15.02.2024, 11:56 ✶
rzut
Wreszcie koniec.
Cathal odetchnął z ulgą. On wcale nie chciał wygrywać - zwykle zależało mu na sukcesie we wszystkim, co robił, ale w tym konkretnym przypadku marzył głównie o tym, żeby zejść z tego parkietu i się napić.
Tak naprawdę wcale nie był dobrym tancerzem. Może jednak ruchy jego partnerki przyciągnęły uwagę, może zapunktowali tym podniesieniem jej, a może chodziło o coś jeszcze innego - w każdym razie, gdy prowadzący zażądał oklasków dla par, to te dla "pary numer dwa" czyli jego i jego blondyny o twarzy pustej lalki i mózgu profesor uniwersyteckiej, były najgłośniejsze.
Chwilę później wręczano im nagrodę. Cathal z kamiennym wyrazem twarzy pozwolił, aby to dziewczyna przyjęła dwadzieścia funtów, skinął jedynie głową na jej "Dzięki, za darmowe drinki, wielkoludzie", po czym ruszył prosto do Ginny i Petera. Chłopak wydawał się trochę rozczarowany, że nie wygrali, ale chyba chciał zaproponować Ginewrze drinka - tyle że czekało go jeszcze bardziej gorzkie rozczarowane, bo oto Shafiq, bardzo wysoki i mocno zbudowany, wyrósł za jego plecami...
- Ta pani jest ze mną - oświadczył stanowczo. Gdyby byli w magicznym klubie, może i najpierw zapytałby McGongall o zdanie, w końcu nie przyszli tu jako para i jeżeli miała ochotę spędzić wieczór z kimś innym, kim byłby, aby jej tego bronić. Ale jednak w głowie Cathala, pełnej uprzedzeń może nie mocnych, za to głęboko zakorzenionych, nie mieściło się do końca w głowie, aby czarownica pochodząca z rodów dobrze znanych, nawet jeżeli półkrwistych, miała ochotę bawić się całą noc z mugolem.
Pod pewnymi względami umysł miał bardzo otwarty, pod innymi ciasny.
Z drugiej strony, czy tak patrząc nie miałby racji najmniej w dziewięciu przypadkach na dziesięć?
- Zdaje się, że wygrałem darmowe drinki, więc może masz ochotę na kolejny? Czy wolałabyś zatańczyć, tym razem nie w blasku reflektorów? - spytał kobiety, uśmiechając się nieco kpiąco na widok miny Petera. Zaraz jednak przeniósł wzrok na Ginny, bo wiedział, jak nie znosiła przegrywać - i nie miał pojęcia, na ile zezłości się o tę porażkę, i na ile złość ta zogniskuje się na nim, skoro przypadkiem stał się zwycięzcą.
Wreszcie koniec.
Cathal odetchnął z ulgą. On wcale nie chciał wygrywać - zwykle zależało mu na sukcesie we wszystkim, co robił, ale w tym konkretnym przypadku marzył głównie o tym, żeby zejść z tego parkietu i się napić.
Tak naprawdę wcale nie był dobrym tancerzem. Może jednak ruchy jego partnerki przyciągnęły uwagę, może zapunktowali tym podniesieniem jej, a może chodziło o coś jeszcze innego - w każdym razie, gdy prowadzący zażądał oklasków dla par, to te dla "pary numer dwa" czyli jego i jego blondyny o twarzy pustej lalki i mózgu profesor uniwersyteckiej, były najgłośniejsze.
Chwilę później wręczano im nagrodę. Cathal z kamiennym wyrazem twarzy pozwolił, aby to dziewczyna przyjęła dwadzieścia funtów, skinął jedynie głową na jej "Dzięki, za darmowe drinki, wielkoludzie", po czym ruszył prosto do Ginny i Petera. Chłopak wydawał się trochę rozczarowany, że nie wygrali, ale chyba chciał zaproponować Ginewrze drinka - tyle że czekało go jeszcze bardziej gorzkie rozczarowane, bo oto Shafiq, bardzo wysoki i mocno zbudowany, wyrósł za jego plecami...
- Ta pani jest ze mną - oświadczył stanowczo. Gdyby byli w magicznym klubie, może i najpierw zapytałby McGongall o zdanie, w końcu nie przyszli tu jako para i jeżeli miała ochotę spędzić wieczór z kimś innym, kim byłby, aby jej tego bronić. Ale jednak w głowie Cathala, pełnej uprzedzeń może nie mocnych, za to głęboko zakorzenionych, nie mieściło się do końca w głowie, aby czarownica pochodząca z rodów dobrze znanych, nawet jeżeli półkrwistych, miała ochotę bawić się całą noc z mugolem.
Pod pewnymi względami umysł miał bardzo otwarty, pod innymi ciasny.
Z drugiej strony, czy tak patrząc nie miałby racji najmniej w dziewięciu przypadkach na dziesięć?
- Zdaje się, że wygrałem darmowe drinki, więc może masz ochotę na kolejny? Czy wolałabyś zatańczyć, tym razem nie w blasku reflektorów? - spytał kobiety, uśmiechając się nieco kpiąco na widok miny Petera. Zaraz jednak przeniósł wzrok na Ginny, bo wiedział, jak nie znosiła przegrywać - i nie miał pojęcia, na ile zezłości się o tę porażkę, i na ile złość ta zogniskuje się na nim, skoro przypadkiem stał się zwycięzcą.