozbawił ją nieco i które na razie odłożyła, z myślą, że po prostu je komuś sprezentuje.
Widok Atreusa, którego dojrzała gdzieś nad głową klęczącego McGongalla, owszem, zdziwił ją i trochę wytrącił z równowagi, bo nie spodziewałaby się go tutaj w życiu – i nie była pewna, co zaskoczyło ją bardziej. To że jej brat go zaprosił (bo przecież Erik był naiwny sądząc, że się nie domyśli, skąd tutaj Atreus), chociaż dobitnie wyjaśniła mu, że ma zostawić tego biednego człowieka w spokoju, czy może to, że Bulstrode przyszedł w takie towarzystwo. Czy Erik go jakoś szantażował? A może Atreus uznał, że to dobry żart?
Przez ułamek sekundy zastanawiała się, czy zabić swojego brata, ale doszła do wniosku, że plamy krwi na parkiecie popsułyby gościom zabawę. Ktoś mógłby się potknąć. Kiedy więc Atreus ruszył do Alastora, opuściła spojrzenie z powrotem na Sama i podjęła, jak gdyby nigdy nic:
- Na półce z butelkami jest dla ciebie grzane wino w kuflu. Johnny serwuje też drinki, ale uwaga, mogą wpłynąć na nastrój lub wywołać drobne, magiczne efekty. Właściciele obiecali, że nic nie będzie szkodliwe, a tylko zabawne - zapewniła, cofając dłonie. Nie znała efektu wszystkich drinków, ale właścicielka podawała jej trzy przykłady i Brenna pomyślała, że jeden z nich przydałby się tego wieczora McGongallowi, gdyby na niego trafił.
- Obawiam się, że nie mam zadatków na żadną królową - roześmiała się Brenna, gdy McGongall do niej podszedł. Bardziej na panią tego miejsca, a przynajmniej na księżniczkę wyglądała tutaj Nora w swojej sukni pełnej gwiazd: prostota czerni sukni Brenny mało była królewska, ale i o to chodziło.
Nie była to w końcu zabawa ku czci władczyni, a dla odrobiny radości tych, którzy się tu pojawili.
- Ale chętnie umieszczę diadem tak, żeby nie uszkodzić ci tej fryzury. Inaczej jej twórca mógłby zechcieć mnie zamordować - stwierdziła, odkładając jabłko i sięgając po srebrzystą ozdobę. Ostrożnie założyła diadem na jasne, starannie przycięte włosy Sama, który tego wieczora wcale nie wyglądał na chłopca z Kniei: wyglądał, jakby mógł wejść do dowolnego muzeum czy posiadłości i być tam na miejscu.
Był jednak chłopcem z Kniei, Brenna wcale nie chciała tego zmieniać i miała tylko nadzieję, że w tym konkretnym miejscu i w tym stroju nie będzie czuł się nieswojo.
I upominek chyba się mu spodobał, chociaż Brenna zakładała, że raczej diadem szczególnie ucieszy kobiety. Sama wylosowała spinki, których widok rozbawił ją nieco i które na razie odłożyła, z myślą, że po prostu je komuś sprezentuje.
Widok Atreusa, którego dojrzała gdzieś nad głową klęczącego McGongalla, owszem, zdziwił ją i trochę wytrącił z równowagi, bo nie spodziewałaby się go tutaj w życiu – i nie była pewna, co zaskoczyło ją bardziej. To że jej brat go zaprosił (bo przecież Erik był naiwny sądząc, że się nie domyśli, skąd tutaj Atreus), chociaż dobitnie wyjaśniła mu, że ma zostawić tego biednego człowieka w spokoju, czy może to, że Bulstrode przyszedł w takie towarzystwo. Czy Erik go jakoś szantażował? A może Atreus uznał, że to dobry żart?
Przez ułamek sekundy zastanawiała się, czy zabić swojego brata, ale doszła do wniosku, że plamy krwi na parkiecie popsułyby gościom zabawę. Ktoś mógłby się potknąć. Kiedy więc Atreus ruszył do Alastora, opuściła spojrzenie z powrotem na Sama i podjęła, jak gdyby nigdy nic:
- Na półce z butelkami jest dla ciebie grzane wino w kuflu. Johnny serwuje też drinki, ale uwaga, mogą wpłynąć na nastrój lub wywołać drobne, magiczne efekty. Właściciele obiecali, że nic nie będzie szkodliwe, a tylko zabawne - zapewniła, cofając dłonie. Nie znała efektu wszystkich drinków, ale właścicielka podawała jej trzy przykłady i Brenna pomyślała, że jeden z nich przydałby się tego wieczora McGongallowi, gdyby na niego trafił.
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.