15.02.2024, 11:33 ✶
Rozmawiał jeszcze dłuższy moment z blond bliźniakami, którzy stali się jego towarzyszami w kolejnym zetknięciu z Absolutem i odrobinę krztusił się niemal całkowitym brakiem powagi tejże sytuacji. Co to miało być? Jakaś parodia jego życia...? Czy gdzieś tam czekali na niego fotoreporterzy z ukrytą kamerą, rejestrujący jego reakcję na tak absurdalne wydarzenie? Oby nie, ale na wszelki wypadek uśmiechał się ładnie, chociaż nie było o to szczególnie ciężko, bo sytuacja pozostawała mimo wszystko zabawna, a on w całej swojej drętwości nie był kimś pozbawionym poczucia humoru. Powstrzymywał się przed mówieniem durnych dowcipów, bo jego słowa zbyt często były cytowane w gazetach, ale często myślał sobie różne durne rzeczy i posyłał porozumiewawcze spojrzenia tym, których żarty trafiły do jego serca.
Miła pogawędka miłą pogawędką, ale wciąż musiał się ogarnąć i znaleźć córkę, a to...! To nie było takie proste! Bo Lyssa nic sobie nie zrobiła z tego, że stary piernik stracił przytomność i zagubił się w toalecie i postanowiła pójść do domu z tym całym panem Darcym, a Dolohov nie miał o tym pojęcia. Mógłby teraz rzucać jakieś zaklęcia i męczyć się niemożebnie z próbami dostrzeżenia jej trzecim okiem, albo po prostu iść do domu i użyć do tego szklanej kuli, ale coś mu w tym przeszkodziło - ten jeden pyłek, pewnie ten irytujacy niewidzialny pylek, który wszyscy zawsze strzepywali ze swojego ramienia w chwilach kiedy byli zestresowani, zatańczył mu koło nosa i...
- A... a... apsik!!
Kichnął tak głośno i niemajestatycznie jak się tylko dało, w dodatku tak silnie, że poczuł, jak traci grunt pod nogami i był już gotów na kolejne w tym sezonie zderzenie z podłogą, ale ono nigdy nie nadeszło. Nadeszło za to rozrywające żołądek uczucie porażki, w akompaniamencie głośnego jak diabli świstu teleportacji. Czy to był koniec? To miał być JEGO KONIEC? Irytujący wir, w jakim się znalazł nie chciał go z siebie wypuścić - cholerny miesiąc miłości zupełnie nie rozumiał, że tym, kogo Vakel kochał najbardziej, był on sam! Myślał o sobie, o tym jak bardzo chciał wrócić, jak wiele miał jeszcze do zrobienia, jak bardzo nie chciał przychodzić na ten durny pojedynek. Dopiero po dobrej minucie ciągnięcia we wszystkie strony i pogodzenia się z nadejściem roszczepienia, po którym nie poskłada go nawet Anka, Dolohov pomyślał o swojej córce - o samotnym powrocie do domu, o tym jak położy się spać, widząc puste mieszkanie, o tym jak wstanie i ojca dalej nie będzie i...
- Lyssa?
Pojawił się naprzeciwko niej.
Miła pogawędka miłą pogawędką, ale wciąż musiał się ogarnąć i znaleźć córkę, a to...! To nie było takie proste! Bo Lyssa nic sobie nie zrobiła z tego, że stary piernik stracił przytomność i zagubił się w toalecie i postanowiła pójść do domu z tym całym panem Darcym, a Dolohov nie miał o tym pojęcia. Mógłby teraz rzucać jakieś zaklęcia i męczyć się niemożebnie z próbami dostrzeżenia jej trzecim okiem, albo po prostu iść do domu i użyć do tego szklanej kuli, ale coś mu w tym przeszkodziło - ten jeden pyłek, pewnie ten irytujacy niewidzialny pylek, który wszyscy zawsze strzepywali ze swojego ramienia w chwilach kiedy byli zestresowani, zatańczył mu koło nosa i...
- A... a... apsik!!
Kichnął tak głośno i niemajestatycznie jak się tylko dało, w dodatku tak silnie, że poczuł, jak traci grunt pod nogami i był już gotów na kolejne w tym sezonie zderzenie z podłogą, ale ono nigdy nie nadeszło. Nadeszło za to rozrywające żołądek uczucie porażki, w akompaniamencie głośnego jak diabli świstu teleportacji. Czy to był koniec? To miał być JEGO KONIEC? Irytujący wir, w jakim się znalazł nie chciał go z siebie wypuścić - cholerny miesiąc miłości zupełnie nie rozumiał, że tym, kogo Vakel kochał najbardziej, był on sam! Myślał o sobie, o tym jak bardzo chciał wrócić, jak wiele miał jeszcze do zrobienia, jak bardzo nie chciał przychodzić na ten durny pojedynek. Dopiero po dobrej minucie ciągnięcia we wszystkie strony i pogodzenia się z nadejściem roszczepienia, po którym nie poskłada go nawet Anka, Dolohov pomyślał o swojej córce - o samotnym powrocie do domu, o tym jak położy się spać, widząc puste mieszkanie, o tym jak wstanie i ojca dalej nie będzie i...
- Lyssa?
Pojawił się naprzeciwko niej.
Postać opuszcza sesję
with all due respect, which is none