15.02.2024, 10:38 ✶
Neil siedzi przy stoliku z Dorą i próbuje rozmawiać. Samuelowi gdy ten odchodzi pokazuje język.
Nie przewidział, że siedzenie samemu może wywołać w kimś troskę czy zainteresowanie. Powinien był chodzić od stolika do stolika, udając zajęcie i to, że wie co robi. Podstawowy błąd. Nigdy nie wyglądaj na samotnego, bo ktoś podejdzie.
Nie był jednak zły na kobietę, był po prostu zaskoczony i nieco zmieszany, że tak po prostu go zaczepiła, a nawet jej nie znał. Spojrzał na nią, na szybko strzelając spojrzeniami na boki, ale uśmiechnął się miło.
-Neil.-odpowiedział jej przyjaźnie na przedstawienie się. Wiele razy zapominał o tym, albo nie znajdywał odpowiedniego momentu, więc teraz skorzystał z okazji, bo mimo wszystko nie chciał wyjść na chama.-Jasne, nie ma problemu.-pokiwał żywo głową, wskazując miejsce, zaraz samemu nieco przesuwając krzesło po ziemi, siebie po krześle, jakby robiąc jej więcej miejsca, ale w sumie nie wiedząc jaki miał być efekt końcowy. Tak czy inaczej siedzieli obok siebie.
-Em... Można tak powiedzieć? Ale myślę, że nie ma co się stresować, wszyscy jeszcze mają czas.-czy powinien mówić, że czeka na Morpheusa? Zabrzmi to podejrzanie? Zaraz, wiedzieli przecież że go zaprosił, czy tp już nie było podejrzane samo w sobie? Nie wiedział czy czarodziej zaprosił jeszcze kogoś czy tylko jego.-Na też razie zbieram siły. No i cieszę się prezentem... Trochę wygląda, jak zły omen, w końcu kobieta w płomieniach przypomina czasy palenia czarownic... Ale myślę, że trzeba z tym walczyć? Na pewno stanie na mojej półce, obok kaktusa.-ah ten kaktus rozrabiaka.
Skupiony na kobiecie wyłapał kątem oka ruch dopiero, jak mężczyzna był obok. Spojrzał na niego i od razu mina mu zrzedła. Co ten facet tu robił? Po co? Dlaczego? Był jakiś znany tu w Dolinie? W sumie pracował w barze, więc pewnie znało go wielu ludzi.
Został bardzo nieelegancko zignorowany? Tak? Naprawdę? Ze zmrużonymi oczyma patrzył na mężczyznę, jak ten zagaduje Dorę, jaki miły dla niej jest, a do mnie jakby słowa nie powiedział poza ogólnikowymi zdaniami i tak rzucanymi bardziej do kobiety niż mnie.
Obserwuje go? Świetnie! To niech patrzy! Neil na gest Sama wystawił mu język, nie na tyle długo, żeby kobieta zauważyła, ale na wystarczająco, żeby wiadomość dotarła do faceta.
Kiedy tylko ich spojrzenia oderwały od siebie, bo rzemieślnik się odwrócił francuz znów schował się za kieliszkiem. Palant.
-Ale wystrój jest piękny. Mam ochotę rwać te krzaki.-rzucił w końcu dość bezmyślnie i z zaangażowaniem, szybko się opanowując. Odchrząknął i popatrzył na kobietę. Powinien zacząć kolejną rozmowę, rzucić żartem, cokolwiek, ale w głowie miał pustkę.-Dobre wino.-czuł, jak komórki w jego mózgu mu obumierają, bo mają dosyć swojego właściciela.
Nie przewidział, że siedzenie samemu może wywołać w kimś troskę czy zainteresowanie. Powinien był chodzić od stolika do stolika, udając zajęcie i to, że wie co robi. Podstawowy błąd. Nigdy nie wyglądaj na samotnego, bo ktoś podejdzie.
Nie był jednak zły na kobietę, był po prostu zaskoczony i nieco zmieszany, że tak po prostu go zaczepiła, a nawet jej nie znał. Spojrzał na nią, na szybko strzelając spojrzeniami na boki, ale uśmiechnął się miło.
-Neil.-odpowiedział jej przyjaźnie na przedstawienie się. Wiele razy zapominał o tym, albo nie znajdywał odpowiedniego momentu, więc teraz skorzystał z okazji, bo mimo wszystko nie chciał wyjść na chama.-Jasne, nie ma problemu.-pokiwał żywo głową, wskazując miejsce, zaraz samemu nieco przesuwając krzesło po ziemi, siebie po krześle, jakby robiąc jej więcej miejsca, ale w sumie nie wiedząc jaki miał być efekt końcowy. Tak czy inaczej siedzieli obok siebie.
-Em... Można tak powiedzieć? Ale myślę, że nie ma co się stresować, wszyscy jeszcze mają czas.-czy powinien mówić, że czeka na Morpheusa? Zabrzmi to podejrzanie? Zaraz, wiedzieli przecież że go zaprosił, czy tp już nie było podejrzane samo w sobie? Nie wiedział czy czarodziej zaprosił jeszcze kogoś czy tylko jego.-Na też razie zbieram siły. No i cieszę się prezentem... Trochę wygląda, jak zły omen, w końcu kobieta w płomieniach przypomina czasy palenia czarownic... Ale myślę, że trzeba z tym walczyć? Na pewno stanie na mojej półce, obok kaktusa.-ah ten kaktus rozrabiaka.
Skupiony na kobiecie wyłapał kątem oka ruch dopiero, jak mężczyzna był obok. Spojrzał na niego i od razu mina mu zrzedła. Co ten facet tu robił? Po co? Dlaczego? Był jakiś znany tu w Dolinie? W sumie pracował w barze, więc pewnie znało go wielu ludzi.
Został bardzo nieelegancko zignorowany? Tak? Naprawdę? Ze zmrużonymi oczyma patrzył na mężczyznę, jak ten zagaduje Dorę, jaki miły dla niej jest, a do mnie jakby słowa nie powiedział poza ogólnikowymi zdaniami i tak rzucanymi bardziej do kobiety niż mnie.
Obserwuje go? Świetnie! To niech patrzy! Neil na gest Sama wystawił mu język, nie na tyle długo, żeby kobieta zauważyła, ale na wystarczająco, żeby wiadomość dotarła do faceta.
Kiedy tylko ich spojrzenia oderwały od siebie, bo rzemieślnik się odwrócił francuz znów schował się za kieliszkiem. Palant.
-Ale wystrój jest piękny. Mam ochotę rwać te krzaki.-rzucił w końcu dość bezmyślnie i z zaangażowaniem, szybko się opanowując. Odchrząknął i popatrzył na kobietę. Powinien zacząć kolejną rozmowę, rzucić żartem, cokolwiek, ale w głowie miał pustkę.-Dobre wino.-czuł, jak komórki w jego mózgu mu obumierają, bo mają dosyć swojego właściciela.