- Na pewno o tym pisali w którejś gazecie, jeszcze Ci pokażę.- Jak mogła nie słyszeć o takim skandalu? Przecież nie na każdym balu można było spotkać bobra. Nie mogła zrozumieć dlaczego kuzynka nie chce jej uwierzyć, pokaże jej dowody, to przestanie ją brać za odklejeńca.
- Nie, ten bóbr, chyba pojawił się znikąd, właściwie to zauważyłam, że był bóbr, później zamienili go w typiarę, chyba ktoś najebany rzucał zaklęcia.- Sama nie do końca wiedziała, jak do tego wszystkiego doszło, gdyż zajęta była zabawianiem Camerona i dziennikarki o tym wolała jednak nie wspominać kuzynce, im mniej wiedziała, tym lepiej spała, czy coś.
- Słuchaj, wylicytowałam taką zajebistą sukienkę z piórami, z jakichś abrakstworów, czy coś, nie pamiętam, jak się nazywały te stworzenia. Mniejsza o to, najważniejsze, że udało mi się wygrać walkę! Uwielbiam być najlepsza.- Rzekła do Ady z radością. Nie obchodziło jej w ogóle, co to była za sukienka, liczyło się tylko to, że z kimś rywalizowała i wygrała.
- Możesz nie pamiętać, Julka dawno u nas nie było.- Nie było go nigdy, ale tego nie musiała wiedzieć. Istotne było to, żeby Charlie był teraz bezpieczny, po tym wszystkim, co go spotkało w noc feralnego balu. Miała nadzieję, że będą mieli możliwość porozmawiać na osobności, zastanawiała się, jak właściwie się trzymał. Na pewno chujowo, no bo jak mogłoby być inaczej w momencie w którym ktoś zabił Twoją dupę i brata, no słabo, na całe szczęście mu się nic nie stało, bo Heath chyba pękło by serce.
- Chodźmy tam! Chętnie coś wylosuję.- To, że komuś prawie urwało rękę tylko zachęcało do spróbowania swoich sił. Heather poczekała aż kuzynka wyciągnie łapy ze środka i sama wsadziła rękę do koszyka.
Nie
Nie
Tak