Lovegoodowie byli totalnym przeciwieństwem Malfoyów. Choć obie rodziny z wyglądy zdawały się być do siebie podobne, to jednak różnice były znaczące. W tym przypadku, nie łatwo było spostrzec, z którego domu był pierwszoroczniak, na jakiego wpadła Olivia. Pierwsze zderzenie, obaj upadli, on się szybko pozbierał i klęczał na podłodze, zbierając jej książki. Uwagę przykuwając na tytułach. Pierw grzecznie przeprosił. Co faktycznie, do śliz gonów nie pasowało. Herby przydzielonych domów, bez problemu potrafiły rozwiązać mniejsze problemy. Panna Quirke miała prawo młodego osobnika nie kojarzyć od razu. Pierwszoroczniak, dopiero od dwóch miesięcy w Hogwarcie i wciąż się gubił.
Starsza koleżanka także przeprosiła. Niech będzie kompromis, że oboje się zagapili i na siebie wpadli.
- Nic się nie stało. To jak się zgubiłem i trochę nie skupiłem na drodze.Wytłumaczył się ze swojej gapiowatości. Choć zabawne, że oboje podobnie się tłumaczyli. Chłopak oddał książki koleżance z przyjaznym uśmiechem. Ulżyło też i jemu, kiedy dostrzegł herb domu Ravenclaw na jej szacie. Choć miała prawo go zbesztać, nie zrobiła tego. Zdążył zorientować się, kto tutaj był miły a kto wręcz przeciwnie.
Xenophilius wyminął Olivię, ale zatrzymał się tuż obok niej, kiedy usłyszał czyjś płacz? Obejrzał się w kierunku drzwi do łazienki damskiej, a następnie na koleżankę. Słyszała? Ktoś tam może potrzebuje wsparcia? Przytulenia? Pocieszenia? Xenio niepewnie podszedł do drzwi i zajrzał do środka.
- Jest tu kto?Zapytał, jakby próbował porozumieć się z przestrzenią, zapewne pustej łazienki? Choć to była damska, nie powinien tutaj wchodzić. Zaniepokoił się czyimś płaczem, więc nie zważając na ostrzeżenia czy uwagi starszej koleżanki, jeżeli takie były, wszedł do środka, rozglądając się z podziwem. Choć miał wrażenie, że pomieszczenie wygląda trochę przerażająco? Jakby nad nim ciążyła jakaś klątwa? Zamieszkiwał duch?