15.02.2024, 15:03 ✶
Uśmiechnęła się lekko na wspomnienie o ciągnięciu losów. Być może żartował, ale blondynka potrafiła sobie to wyobrazić - w końcu jego ciotka nie należała do osób, którym można było odmówić. To znaczy można było, oczywiście, ale... Czy warto było? Według niej nie. Delacour skinęła jeszcze głową na znak, że rozumie co chce jej przekazać. To było ciekawe zagadnienie, bo patrząc na historię różnych państw w starożytności oraz stosunku do kobiet-władczyń można było wyciągnąć różne wnioski. Najbardziej trafny był jednak ten, który mówił, że "to zależy". Od pozycji, pieniędzy, statusu, państwa, lat w których żyły.
- A czym się zajmujesz teraz, jeśli to nie tajemnica? - zapytała, przechodząc obok i zaglądając do gabloty z ciekawością. Pytała go z grzeczności, bo skoro już o tym napomknął, mówiąc że zajmowanie się jednym tematem było śmiertelnie nudne, to być może chciał opowiedzieć o czymś innym? Nie znała go i jego intencji, nie bardzo też miała ochotę je poznawać, lecz trzeba było przyznać, że Shafiq miał wiedzę, która pozwalała Camille uzupełnić luki w osi czasu, którą miała wykreowaną w głowie. Nigdy specjalnie nie interesowała się Egiptem, ale skoro miała pod ręką eksperta, to przecież marnotrawstwem byłoby nie skorzystać z okazji. Możliwe, że gdy tylko opuści to miejsce, to zapomni o wszystkim co Cathal do niej mówił, ale być może coś zostanie jej w głowie. No i... Była kobietą, lubiła świecidełka, nawet jeżeli te miały tysiące lat i były kompletnie nie w jej guście. Wisiory i amulety, które mijała, przyciągały wzrok i zmuszały do myślenia nad modą, kwestiami praktycznymi oraz odpowiednią prezencją w tamtych czasach. Sprawiał też wrażenie magicznych, co zresztą potwierdził jej Cathal. Posążki, artefakty... Dużo tu było kamieni i złota. Przez głowę przemknęło jej jeszcze, że to złoto jest obkupione krwią, tak jak współczesne diamenty. Najwyraźniej każda epoka ma te same momenty, tylko ubrane w inny płaszczyk pozorów.
- A czym się zajmujesz teraz, jeśli to nie tajemnica? - zapytała, przechodząc obok i zaglądając do gabloty z ciekawością. Pytała go z grzeczności, bo skoro już o tym napomknął, mówiąc że zajmowanie się jednym tematem było śmiertelnie nudne, to być może chciał opowiedzieć o czymś innym? Nie znała go i jego intencji, nie bardzo też miała ochotę je poznawać, lecz trzeba było przyznać, że Shafiq miał wiedzę, która pozwalała Camille uzupełnić luki w osi czasu, którą miała wykreowaną w głowie. Nigdy specjalnie nie interesowała się Egiptem, ale skoro miała pod ręką eksperta, to przecież marnotrawstwem byłoby nie skorzystać z okazji. Możliwe, że gdy tylko opuści to miejsce, to zapomni o wszystkim co Cathal do niej mówił, ale być może coś zostanie jej w głowie. No i... Była kobietą, lubiła świecidełka, nawet jeżeli te miały tysiące lat i były kompletnie nie w jej guście. Wisiory i amulety, które mijała, przyciągały wzrok i zmuszały do myślenia nad modą, kwestiami praktycznymi oraz odpowiednią prezencją w tamtych czasach. Sprawiał też wrażenie magicznych, co zresztą potwierdził jej Cathal. Posążki, artefakty... Dużo tu było kamieni i złota. Przez głowę przemknęło jej jeszcze, że to złoto jest obkupione krwią, tak jak współczesne diamenty. Najwyraźniej każda epoka ma te same momenty, tylko ubrane w inny płaszczyk pozorów.