Byłaś już zmęczona tym dniem, tymi nudnymi osobami. Czasami zdarzało ci się gościć kogoś ciekawego, ale ty nie lubiłaś ludzi. Wolałaś często przebywać w samotności niż w towrzystwie tych nudnych, podekscytowanych osób. Ostrzegałaś, że większość tych przedmiotów ma tak mroczną przeszłość, że nie zdołałaś z nich ściągnąć klątwy, ale oni i tak je zabierali, i tak je kupowali, a potem wracała do ciebie zapłakana rodzinka, że naraziłaś ich ukochaną osobę na jakiegoś złośliwego pecha. Miałaś sporo kłopotów przez ten biznes, ale był on dla ciebie mimo wszystko remedium na tęsknotę za Hadesem, który nadal nie mieszkał z tobą, który nadal miał łatkę uciekiniera, bo zamiast znaleźć dla was miejsce mieszkał na kanapie u siostry.
Megajra siedziała na zapleczu i bawiła się swoimi lalkami, miała tam wszystko czego potrzebowała. Książki odpowiednie dla jej wieku, kilka z nich niekoniecznie były pierwszej moralności, ale nie przejmowałaś się. W twojej rodzinie nie ograniczało się wiedzy, a woja córka musiała wiedzieć o świecie wszystko, więc pozwalałaś jej bawić się w zaklinaczkę, w osobę, która była podła, bo świat również był podły.
W końcu drzwi zostały zamknięte, zamek szczęknął, witrynka została zapieczętowana przed kradzieżami, a ty oparłaś się o blat biurka i spojrzałaś na swoją siostrę jak czasami ją nazywałaś. Nie będzie jej, zmrużyłaś lekko oczy jakbyś bez słów pytała dlaczego. Czasami się o nią martwiłaś, często chciałaś ją chronić, ale nie byłaś w tym tak toksyczna jak twój mąż. Wiedziałaś, że Hades raczej nie będzie zadowolony, ale z drugiej strony czułaś, że mógł zdewastować jej mieszkanie, więc rozumiałaś jej obawy.
– Oczywiście, nie ma problemu, mogę tam często wpadać. Będzie miał za to spokojną przestrzeń, aby prosić o wybaczenie swoją córkę – uśmiechnęłaś się zdecydowanie zbyt podle. Potem sięgnęłaś po kilka rzeczy, które miały ci pomóc w zrobieniu świeczek dla Ambrosi oraz kadzidełek. – W jakim kolorze chcesz te świeczki? I jaki zapach kadzidełek cię interesuje? – mogłaś dla niej zrobić wszystko, prawda?